Oj tak. Gdzieś tam oczami wyobraźni majaczyla trójka dzieci. Jak z większością decyzji podjęłam je dawno temu i nie zastanawialam sie nad realizacja... pojscie do lo, studia, studia w uk, praca. To wszystko po prostu następowało jedbo po drugim, rzadko pojawialy sie komplikacje. Do czasu oczywiscie. Okazalo sie ze z dziećmi nie jest tak latwo. Przynajmniej nie u nas. I tak miesiąc za miesiącem coraz bardziej obawialam sie czy to sie w ogóle uda... zwłaszcza po dwóch ciazach biochemicznych po ktorych trzeba bylo na nowo regulowac cykl lekami... aż wreszcie się udało! I bałam sie całą ciążę. I długo sie nie zastanawialiśmy nad tym żeby postarać sie o drugie. Zwłaszcza, że zawsze smialam się, że najchetniej urodzilabym blizniaki żeby miec od razu dwójkę. Udało sie szybciej niz się spodziewałam. I zaczęło od plamienia. Znów w strachu przeżyłam tą ciążę nie umiejac do konca sie nia cieszyć. Gdy urodzila sie mloda obiecalam sobie trzecią ciążą cieszyc się od pierwszych dni. Chwalic na prawo i lewo paradowac z brzuchem po mieście. Myślałam, że zrobimy to teoche później ale gdy mysli pt 'jacy oni już duzi i samodzielni' zaczęły pojawiac sie w naszych głowach przestaliśmy uważać. No i po paru miesiącach się udało.
Co czułam robiąc test? Strach. Strach i nie mówiliśmy o ciąży do wizyty u lekarza. Wiedziala jedna moja przyjaciółka. Po wizycie niewiele sie zmieniło. Powiedziałam Wam. Tyle. Zanim powiedzialam mamie wrocilismy z wakacji. Stwierdzilam, że zaraz bedzie widać. Czas mówić. Ale M nadal nie powiedzial swojej rodzinie a ja nie spieszę się z rozpowiadaniem wszystkich bo nadal się boję. A najbardziej balam się prenatalnych. No bo ile czlowiek może miec szczęścia w życiu? Mamy dwoje zdrowych dzieci. Więc nadal sie boję.
Ale czy to znaczy, ze sie nie cieszę? Ależ skąd! Glaszcze ten nieco wystajacy brzuch, gadam do niego, snuje plany, wymyslam imiona, zastanawiam się nad płcią i - a jak - co by tu mu uszyć (Anula te bambusowe kocyki Klary sa tak sliczne, że spedzaja mi sen z powiek! A na ksiezyc juz mam wyjety materiał :-)). Cieszę się jak cholera, choc wiem, że będzie nam ciasno, że będę krytykowana. I jedyne, czego żałuję, to tego, że (cytujac za Klapouchym) nie każdy z nas może i wiele zWas też nie może i w tym caly sęk. ..
Dziewczyny jestescie mi blizsze niz wiele osob ktore powinny byc mi bliskie i wiedzcie, że o was mysle a piezac to sie poryczalam wiec kończę i klikam 'opublikuj' zanim to przemysle.
sobota, 25 sierpnia 2018
piątek, 17 sierpnia 2018
Lato lato
Wiecie, ja naprawdę lubie jak jest gorąco i calkiem niezle znoszę upały ale to co się ostatnio dzieje to na prawdę lekka przesada... na szczęście mamy możliwość korzystac z pogody i się nie rozpłynąć. Kiedy byłam mała w parku blisko naszego domu otworzyli plywalnie letnią. Bylismy tam niemal codziennie i korzystaliśmy z ochlody choć z kazdym rokiem basemy splycali iwszystko bylo w coraz gorszym stanie. W końcu ze 3-4 lata temu wszystko zamknęli i powiedzieli, że już nie otworzą. Na szczęście mieszkańcy się nie dali i w tym roku w ciagu doslownie kilku miesięcy wszystko gruntownie wyremontowano i otwarto w lipcu. I mamy sie gdzie schłodzić, a jak na przyszly rok poloza nowa trawkę to juz w ohole bedzie wypas.
A juz dwa tygodnie mijaja jak wyjechalismy na nasze nadmorskie wakacje. Mial byc Rewal, wyladowalismy w koncu w Pogorzelicy i bardzo sie z tego cieszymy. Mieszkaliy w osrodku wczasowym w ktorym w zyciu bysmy nie zarezerwowali noclegu na odległość a okazal sie bardzo czystym, przestronnym i pelnym atrakcji miejscem. Ognisko na codzien, dwa razy 'dyskoteka', a na codzien cicha muzyka i wlaczone swiatelka - dzieci zachwycone, do tego duzo miejsca zeby usiasc i napic sie piwka na miejscu hehe to cos dla taty. Wiadomo, jeszcze plac zabaw, boisko a na dodatek w razie niepogody mala sala zabaw bilard pingpong czy pilkarzyki. Moze nie sa to atrakcje z najwyzszej polki ale po tym jak ostatnie lata spedzalismy cisnac sie w mini pokojach nowoczesnych domow wczasowych czy domkach poupychanych jeden na drugim ten osrodek rodem z prl-u wydal nam sie mega. mieszkaliśmy w lesie 100m od plaży i nikt nie patrzyl nam w okna. No i pogoda jak marzenie, parasol rozbijalismy tuż przy wodzie i prawie cale dnie spędzaliśmy na plaży. Sama miejscowosc malutka ale doNiechorza mielismy tak samo daleko jak do 'centrum' i moglismy sobie wędrować. Ani razu nie pojechalismy nigdzie autem :-)...
... właściwie już trzy tygodnie 😂 powiem tylko, że jestem po prenatalnych i wszystko jest w porzadku. I że nienawidze pobierania krwi bo pozniej mdleje. Wkraczamy w drugivtrymeatr i znow mi sie chce szyć, a nie uszylam nic od ponad miesiąca.
A juz dwa tygodnie mijaja jak wyjechalismy na nasze nadmorskie wakacje. Mial byc Rewal, wyladowalismy w koncu w Pogorzelicy i bardzo sie z tego cieszymy. Mieszkaliy w osrodku wczasowym w ktorym w zyciu bysmy nie zarezerwowali noclegu na odległość a okazal sie bardzo czystym, przestronnym i pelnym atrakcji miejscem. Ognisko na codzien, dwa razy 'dyskoteka', a na codzien cicha muzyka i wlaczone swiatelka - dzieci zachwycone, do tego duzo miejsca zeby usiasc i napic sie piwka na miejscu hehe to cos dla taty. Wiadomo, jeszcze plac zabaw, boisko a na dodatek w razie niepogody mala sala zabaw bilard pingpong czy pilkarzyki. Moze nie sa to atrakcje z najwyzszej polki ale po tym jak ostatnie lata spedzalismy cisnac sie w mini pokojach nowoczesnych domow wczasowych czy domkach poupychanych jeden na drugim ten osrodek rodem z prl-u wydal nam sie mega. mieszkaliśmy w lesie 100m od plaży i nikt nie patrzyl nam w okna. No i pogoda jak marzenie, parasol rozbijalismy tuż przy wodzie i prawie cale dnie spędzaliśmy na plaży. Sama miejscowosc malutka ale doNiechorza mielismy tak samo daleko jak do 'centrum' i moglismy sobie wędrować. Ani razu nie pojechalismy nigdzie autem :-)...
... właściwie już trzy tygodnie 😂 powiem tylko, że jestem po prenatalnych i wszystko jest w porzadku. I że nienawidze pobierania krwi bo pozniej mdleje. Wkraczamy w drugivtrymeatr i znow mi sie chce szyć, a nie uszylam nic od ponad miesiąca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)