Nie żeby się u nas nic ciekawego nie działo. Ani też nie mogę powiedzieć, że kompletnie nie mam czasu. Jakoś nie po drodze mi z pisaniem, chociaż czytam Was cały czas regularnie, nawet jak rzadko się odzywam.
Co u nas? Cuda cuda! Klops w ciągu ostatniego miesiąca zaczął gadać i wali wlasciwie całymi zdaniami. No 'dzisiaj nie babaw, okro' (plac zabaw, mokro). Albo 'buły nie ma. Tata kupi.' No szaleństwo jakieś. Od rana do wieczora nadaje (chyba, że się bo poprosi żeby coś powiedział, wtedy zapomnij). Nocnik troszeczkę oswojony. Tzn nie ucieka na samą myśl. Ale gołą pupa nie usiądzie.
A młoda? Bardzo towarzyska. Obraca się z plecków na boki i z brzucha na plecy. Śpi na brzuchu ale i tak zaraz przesiada się na spacerowke bo jak już nie śpi to chce wszystko widzieć. A mnie ręce mdleją :-) oczu od młodego nie może oderwać i 'gada' do niego jak najeta.
Przesiadka na spacerowke w połączeniu z tym, ze jedziemy nad morze (już nie długo! bez teściowej i 250m od morza hurra) i będzie to spacerowka parasolka postanowiłam umilić małej podróże i nabyć wkładkę do wózka. Żeby było miękko, czysto i przytulnie. Sprawdziłam ceny i jakość tych dostępnych na ali-dżi i stwierdziłam że takie to ja mogę sama uszyć. Dawno myślałam nad kupnem maszyny, a że mama moja takową posiada pożyczyłam, pozamawialam mnóstwo materiałów (tyle innych rzeczy mi zaczęło przychodzić do głowy...) i zaczęłam szyć. Będzie dwa - trzy tygodnie? Mam w końcu plecak worek, poduszkę antywstrząsową (i jeszcze jedną i jeszcze dwie), poduszkę gwiazdkę, wkładkę do wózka i zaraz idę szyć dalej :-) i jeszcze parę chętnych na te moje dzieła, że może mi się materiał zwróci chociaż. I poczucie satysfakcji. Coś namacalnego tworzę, mogę tego dotknąć i pokazać innym to dla mnie nowość (no może poza dobrze zadnymi egzaminami moich uczniów).
A kryzysy? Krążą jak odległa burza i czasem siapia mrzawka a czasem ulewa się rozpeta. Ale ogólnie jest lepiej. Dziękuję Wam za troskę i wsparcie. Chyba faktycznie takie szaleństwo jest normalne przy dwóch bączkach.
Uciekam do mojej maszyny. Postaram się napisać jeszcze przed wyjazdem (zostało półtorej tygodnia!).
Jeszcze namiastka naszych poranków:
wtorek, 19 lipca 2016
środa, 15 czerwca 2016
O czasie płynącym znów
To już trzy miesiące jak Wiercipiętka postanowiła przyjść na świat. Była taka malutka... nadal jest ale różnica jest ogromna. Dalej śpi li tylko na brzuszku. Wysoko trzyma głowę w tej pozycji. Nawet w wózku tak jeździ - w związku z tym dostała 'książeczkę ' do wózka (w formie jakby ochraniacza). Na macie za to woli na pleckach. Przewraca się na boczki - najchętniej w stronę Klopsa. Uśmiecha się mało, jest zbyt skupiona na obserwowaniu wszystkiego do koła. Wystawia język i grucha jak gołąbek. Klopsik tak nie robił :-) Śpi nieco mniej w dzień i to jest ten głupi moment, że nie za dużo mogę zrobić w domu bo nie zostawię ich samych w pokoju, a bujaczek jest jeszcze be no i muszę się po prostu przeorganizować.
A Klopsik? 22 miesiące ukończone. Gada codziennie więcej. Buntuje się tak, że ożesztymatkozcórkąisynemjapitole. Ponadto skacze i biega a z wyprawy do zoo przywiózł pamiątkę w postaci ukruszonej jedynki :-(. Na nocnik robić nie chce i strasznie mu się ostatnio pupa odparza... co nie pomaga przy jego buntowniczym nastawieniu gdzie wszystko jest 'nie' albo 'ty' czyli 'ja sam'.
Tak więc ogólnie mamy wesoło. I gile w gratisie (coś tu pyli). I powiedziałabym, że in the end of the day jest cudownie. Bo dzieciaki są cudowne. Ale między starymi się pierdzieli. Cóż wszyscy mają kryzysy. Zobaczymy.
A Klopsik? 22 miesiące ukończone. Gada codziennie więcej. Buntuje się tak, że ożesztymatkozcórkąisynemjapitole. Ponadto skacze i biega a z wyprawy do zoo przywiózł pamiątkę w postaci ukruszonej jedynki :-(. Na nocnik robić nie chce i strasznie mu się ostatnio pupa odparza... co nie pomaga przy jego buntowniczym nastawieniu gdzie wszystko jest 'nie' albo 'ty' czyli 'ja sam'.
Tak więc ogólnie mamy wesoło. I gile w gratisie (coś tu pyli). I powiedziałabym, że in the end of the day jest cudownie. Bo dzieciaki są cudowne. Ale między starymi się pierdzieli. Cóż wszyscy mają kryzysy. Zobaczymy.
piątek, 3 czerwca 2016
Ważny dziś dzień
Leniwe popołudnie.
Leniuchujemy z Klopsem na kanapie.
Wiercipiętka śpi przy piersi.
Czekamy na tatę aż wróci z pracy.
Odpoczywam.
Klopsik gada do siebie.
Mama
Tata
A-a-a
Kocha
Tata
Kocha
Mama
Kocha
Niania
Kocha
Kocha
Efy (samoloty - od f16)
Kocha
Kocham (kiwa głową ).
Nowe słowo do słownika. Tak ładnie i wyraźnie powiedziane.
Ja też Cię kocham Klopsiku i Wiercipiętkę też 😊.
Leniuchujemy z Klopsem na kanapie.
Wiercipiętka śpi przy piersi.
Czekamy na tatę aż wróci z pracy.
Odpoczywam.
Klopsik gada do siebie.
Mama
Tata
A-a-a
Kocha
Tata
Kocha
Mama
Kocha
Niania
Kocha
Kocha
Efy (samoloty - od f16)
Kocha
Kocham (kiwa głową ).
Nowe słowo do słownika. Tak ładnie i wyraźnie powiedziane.
Ja też Cię kocham Klopsiku i Wiercipiętkę też 😊.
sobota, 28 maja 2016
Tako rzecze Klops
Z masy zbitek, ktore Klops wymawia mozna wylowic slowa, ktore zazwyczaj znacza to samo. Ku pamieci:
Mama,Tata, nie, be, ała - wiadomo
Ty - Klops
Kakaki - kakao
Apul - jabłko
Kakaka - ptak
Baba - woda, babka z piasku, wiaderko
Babu - światło, lampa
Niania - babcia
A-a-a (na melodię kotki dwa) - Wiercipiętka
Daj - daj, Masz
Nyna - cytryna
Nanana - banan
Łuf - pies
Niał - kot
Tetada - przeszkadza, pielucha, przepraszam
Aua- kawa
Tytyc - księżyc
Ziata - gwiazda
Ti, Ata - herbata
Anki - bańki
Amam - alarm
Asia - esemes
Wiat - wiatr
Wieje - wieje
Dysc - deszcz, śnieg
Krki - kredki
A jak jest niegrzeczny mowi 'nie!be! Ty Ty Ty... '
Mama,Tata, nie, be, ała - wiadomo
Ty - Klops
Kakaki - kakao
Apul - jabłko
Kakaka - ptak
Baba - woda, babka z piasku, wiaderko
Babu - światło, lampa
Niania - babcia
A-a-a (na melodię kotki dwa) - Wiercipiętka
Daj - daj, Masz
Nyna - cytryna
Nanana - banan
Łuf - pies
Niał - kot
Tetada - przeszkadza, pielucha, przepraszam
Aua- kawa
Tytyc - księżyc
Ziata - gwiazda
Ti, Ata - herbata
Anki - bańki
Amam - alarm
Asia - esemes
Wiat - wiatr
Wieje - wieje
Dysc - deszcz, śnieg
Krki - kredki
A jak jest niegrzeczny mowi 'nie!be! Ty Ty Ty... '
niedziela, 22 maja 2016
Weekendowo
To był piękny majowy weekend. Prawie letni. Pełen pięknych obrazków.
Oba dni spędziliśmy na działce, na która jeżdżę odkąd byłam taka jak Kolps teraz. Kiedyś jeździliśmy na niąz tatą, teraz ja zabieram na nią swoją rodzinę.
W końcu mamy porządną wodę. Jak byłam mała na działce była studnia, później ojciec sam zrobił odwiert i zainstalował co tam trzeba. Niestety jako że 'oszczedny' jest z natury już od kilku lat wody było co kot naplakal. Wkurzylismy się w końcu i zrobiliśmy nowy, bo przecież każdą kupiona roslinke skazywalismy na uschniecie. No i teraz możemy sadzić i podlewać.
A najbardziej z tej wody cieszy się Klops. Podlewa jak prawdziwy ogrodnik. Pierwszego dnia zmoczyl wszystko w tym trampki. Przebrałam go, ale butów nie mieliśmy na zmianę. Więc chodził boso :-) Dziś wzięłam mu już pepco - croc'sy. Sam lał w nie sobie wodę :-)
Zasadzilismy hortensje i rozanecznik. I zasialam co nieco. Oczywiście wszystko w asyście małego pomocnika. Róże zasadzone rok temu niedługo zakwitną.
Malutka ładnie śpi na dworze. Ale dużo też obserwuje. Jest już coraz bystrzejsza. Grucha jak gołąbek. No i jest najpiękniejsza na świecie ;-)
Klopsik też ucial sobie dziś drzemkę na kocu. Wczoraj wytrzymał cały dzień a wieczorem nawet nie chciał, żebym położyła się obok niego. Przyłożył główkę do poduszki i już to nie było. Bajkę opowiadalam tylko malutkiej :-) ona tak szybko nie zasnęła, wyspala się w dzień. Ale i tak o 20 już oboje chrapali.
I nawet byłam sama w biedronce. Sama! Istne szaleństwo. Później musiałam zawieść kolegę do szpitala (wygłupy dużych dzieci...). Zabrałam ze sobą Klopsa, Wiercipieta została z tatą. I matka wariatka już w połowie drogi miała wyrzuty sumienia że ją tak łatwo zostawiłam i że jestem niedobra i takie tam. Po 15 minutach rozłąki. Echhh...
A teraz dzieci śpią (cała trójka if u know what i mean) a matka je kolacje malując paznokcie. I pisze trochę bez ładu i składu. Powietrze pachnie latem, w oddali słychać pociągi, ulice są spokojne (a mieszkam prawie w centrum).
Jutro z malutką do szczepienia... No i ma być gorąco. Muszę się nauczyć ubierać takie maleństwo na tą pogodę :-)
Dobrego tygodnia!
Oba dni spędziliśmy na działce, na która jeżdżę odkąd byłam taka jak Kolps teraz. Kiedyś jeździliśmy na niąz tatą, teraz ja zabieram na nią swoją rodzinę.
W końcu mamy porządną wodę. Jak byłam mała na działce była studnia, później ojciec sam zrobił odwiert i zainstalował co tam trzeba. Niestety jako że 'oszczedny' jest z natury już od kilku lat wody było co kot naplakal. Wkurzylismy się w końcu i zrobiliśmy nowy, bo przecież każdą kupiona roslinke skazywalismy na uschniecie. No i teraz możemy sadzić i podlewać.
A najbardziej z tej wody cieszy się Klops. Podlewa jak prawdziwy ogrodnik. Pierwszego dnia zmoczyl wszystko w tym trampki. Przebrałam go, ale butów nie mieliśmy na zmianę. Więc chodził boso :-) Dziś wzięłam mu już pepco - croc'sy. Sam lał w nie sobie wodę :-)
Zasadzilismy hortensje i rozanecznik. I zasialam co nieco. Oczywiście wszystko w asyście małego pomocnika. Róże zasadzone rok temu niedługo zakwitną.
Malutka ładnie śpi na dworze. Ale dużo też obserwuje. Jest już coraz bystrzejsza. Grucha jak gołąbek. No i jest najpiękniejsza na świecie ;-)
Klopsik też ucial sobie dziś drzemkę na kocu. Wczoraj wytrzymał cały dzień a wieczorem nawet nie chciał, żebym położyła się obok niego. Przyłożył główkę do poduszki i już to nie było. Bajkę opowiadalam tylko malutkiej :-) ona tak szybko nie zasnęła, wyspala się w dzień. Ale i tak o 20 już oboje chrapali.
I nawet byłam sama w biedronce. Sama! Istne szaleństwo. Później musiałam zawieść kolegę do szpitala (wygłupy dużych dzieci...). Zabrałam ze sobą Klopsa, Wiercipieta została z tatą. I matka wariatka już w połowie drogi miała wyrzuty sumienia że ją tak łatwo zostawiłam i że jestem niedobra i takie tam. Po 15 minutach rozłąki. Echhh...
A teraz dzieci śpią (cała trójka if u know what i mean) a matka je kolacje malując paznokcie. I pisze trochę bez ładu i składu. Powietrze pachnie latem, w oddali słychać pociągi, ulice są spokojne (a mieszkam prawie w centrum).
Jutro z malutką do szczepienia... No i ma być gorąco. Muszę się nauczyć ubierać takie maleństwo na tą pogodę :-)
Dobrego tygodnia!
niedziela, 15 maja 2016
Zmiana kodu na 3 z przodu
Co tu dużo mówić - postarzałam się o kolejny rok. Nie mam z tym jednak najmniejszego problemu - ba! nie specjalnie mam czas o tym myśleć! Podsumowania? Miłość znalazłam, za granicą pożyłam, magister jest, i prawo jazdy, ale najważniejsze i tu wiek nie ma znaczenia - moje dwa szczęścia! No uśmiechu od malutkiej się nie doczekałam jeszcze, ale to nie ważne. Ważne, że jest, że są.
Same urodziny minęły zaskakująco miło, ciasto upiekłam (to tydzień temu było próbne) i cala moja rodzinka zawitała (na raty co prawda i bez brata co zagranica siedzi), a wieczorem choć tego nie planowałam specjalnie przyszło więcej niż kilku znajomych i siedzieliśmy do późnej (dla mnie to 2) nocy.
I dostałam morze moich ukochanych konwalii. A dodatkowo imieniny zaraz po moich urodzinach obchodzi Wiercipiętka i teraz ja mam komu kupować te kwiatki :-). Razem z moimi urodzinami Klops skończył 21 miesięcy a dzień po soich imieninach mała kończy 2 miesiące. Obfituje w okazje ten piękny Maj.
A Klops obserwuje pająka na ścianie i woła 'daaaj'. Miłej niedzieli :-*
Same urodziny minęły zaskakująco miło, ciasto upiekłam (to tydzień temu było próbne) i cala moja rodzinka zawitała (na raty co prawda i bez brata co zagranica siedzi), a wieczorem choć tego nie planowałam specjalnie przyszło więcej niż kilku znajomych i siedzieliśmy do późnej (dla mnie to 2) nocy.
I dostałam morze moich ukochanych konwalii. A dodatkowo imieniny zaraz po moich urodzinach obchodzi Wiercipiętka i teraz ja mam komu kupować te kwiatki :-). Razem z moimi urodzinami Klops skończył 21 miesięcy a dzień po soich imieninach mała kończy 2 miesiące. Obfituje w okazje ten piękny Maj.
A Klops obserwuje pająka na ścianie i woła 'daaaj'. Miłej niedzieli :-*
sobota, 7 maja 2016
Postępy
Jakoś tak się złożyło, ze u każdego coś nowego :-) to trzeba napisać!
Oprócz tego, że w końcu zrobiło się ciepło (i to tak bardzo bardzo) to:
Klopsik zaprzyjaźnił się z łyżeczką. Jak ładnie trafia do buzi i to rosołem! No dumna z niego. Spacery też mamy już przyjeniejsze, jakoś lepiej mu idzie chodzenie, a czasem nawet bieganie. No i deska czasem jest używana - okazuje się, że brakło mu stabilności i teraz kiedy wózek nie jest zakryty i można się solidnie oprzeć jest lepiej. No i siostrę można po piłce poklepać.
Tak, bo ona to najchętniej na brzuchu i w wózku też. A jej przełom to sen - ostatnio nie budzi się w nocy. Tak mi miło ;-) Za to w dzień woli obserwować i czas wyjąć matę. Nie doczekalam się za to jeszcze uśmiechu. .. lada dzień pewnie to zobaczę.
A mama? Cóż zaczynam myśleć o lecie i o wakacjach (mamy zabookowany wyjazd nad morze) i o moim cóż brzuszku. Chciałabym to rozcwiczyc ale jak na razieidzie mi to słabo. Zamiast tego popełniłam swoją pierwszą w życiu tartę i pierwszy w życiu budyń i bezę! Oto efekt:
Oprócz tego, że w końcu zrobiło się ciepło (i to tak bardzo bardzo) to:
Klopsik zaprzyjaźnił się z łyżeczką. Jak ładnie trafia do buzi i to rosołem! No dumna z niego. Spacery też mamy już przyjeniejsze, jakoś lepiej mu idzie chodzenie, a czasem nawet bieganie. No i deska czasem jest używana - okazuje się, że brakło mu stabilności i teraz kiedy wózek nie jest zakryty i można się solidnie oprzeć jest lepiej. No i siostrę można po piłce poklepać.
Tak, bo ona to najchętniej na brzuchu i w wózku też. A jej przełom to sen - ostatnio nie budzi się w nocy. Tak mi miło ;-) Za to w dzień woli obserwować i czas wyjąć matę. Nie doczekalam się za to jeszcze uśmiechu. .. lada dzień pewnie to zobaczę.
A mama? Cóż zaczynam myśleć o lecie i o wakacjach (mamy zabookowany wyjazd nad morze) i o moim cóż brzuszku. Chciałabym to rozcwiczyc ale jak na razieidzie mi to słabo. Zamiast tego popełniłam swoją pierwszą w życiu tartę i pierwszy w życiu budyń i bezę! Oto efekt:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



