To już trzy miesiące jak Wiercipiętka postanowiła przyjść na świat. Była taka malutka... nadal jest ale różnica jest ogromna. Dalej śpi li tylko na brzuszku. Wysoko trzyma głowę w tej pozycji. Nawet w wózku tak jeździ - w związku z tym dostała 'książeczkę ' do wózka (w formie jakby ochraniacza). Na macie za to woli na pleckach. Przewraca się na boczki - najchętniej w stronę Klopsa. Uśmiecha się mało, jest zbyt skupiona na obserwowaniu wszystkiego do koła. Wystawia język i grucha jak gołąbek. Klopsik tak nie robił :-) Śpi nieco mniej w dzień i to jest ten głupi moment, że nie za dużo mogę zrobić w domu bo nie zostawię ich samych w pokoju, a bujaczek jest jeszcze be no i muszę się po prostu przeorganizować.
A Klopsik? 22 miesiące ukończone. Gada codziennie więcej. Buntuje się tak, że ożesztymatkozcórkąisynemjapitole. Ponadto skacze i biega a z wyprawy do zoo przywiózł pamiątkę w postaci ukruszonej jedynki :-(. Na nocnik robić nie chce i strasznie mu się ostatnio pupa odparza... co nie pomaga przy jego buntowniczym nastawieniu gdzie wszystko jest 'nie' albo 'ty' czyli 'ja sam'.
Tak więc ogólnie mamy wesoło. I gile w gratisie (coś tu pyli). I powiedziałabym, że in the end of the day jest cudownie. Bo dzieciaki są cudowne. Ale między starymi się pierdzieli. Cóż wszyscy mają kryzysy. Zobaczymy.
A jak rodzeństwo się dogaduje? ;) pojawia się jakaś zazdrość? Mój Podopieczny się (przy mnie) nie buntuje, ale fochy ma ze hej. U nas też nocnik parzy w tyłek.. jak mi się uda, trafię w ten moment i.. wysadzam na ubikację. Nie woła nic a nic. Eh chłopaki..
OdpowiedzUsuńDogaduja się :-) ona nie odrywa od niego wzroku a on ja całuje,czesze i laskocze po stopkach! A co do ubikacji to mam wrażenie że on się boi jak to będzie zrobić nie w pieluche. Coś tam wspomni nie raz o 'bombie' przed zrobieniem ale nic z tego nie wynika (prócz pełnej pieluchy oczywiscie). Mam nadzieję ze damy radę do końca lata choć wiem, ze może być różnie. ..
UsuńNiech gile mijają! I życzę szybkiego końca kryzysu!
OdpowiedzUsuńDziękuję :-* już lepiej - w obu kwestiach. Choć obie nie przeszły do końca i krążą nad nami jak te burze. ..
UsuńDopiero przeczytalam wpis ale dobrze ze juz miedzy Wami lepiej :)
OdpowiedzUsuń... Ale ten czas leci ... juz 3 miesiące, nieźle...
U nas kolki wiec jeszcze chwilka i tez wrócę do blogowego świata :)
Moje Maleństwo w dzień nie chce w ogóle spać, za to nocki ładnie przesypia.
Pozdrawiam Was.
My tez mielismy mega kryzysy w pierwszym roku po narodzinach drugiego dziecka. I jeszcze troche pozniej... Przeszly na szczescie (to znaczy z grubsza...). ;)
OdpowiedzUsuńTrochę czasu minęło odkąd ten wpis poczyniłaś - więc mam nadzieję, że już się chociaż trochę przestało pierdzielić :) U nas jest tak, że już niby wszystko zaczyna się układać, a potem BĘC! - i znowu kryzys...Wieczna sinusoida...Pozdrowienia :*
OdpowiedzUsuńKochana to że się pierdzieli to normalne w związku. Oby się tylko nie spierdzieliło :) Ja z moim chłopem jestem 17 lat. Jak urodziły się dzieci to z sielany zrobiło się zamieszanie i dopiero dostaliśmy szkołę życia. I nie mieliśmy takiej małej różnicy jak u Ciebie. Z czasem wszystko wróciło do normy a dla mnie najlepszym widokiem jest czas gdy mąż bawi się z dziećmi. Pozdrawiam i wytrwałości życzę.
OdpowiedzUsuń