środa, 9 sierpnia 2017

Pożegnania, pogaduszki i apel, o który nikt mnie nie musiał prosić

Witajcie letnio! Gorrąco! Wreszcie pogoda nas rozpieszcza, choć juz zbieramy zoledzie i jarzebiny a kasztany ciążą już gałązkom drzew.  Udalo nam się załapać na piękną pogode nad morzem, naładować nieco baterie i nawet opalić. Jak ktoś nie był - polecam wlasciwie wszystkie miejscowosci na wschod od Pobierowa!


A co u dzieci? ( bo matka glownie szyje 😂 nawet sie kolejbej maszyny dorobilam i teraz to juz pelna profeska 😉) Wiercipietka to już calkiem spora pannica. No, może nie gabarytami, ale zachowaniem już tak. Cały czas nie moge uwierzyć, że ta kruszynka już taka sprawna i sprytna!
Oprócz tego, że chodzi i biega, bardzo lubi tańczyć i skakać. I gadać!
Hopa hopa - skakać, piłka
Niau - kot
Hau - pies
Grrrrr - wszystkie zwierzęta. Wscieklizna pabuje najwyraźniej ;-)
Bunia - babunia
Buka - bułka
Nieee (slodko i cicho) - tak
Nje! - nie
Tam - tam, ale też: co to?
Oka - oko
Kopka - koparka, łopatka
Auto - wiadomo
Kaka - ptak, kaczka
A czasem też coś na kształt 'ja tesz' 'kce' 'masz'
Ale przede wszystkim! Przede wszystkim moja mała córeczka jest już na tyle duża,  że sama zrezygnowała z mojego mleka. Mama cierpi. Nie ukrywam, to bolesny dla mnie koniec pewnego etapu w naszym życiu. Ale - choć gdzieś na dnie chciałabym, żeby to jeszcze trwało to jestem ogromnie wdzięczna. Za każdy dzień. Za te pierwsze chwile. Za te ostatnie - kiedy przytula się tylko i daje buziaka. Za każdą minutę. Wiem, że to bardzo długo i że to wspaniale, że sama się odstawiła. Ale co zrobić matka serce ma z masła i tyle ;-)

Klops rosnie na małego madralę na czego dowód spisuje jego teksty

-Mamo te bajki mnie nie bolą  (pokazując na you tube) a tamte mnie bolą.
-A gdzie Cię bolą?
-No tu i tu i tu.

-Zosiu gadalem ci wczoraj.no gadalem ci wczoraj trzy razy.
-Co jej gadales?
-No... nie pytaj mi sie.

(Matka sprzata po obiedzie) -Juz wiem dlaczego dawno nie jedlismy ryzu! Jest taki balagan, że klekajcie narody!
- na jakie rody?

-Mamo jakie sa moje ulubione kwiatki?
-No...lubisz zrywac mlecze
-I wrotki!
-Eeeee (myślę myślę. ..) tak lubisz tez stokrotki
-Tak lubie je zrywac.(kiwa głową )Stokrotki sa białe. I trochę żółte.

Klops gada przez sen ' mamo ja chcę spać '

Na koniec pozostawiam Was z małą prośbą.  Zerknijcie chociaż
https://pomagam.pl/igaborkowska

sobota, 1 lipca 2017

Strach

Będzie banalnie. O strachu o dziecko. Oczywiście. Boimy się wszystkie. To natura wyposażyła nas w ten strach. Ale to, co dziś przeżyłam... nie sądziłam, że można bać sie tak bardzo...

Pojechaliśmy na festyn. Ja, dzieciaki, mój ojciec. Festyn w domu opieki w którym przebywa siostra taty. Zaskakująco miła atmosfera. Muzyczka, grill, rodzinki. Dzieci czuły się swobodnie, czarowały tamtejsze opiekunki. Piękna pogoda. Duży park. No ale w końcu nadszedł czas, kiedy młodsza zaczęła pokazywać, że jest zmęczona. Postanowiłam, że wracamy do naszego stolika, dojemy, dopijemy i jedziemy do domu. Klops próbował utrzymać równowagę na krawężniku, ja wsadzam młodą do wózka. Podnoszę wzrok. Nie ma go. NIE MA GO! Biegnę, wołam. Nie ma! Przed chwilą tu był - mówi moj tata. Wiem. Był. Ale nie ma!
Nie jestem w stanie opisać, co czułam biegnąc wzdłuż i wszerz tego parku. Zaglądając facetowi do auta, bo dlaczego akurat teraz wyjeżdża? Pytając pań, czy go nie widziały. Zastanawiając się czy tam nie ma strumyka? A tam skarpy? A tam jest ulica? Serce waliło jak szalone, gdy wolałam jego imię myśląc a co jeśli już nigdy...

Znalazł się. Poszedł tym krawężnikiem dokoła budynku i nagle zorientował, że jest sam i płakał schowany za dostawczym autem. Nie wiedziałam, że tam jest przejście, a byłam tam sprawdzać zaraz obok. Nie widziałam go, a on mnie nie słyszał. Znalazły go panie. Anioły. Pocieszały i jego, i mnie.
Mówił, że miałam iść z nim, pytał, dlaczego go zgubiłam?  Przepraszam Cię, synku! Jak mogłam do tego dopuścić. .. Nie puszczał już mojej ręki. ..

Nadal się trzęse... Nigdy się tak nie bałam.

sobota, 27 maja 2017

Kaszka w łóżku

Nie zapamiętam każdego wieczoru, kiedy kładą sie grzecznie spać po wspólnym czytaniu bajki - albo trzech.
Ale ten wieczór kiedy w łóżku zajadali się kaszką z truskawkami, po czym myli w tym łóżku zęby  (no Klops by nie zasnął!). To zapamiętam.

A bajki czytaliśmy swoją drogą.

poniedziałek, 22 maja 2017

Majowo

W końcu doczekaliśmy się wiosny. Można więcej posiedzieć na dworze i pogrzać sie na słońcu. A życie płynie sobie jakby w międzyczasie. I czasem przynosi nowe, czasem przypomina mi, że to stare też jest apoko.
To będzie kolejny post z serii co u nas.

Po pierwsze primo Klops dostał się do przedszkola! Do tego wybranego, naj naj naj i w ogóle cud. Nie było to takie oczywiste, jako że dzięki 'dobrej' zmianie miejsc w przedszkolach w wielkim mieście mało - malutko. O reformie edukacji mogłabym gadać długo, powiem tylko że mam problem nie z samą reformą, co ze sposobem jej przeprowadzania. Jakby kogoś ścigali. Nie ważne, udało się. Od września start. Trochę się boję, bardzo się cieszę. To bedzie dla nas duuuuuza zmiana.

Jest jednak problem poniekąd z przedszolem zwiazany. Mianowicie temat nieszczęsnego nr2. O tyle o ile Klops woła siku (czesto w ostatniej chwili), o tyle kupę owszem, woła, ale za nic nie zrobi na nocnik/kibelek/nakładkę /w krzaki. Nie, on 'kocha' swoją  pieluszke - jak sam mówi. I nic nie skutkuje, prośby, przekupstwa, perswazja, bajki, piosenki. Nic. Pomocy! Czy będę czekać do 18stki żeby był gotów?

Poza tym jest nieznośny. Ubrać takiego to wyzwanie. Popycha siostrę  (aż zaczęła go gryźć! ), ryczy o WSZYSTKO, jeczy, wyrywa się. Oczywiście nie zawsze! Ale wystarczy, że np. obudzi się 30min wcześniej. W jednym momencie kochany tulasek, w następnej mały furiat.

No, to ponarzekalam na syna. Rośnie mi ten chłopiec. Ale dziewczynka nie pozostaje w tyle. Gada! 'Tam pi (ł)ka" "bu (ł)ka" "daj" (a raczej dAAAAJ!) "Tata" "babuba" (babunia) "pacz" "papa" "je (sz)ce". Tylko "mama" niechętnie  ;-) załatwia to sobie inaczej ;-).

Tyle z rozwoju dzieci. A co sie u nas dzieje? Majówkę spedzilismy w Karpaczu. Byłam tam po raz pierwszy w życiu. Pięknie. Pierwszy raz wzięliśmy apartament zamiast domku i to była mega dobra decyzja. Dużo miejsca, widok na Śnieżkę. Cudo. Wędrówki zaliczalismy z Młodą w nosidle - nie wyobrażam sobieiec tylko parasolke. Byliśmy pod Śnieżką przy dzikim wodospadzie, w Jańskich Łaźniach skąd wyjechaliśmy kolejką na Czarną Górę po Czeskiej stronie, zobaczyliśmy świątynię Wang. No i sam Karpacz oczywiście. Wszyscy byliśmy zachwyceni. Tylko jedzenie było ciężkim tematem i postanowiliśmy, że następnym razem będziemy gotować - chociaż czesciowo. Bo dzieciaki nie za bardzo chciały jeść (no dobra - Klops nie chciał jeść ).

Staramy sie byc aktywni. Rower na stale gosci na spacerach. Byliśmy na festiwalu kolorów. Taz w tygodniu basen - super zabawa choć te moje cwaniaczki zawsze chcą po swojemu. Klops nie chce nurkować, Młoda domaga się zabawek choc ciocie instruktorki akurat mają inny plan. Młoda - ta dopiero jest aktywna - jezdzi na jezdziku, testuje hulajnoge i wchodzi na krzesła, a dziś nawet wlazla na stół!

Pracę ledwo zaczęłam, a od połowy czerwca wakacje! Plany jakies tam są - ale glownie to będziemy zwiedzać okolice. Jedno co wiemy, to że Klops na urodziny dostanie malego b-twina. Na biegowce smiga jak stary kolarz! Tyle mamy letnich planów ;-)

Ostatnio rzadko piszę nie tylko dlatego, że wróciłam do pracy, czy tez dlatego, że czasu brak przy dzieciach. Skąd. Głównie dlatego, że ciągle coś szyję. Mam wielki karton materiałów i ciągle coś tworzę. Klops pyta 'mamo uszyjesz mi? Mamo a to uszylas?'. To bardzo budujące. :-) mialam co prawda prowadzic w zwiazku z tym drugi blog ale jakos szkoda mi czasu i ograniczam się  do wrzucania zdjęć na instagram.

Znowu wyszedł tasiemiec więc kończę na dziś.  Trzeba się  czasem wyspać :-*

W nagrodę dla wytrwałych majowa Wiercipietka w parku i majowy Klops w górach.



środa, 10 maja 2017

Czasu za mało

Ten post wisi ponad miesiac i na prawde nie wiem dlaczego dopiero dzis go publikije 😂 zyjemy jakby co i zagladam do Was regularnie ale czas zamiast na pisanie dziele miedzy prace i szycie. I dom oczywiscie ;-) no to prosze:

... (czasu za malo) ....Żeby wszystko porzadnie opisać. To znaczy troszkę go mam - ale głupio pisać blog gdy dziciaki piszą sprawdzian. Co innego ręcznie. Dlatego podsumowanie umiejetnosci rocznej Wiercipiętki w takiej wersji. Mam nadzieję, że sie doczytacie?





Wiercipiętka bardzo dziękuje za wszystkie życzenia! 




czwartek, 16 marca 2017

Dziś są Twoje urodziny!

Rok temu o tej porze...
Dopiero sie zaczynało i trwało do rana...
Pamiętam radość, szczęście, wręcz euforię, ból, strach, adrenalinę, niedowierzanie, amok...
Kłębowisko emocji.
Wspomnienia są intensywne.
Wzruszam się.

Kocham Cię, moja mała córeczko. Bądź zawsze tak dzielna, sprytna, czuła, radosna i ciekawa świata!