Śpisz. Ale jeszcze jestes. Dobrze, ze najpierw przesyalo bolec a pozniej zasnelas. Nadal czekamy, bo nie chcesz nas puścić.
Ida święta. Juz mi nie upieczesz schabu, musze to zrobic sama. Nie zrobimy razem czterech porcji piernikow, dzis pieklismy pierniki z kartonika, dobrze ze ktores z dzieci namowilo mnie na ich zakup jak jeszcze nie zakladalam tego scenariusza. To chyba byl najmlodszy. Upieklam je dziś z nimi, wieczorem, jak juz wrocilam od ciebie.
Tak szybko to sie wszystko stalo. Taknpozno przyszla diagnoza, za pozno, już nic nie kozna bylo zrobic. Tak brutalne byly te wszystkie slowa lekarzy jakby mowili o wyrwaniu zęba. Swoja droga nie rozumiem jak niski jest poziom empatii zeby pytac pacjenta czy chce do domu czy do hospicjum bo oni juz nic nie zrobia. To bylo oczywiste, ze cie to zalamie, ze stracisz sily, ze bedziesz chciala to przespac, jak kazdy gruby problem. Zawsze musialas najpierw wszystko przespac. I tym razem też tak jest. Tylko ze tego juz nie rozwiazemy. A przynajmniej nie bedzie tak, jak bysmy chcieli.
Czekamy. Ale nie na to, na co bysmy chcieli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz