...gorzej niż bym chciała.
Jeśli wierzyć testom, w ciąży nie jestem. A szkoda...
Ani cienia cienia. Nie było o 5 rano. Nie ma teraz (czy tylko ja wyjmuje to ze śmieci żeby się upewnić, tak na wszelki wszelki?). Na szczęście. Żadnych historii pt. biochemiczna, spadania z różowej chmurki na ziemię.
Czyli smutno, ale mogło być gorzej.
Wychodzi na to, że znowu mi się cykl rozpieprza totalnie.
Ale czegoś się jednak doczekałam! Mam swoje 'klap klap' po podłodze, i pierwsze, choć wiem, że niezbyt świadome 'mama'.
I tak sobie jestem. Rozdarta. Między smutkiem i radością, między żalem i dumą. Paranoja.
Ale zaraz wstanę, otrzepie się, i pójdę dalej. Jak zawsze.
piątek, 22 maja 2015
poniedziałek, 18 maja 2015
'stoję, czekam, boję się oszaleć...'
Boję się pomyśleć. Ciągle myślę.
Boję się powiedzieć. Nie mówię nic.
Boję się sprawdzić. Muszę sprawdzić. Nie mogę tak tkwić. Niepewność. Ale przecież ignorance is bliss...
Co, jeśli sprawdzę, jeśli nawet się okaże, a później, za kilka dni się wszystko zmieni?
Nie wiem, po co to piszę.
Nie wiem, czy powinnam to publikować.
Niby to mój mały cyrk...
No właśnie, niezły cyrk...
Może sprawdzę jutro. Poczekam jeszcze jeden dzień. Czekam już cztery.
Oszaleje.
Wisiała na ścianie mojego pokoju przez całe liceum. Inaczej ją wtedy rozumiałam.
Boję się powiedzieć. Nie mówię nic.
Boję się sprawdzić. Muszę sprawdzić. Nie mogę tak tkwić. Niepewność. Ale przecież ignorance is bliss...
Co, jeśli sprawdzę, jeśli nawet się okaże, a później, za kilka dni się wszystko zmieni?
Nie wiem, po co to piszę.
Nie wiem, czy powinnam to publikować.
Niby to mój mały cyrk...
No właśnie, niezły cyrk...
Może sprawdzę jutro. Poczekam jeszcze jeden dzień. Czekam już cztery.
Oszaleje.
Wisiała na ścianie mojego pokoju przez całe liceum. Inaczej ją wtedy rozumiałam.
piątek, 15 maja 2015
9 i 348
Tyle miesięcy skończyliśmy odpowiednio Klopsik i ja jednego i tego samego dnia. Tradycyjnie obyłam się bez wielkiego świętowania. Niezgodnie z tradycją - bo bez nawet jednego bukiecika konwalii. Ale to nic. Bo niczego się nie spodziewałam na ten dzień (może oprócz jednego, co też się nie stało, czy to dobrze - jeszcze nie wiem). A im mniej oczekujesz, tym mniej się zawiedziesz.
Ważniejszy jest kolejny miesiąc Klopsa. Przywitał go jajecznicą na śniadanie i zwiększeniem liczby posiłków nie - cyckowych o jeden. Raczkowaniem z radosnym rechotem w kierunku dekodera/gniazdka/kabla od tv/you name it. Podskakiwaniem na pupce i machaniem obiema łapkami. Wykrzywianiem ust w żałosnym grymasie gdy mama mówi 'Klopsiku! Nie wolno!'.
W związku z nowymi umiejętnościami i zwyczajami Klopsa lista zakupów się wydłuża. Trzeba kupić przedłużacz, aby zabrać niektóre sprzęty z zasięgu małych rąk. Zatyczki do kontaktów by nie dłubały w nich małe palce. Osłonki na narożniki mebli by chronić małą głowę. I zasłony zaciemniające by dodać choć pół godziny snu.
Widzę na innych blogach tendencję w kierunku zwiększania przyrostu w naszym kraju. I kolejny raz utwierdzam się, że blogi które mi towarzyszą są blogami bratnich dusz. Ja o moich więcej - niż - rozważaniach w tej kwestii nie jestem gotowa pisać szerzej. Może napiszę później. Może nigdy? W każdym razie z okazji moich 348 miesięcy życzę sobie, żeby Wam się spełniło.
Ważniejszy jest kolejny miesiąc Klopsa. Przywitał go jajecznicą na śniadanie i zwiększeniem liczby posiłków nie - cyckowych o jeden. Raczkowaniem z radosnym rechotem w kierunku dekodera/gniazdka/kabla od tv/you name it. Podskakiwaniem na pupce i machaniem obiema łapkami. Wykrzywianiem ust w żałosnym grymasie gdy mama mówi 'Klopsiku! Nie wolno!'.
W związku z nowymi umiejętnościami i zwyczajami Klopsa lista zakupów się wydłuża. Trzeba kupić przedłużacz, aby zabrać niektóre sprzęty z zasięgu małych rąk. Zatyczki do kontaktów by nie dłubały w nich małe palce. Osłonki na narożniki mebli by chronić małą głowę. I zasłony zaciemniające by dodać choć pół godziny snu.
Widzę na innych blogach tendencję w kierunku zwiększania przyrostu w naszym kraju. I kolejny raz utwierdzam się, że blogi które mi towarzyszą są blogami bratnich dusz. Ja o moich więcej - niż - rozważaniach w tej kwestii nie jestem gotowa pisać szerzej. Może napiszę później. Może nigdy? W każdym razie z okazji moich 348 miesięcy życzę sobie, żeby Wam się spełniło.
wtorek, 5 maja 2015
catch the moment
Otwieram oczy i słyszę... ciszę. Jest bardzo wyraźna, wręcz namacalna. Sprawdzam godzinę: 6:59.
Klopsik śpi, Tata Klopsika też.
Uśmiecham się do siebie i słucham tej ciszy, bo nie wiem kiedy znów ją usłyszę. A jest piękna. Jeden z tych momentów, które chce się złapać i zatrzymać.
Przysypiam. Budzi mnie klepanie małej dłoni o materac. 'y, y, eyyy!' czyli w wolnym tłumaczeniu 'wstawaj, szkoda dnia'.
Katar w odwrocie.
Siadamy z brzucha. Mobilność rośnie, choć raczkuje jakoś wspak ;-). Co nie przeszkadza dostać się pod szafę i spróbować na nią wspiąć (dość nieudolnie hehe) albo otworzyć szufladę.
Kwiatki na działce pyyycha. W ogóle działka rządzi.
Klopsik śpi, Tata Klopsika też.
Uśmiecham się do siebie i słucham tej ciszy, bo nie wiem kiedy znów ją usłyszę. A jest piękna. Jeden z tych momentów, które chce się złapać i zatrzymać.
Przysypiam. Budzi mnie klepanie małej dłoni o materac. 'y, y, eyyy!' czyli w wolnym tłumaczeniu 'wstawaj, szkoda dnia'.
Katar w odwrocie.
Siadamy z brzucha. Mobilność rośnie, choć raczkuje jakoś wspak ;-). Co nie przeszkadza dostać się pod szafę i spróbować na nią wspiąć (dość nieudolnie hehe) albo otworzyć szufladę.
Kwiatki na działce pyyycha. W ogóle działka rządzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
