Oba dni spędziliśmy na działce, na która jeżdżę odkąd byłam taka jak Kolps teraz. Kiedyś jeździliśmy na niąz tatą, teraz ja zabieram na nią swoją rodzinę.
W końcu mamy porządną wodę. Jak byłam mała na działce była studnia, później ojciec sam zrobił odwiert i zainstalował co tam trzeba. Niestety jako że 'oszczedny' jest z natury już od kilku lat wody było co kot naplakal. Wkurzylismy się w końcu i zrobiliśmy nowy, bo przecież każdą kupiona roslinke skazywalismy na uschniecie. No i teraz możemy sadzić i podlewać.
A najbardziej z tej wody cieszy się Klops. Podlewa jak prawdziwy ogrodnik. Pierwszego dnia zmoczyl wszystko w tym trampki. Przebrałam go, ale butów nie mieliśmy na zmianę. Więc chodził boso :-) Dziś wzięłam mu już pepco - croc'sy. Sam lał w nie sobie wodę :-)
Zasadzilismy hortensje i rozanecznik. I zasialam co nieco. Oczywiście wszystko w asyście małego pomocnika. Róże zasadzone rok temu niedługo zakwitną.
Malutka ładnie śpi na dworze. Ale dużo też obserwuje. Jest już coraz bystrzejsza. Grucha jak gołąbek. No i jest najpiękniejsza na świecie ;-)
Klopsik też ucial sobie dziś drzemkę na kocu. Wczoraj wytrzymał cały dzień a wieczorem nawet nie chciał, żebym położyła się obok niego. Przyłożył główkę do poduszki i już to nie było. Bajkę opowiadalam tylko malutkiej :-) ona tak szybko nie zasnęła, wyspala się w dzień. Ale i tak o 20 już oboje chrapali.
I nawet byłam sama w biedronce. Sama! Istne szaleństwo. Później musiałam zawieść kolegę do szpitala (wygłupy dużych dzieci...). Zabrałam ze sobą Klopsa, Wiercipieta została z tatą. I matka wariatka już w połowie drogi miała wyrzuty sumienia że ją tak łatwo zostawiłam i że jestem niedobra i takie tam. Po 15 minutach rozłąki. Echhh...
A teraz dzieci śpią (cała trójka if u know what i mean) a matka je kolacje malując paznokcie. I pisze trochę bez ładu i składu. Powietrze pachnie latem, w oddali słychać pociągi, ulice są spokojne (a mieszkam prawie w centrum).
Jutro z malutką do szczepienia... No i ma być gorąco. Muszę się nauczyć ubierać takie maleństwo na tą pogodę :-)
Dobrego tygodnia!

U nas weekend wyglądał podobnie - cały dzień na dworze, zabawy z wodą i piachem. Chyba też muszę młodemu takie crocs'y kupić, bo wszystkie buty w ten sposób załatwił i aktualnie 5 par suszy się na balkonie ;) Ale niestety nawet po takim intensywnym dniu na powietrzu nie zasypia tak bezproblemowo, jak Klops - i to my byliśmy bardziej zmęczeni od niego ;) Pozdrawiam i życzę Wam jak najwięcej takich sielskich dni :*
OdpowiedzUsuńButy na prawdę polecam. Po wszystkim oplukalam pod kranem i już, a trampki trzeba było prać (na szczęście się od tego nie rozpadły hehe).
UsuńWam również życzę jak najwięcej takich dni! I spokojnych wieczorów :-) u nas kluczem jest żeby nie spał w dzień dłużej jak 2h i nie dłużej jak do 16. Muszę go budzić i czasem się rozplacze, ale jak sam się budzi z drzemki to też czasem płacze, a tak o 20.30 już w 99% śpi.
Buziaki!
Takie weekendy są najlepsze :) A jeżeli chodzi o ubieranie w taką pogodę to jak najmniej ciuchów bo dziecko leży i się poci.
OdpowiedzUsuńNajlepsze :-)
UsuńDzięki za radę - faktycznie, tym bardziej że w gondoli nawet wiatr do niej żaden nie dotrze. Plaża :-)