Jesteśmy. Dopłynęłyśmy.
O tej 'porze' ciąży Klops był już na świecie.
A my dryfujemy. Pewnie jeszcze z tydzień.
W tym roku nie szykuje się na Wielkanoc. Wszystko już musi być gotowe wcześniej. Całe szczęście istnieje syndrom wicia gniazda. Można ogarnąć troszeczkę więcej niż na codzień. Tym bardziej mając za pomocnika Klopsa, który pała miłością wielką zarówno do odkurzacza jak i do ściereczki z mikrofibry. Czyścioszek. Okna pozostają tematem tabu. Mam malutką nadzieję, że Tata jakoś je ogarnie. Taką tyci tyci. Bo inaczej możemy nie zauważyć któregoś dnia, że świeci słońce.
Klopsik się buntuje. Polubił słowo 'nie' i często sprawdza, czy działa. Pokochał też literki, najbardziej 'u' i ' l'. Wypatrzy je wszędzie, tak jak kamery, lampy i alarmy. Gada jak najęty, głównie po swojemu, ale mama i tata (raczej) rozumieją.
A mama? 65kg, rosnę jak na drożdżach. Brzuch usiały drobne rozstępy. Paznokcie się sypią. Zgaga męczy. Bezsenność ustępuje :-). Jest coraz ciężej i zaczynam doceniać zbliżający się scenariusz... Krzyżówki zakupione, lektura wybrana.
Jeszcze tylko kilka prań do wstawienia
Nieco prasowania. Ubrać łóżeczko.
Dryfujemy do brzegu.
A dopiero co byliśmy na wakacjach.
sobota, 12 marca 2016
wtorek, 8 marca 2016
Look on the bright side
No bo bez sensu tylko marudzić, że będzie cc, to nie pomaga.
Szukam więc dobrych stron cc.
...
...
...
...
Coś miałam na myśli zaczynając ten post...
...
...
...
Hmm, na pewno coś znajdę.
...
...
No dobra, jest mi już ciężko. Szybszy poród przez cc to i lżej szybciej będzie.
Pominę moje 'ale', bo je już dobrze znacie. Miały być pozytywy.
Jakieś jeszcze dobre strony!?
Bo mnie tylko Monty do głowy przychodzi.
:-) dam radę. Wiosna idzie.
Update : wizyta właściwie to dzisiaj. Nawet nie wiem kiedy zrobił się Dzień Kobiet. Wszystkiego, co najpiękniejsze Kobietki!
środa, 2 marca 2016
Na spokojnie
Dziewczyny dziękuję za wsparcie.
Na spokojnie spróbuję powiedzieć, o co cho.
Biorąc pod uwagę to, że Klopsik urodził się nagle ze względu na oddzielające się łożysko, a przede wszystkim to, że nie było wyraźnej przyczyny tegoż oddzielania się, moja pani dr uważa, że ryzyko powtórki jest duże. I wszyscy wiemy, jak mogła się zakończyć sytuacja z Klopsem gdybym trafiła do szpitala nieco później. A może się zdarzyć, że pójdzie to szybciej.
W związku z tym uważa, że najlepiej będzie od tego 37 tc obserwować nas 24h i wykonać cięcie w 38.
Gdyby oddzielanie było w wyniku urazu albo w trakcie akcji porodowej to nie miała by takich wątpliwości. Tu ma.
Skoro ona się obawia to co ja mam powiedzieć?
Do tego chce pani dr mieć mnie na oku osobiście i własnoręcznie mnie pokroić że tak powiem, więc musi się to odbywać w uniwersyteckim.
I teraz tak.
Mogę tupnąć nóżką i powiedzieć 'no way'. Ale wtedy będę czekać jak na szpilkach i sprawdzać stan majtek co 5minut.
Mogę upierać się nad moim szpitalem, ale tam nikogo nie mam (w sensie lekarzy).
Mogę chcieć być monitorowana do 40tc, ale boję się sn w uniwersyteckim. No i to by były 3 tygodnie w szpitalu + poród. Wieki bez Klopsa.
Mogę prosić o przesunięcie cc jak najdalej w czasie, coby posiedziała młoda w brzuchu do oporu.
Słaby wybór. Honestly.
Zaufać albo być kozą?
Ostatecznie najważniejsze jest bezpieczeństwo młodej. Ja przeżyję wszystko. Byle ona była cała i zdrowa. I skoro istnieje cień ryzyka... Obawiam się że mój vbac byłby tu kaprysem.
Bo faktem jest, że liczę dni do zrównania tej ciąży z tą z Klopsem.
Że sprawdzam papier przy każdej wizycie.
Ale miałam nadzieję, że uda mi się swobodnie podryfować po nieznanych wodach ostatnich tygodni ciąży. A tu każą zawijać do portu.
Pffffff
A pytałam, cholera jasna, jak widzi mój poród. Pytałam w styczniu. O moją konkretnie sytuację. Dlaczego od razu tego nie ustaliła? Nie chciała mnie stresować? Ale ja sama pytałam! Myślałam o tym! Przecież dzwoni mi wciąż w uszach 'ona nie czuje skurczy'...
Na spokojnie spróbuję powiedzieć, o co cho.
Biorąc pod uwagę to, że Klopsik urodził się nagle ze względu na oddzielające się łożysko, a przede wszystkim to, że nie było wyraźnej przyczyny tegoż oddzielania się, moja pani dr uważa, że ryzyko powtórki jest duże. I wszyscy wiemy, jak mogła się zakończyć sytuacja z Klopsem gdybym trafiła do szpitala nieco później. A może się zdarzyć, że pójdzie to szybciej.
W związku z tym uważa, że najlepiej będzie od tego 37 tc obserwować nas 24h i wykonać cięcie w 38.
Gdyby oddzielanie było w wyniku urazu albo w trakcie akcji porodowej to nie miała by takich wątpliwości. Tu ma.
Skoro ona się obawia to co ja mam powiedzieć?
Do tego chce pani dr mieć mnie na oku osobiście i własnoręcznie mnie pokroić że tak powiem, więc musi się to odbywać w uniwersyteckim.
I teraz tak.
Mogę tupnąć nóżką i powiedzieć 'no way'. Ale wtedy będę czekać jak na szpilkach i sprawdzać stan majtek co 5minut.
Mogę upierać się nad moim szpitalem, ale tam nikogo nie mam (w sensie lekarzy).
Mogę chcieć być monitorowana do 40tc, ale boję się sn w uniwersyteckim. No i to by były 3 tygodnie w szpitalu + poród. Wieki bez Klopsa.
Mogę prosić o przesunięcie cc jak najdalej w czasie, coby posiedziała młoda w brzuchu do oporu.
Słaby wybór. Honestly.
Zaufać albo być kozą?
Ostatecznie najważniejsze jest bezpieczeństwo młodej. Ja przeżyję wszystko. Byle ona była cała i zdrowa. I skoro istnieje cień ryzyka... Obawiam się że mój vbac byłby tu kaprysem.
Bo faktem jest, że liczę dni do zrównania tej ciąży z tą z Klopsem.
Że sprawdzam papier przy każdej wizycie.
Ale miałam nadzieję, że uda mi się swobodnie podryfować po nieznanych wodach ostatnich tygodni ciąży. A tu każą zawijać do portu.
Pffffff
A pytałam, cholera jasna, jak widzi mój poród. Pytałam w styczniu. O moją konkretnie sytuację. Dlaczego od razu tego nie ustaliła? Nie chciała mnie stresować? Ale ja sama pytałam! Myślałam o tym! Przecież dzwoni mi wciąż w uszach 'ona nie czuje skurczy'...
wtorek, 1 marca 2016
Chcesz rozśmieszyć Pana B?
Znacie to powiedzenie?
No.
Ja też.
A więc #@%j bombki strzelił.
Brak mi słów.
Za dwa tygodnie patologia ciąży. Dobić do 38 tc i cc.
Nie w tym szpitalu, co chciałam.
W ogóle nie tak, jak chciałam.
Płakać mi się chce.
Jestem zła.
I boję się.
Bardzo. Choć do końca nie wiem czego?
Masakra jakaś.
Ale najważniejsze, że z małą wszystko ok.
Gorzej ze mną. Na niczym nie mogę się skupić. Przez moją nieuwagę Klops nabił sobie porządnego guza :-(
Nie spodziewałam się tego.
Nie widzę tego na razie.
No.
Ja też.
A więc #@%j bombki strzelił.
Brak mi słów.
Za dwa tygodnie patologia ciąży. Dobić do 38 tc i cc.
Nie w tym szpitalu, co chciałam.
W ogóle nie tak, jak chciałam.
Płakać mi się chce.
Jestem zła.
I boję się.
Bardzo. Choć do końca nie wiem czego?
Masakra jakaś.
Ale najważniejsze, że z małą wszystko ok.
Gorzej ze mną. Na niczym nie mogę się skupić. Przez moją nieuwagę Klops nabił sobie porządnego guza :-(
Nie spodziewałam się tego.
Nie widzę tego na razie.
piątek, 19 lutego 2016
Bo wieloryb jest przeogromny!
Największy na świecie chyba :-)
Po pierwsze - to niezmiennie ulubiona książeczka Klopsa. Śpi z nią normalnie!
Po drugie - tak się czuję... Jak wstaję, albo biorę prysznic. Tak na prawdę to nie jest tak źle i nikt i nic nie jest w stanie popsuć mi humoru jeśli chodzi o moje gabaryty bo uwielbiam je i już ;-) mieszczę się w M - kę i ważę jakieś 62kilo.
A dziś byliśmy na obiedzie urodzinowym z moim tatą, który skończył przed chwilą 70 lat! Aż się wierzyć nie chce. Nasza patchworkowa rodzina działa tak, że byliśmy my, tata i jego (starsza!) siostra. (a mam dwójkę rodzeństwa, no cóż). Bardzo było miło, zwłaszcza, że to oznaczało, że nie muszę dziś gotować :-)
Po pierwsze - to niezmiennie ulubiona książeczka Klopsa. Śpi z nią normalnie!
Po drugie - tak się czuję... Jak wstaję, albo biorę prysznic. Tak na prawdę to nie jest tak źle i nikt i nic nie jest w stanie popsuć mi humoru jeśli chodzi o moje gabaryty bo uwielbiam je i już ;-) mieszczę się w M - kę i ważę jakieś 62kilo.
A dziś byliśmy na obiedzie urodzinowym z moim tatą, który skończył przed chwilą 70 lat! Aż się wierzyć nie chce. Nasza patchworkowa rodzina działa tak, że byliśmy my, tata i jego (starsza!) siostra. (a mam dwójkę rodzeństwa, no cóż). Bardzo było miło, zwłaszcza, że to oznaczało, że nie muszę dziś gotować :-)
czwartek, 18 lutego 2016
Update i poproszę o radę
Moja aplikacja ciążowa mówi mi, że to już 34 tydzień zaraz skończymy! Czas więc na mały update:
Rosnę. No, żadna rewelacja, ale brzuch już spory i jestem na etapie, że gdy coś spadnie na podłogę to p#@§lę, niech leży. Zdjęcia mam tylko takie w samych majtach, ale może jutro coś pstrykne i dorzucę.
Nie muszę brać żelaza. Ulga to dla moich jelit.
Kiepsko ze snem. Tzn owszem, spałabym ale wcale nie w nocy... w nocy mam rls, adhd i jeszcze parę innych dolegliwośc..
Hormony... Panie tego, no... Czasem to bez kija nie podchodź.
No i stres. Nie tam przed porodem, sn czy cc, czy nacinaniem czy rozcinaniem czy przeciskaniem arbuza czy jak ja sobie dam radę z dwójką, nie (choć myślę o tym wszystkim). moje główne zmartwienie to: w terminie, w terminie, w terminie! A więc się oszczędzam, Klops biedny dyga po schodach, zakupy dzielę na milion kawałków i/lub oddelegowuje Ukochanego. I nie, nie obchodzi mnie, że ktoś tam dźwiga a ktoś tam chodzi do pracy do końca ciąży. Robiłam to w poprzedniej dziękuję, teraz na siebie pochucham i podmucham.
I nawet torbę zaczęłam już pakować. I ciuszki poprasowane leżą w szafie.
A Klopsik gaduła powtarza ile może :-) i takie słodkie poprzekrecane słówka z tego wychodzą że nic tylko zjeść :-).
Mam za to dwie kwestie, w których potrzebuję pomocy.
Pierwsza: czy któraś z Was miała do czynienia z dynksem pt. Buggy board, czy jakakolwiek inna dostawka do wózka? Czy to się w ogóle sprawdza? I trzyma kupy? Znając mnie będę dużo łazić z dzieciakami i przydało by się coś, co ułatwiło by życie Klopsa, biednego, strąconego wkrótce z tronu - wózka.
A druga sprawa - zaprzepaściłam umiejętność Klopsa do jedzenia łyżeczką. No nie ogarnia. Widelec spoko, kubek gra, a łyżeczka jakby z kosmosu była dla niego. A kiedyś umiał :-( tylko mama i tata chyba z własnego lenistwa i głupoty coś zepsuli. Dałam mu do zabawy łyżeczki, żeby przekładał małe przedmioty i klepiemy babki z piasku ale kurcze nic. Pomocy!!!
Rosnę. No, żadna rewelacja, ale brzuch już spory i jestem na etapie, że gdy coś spadnie na podłogę to p#@§lę, niech leży. Zdjęcia mam tylko takie w samych majtach, ale może jutro coś pstrykne i dorzucę.
Nie muszę brać żelaza. Ulga to dla moich jelit.
Kiepsko ze snem. Tzn owszem, spałabym ale wcale nie w nocy... w nocy mam rls, adhd i jeszcze parę innych dolegliwośc..
Hormony... Panie tego, no... Czasem to bez kija nie podchodź.
No i stres. Nie tam przed porodem, sn czy cc, czy nacinaniem czy rozcinaniem czy przeciskaniem arbuza czy jak ja sobie dam radę z dwójką, nie (choć myślę o tym wszystkim). moje główne zmartwienie to: w terminie, w terminie, w terminie! A więc się oszczędzam, Klops biedny dyga po schodach, zakupy dzielę na milion kawałków i/lub oddelegowuje Ukochanego. I nie, nie obchodzi mnie, że ktoś tam dźwiga a ktoś tam chodzi do pracy do końca ciąży. Robiłam to w poprzedniej dziękuję, teraz na siebie pochucham i podmucham.
I nawet torbę zaczęłam już pakować. I ciuszki poprasowane leżą w szafie.
A Klopsik gaduła powtarza ile może :-) i takie słodkie poprzekrecane słówka z tego wychodzą że nic tylko zjeść :-).
Mam za to dwie kwestie, w których potrzebuję pomocy.
Pierwsza: czy któraś z Was miała do czynienia z dynksem pt. Buggy board, czy jakakolwiek inna dostawka do wózka? Czy to się w ogóle sprawdza? I trzyma kupy? Znając mnie będę dużo łazić z dzieciakami i przydało by się coś, co ułatwiło by życie Klopsa, biednego, strąconego wkrótce z tronu - wózka.
A druga sprawa - zaprzepaściłam umiejętność Klopsa do jedzenia łyżeczką. No nie ogarnia. Widelec spoko, kubek gra, a łyżeczka jakby z kosmosu była dla niego. A kiedyś umiał :-( tylko mama i tata chyba z własnego lenistwa i głupoty coś zepsuli. Dałam mu do zabawy łyżeczki, żeby przekładał małe przedmioty i klepiemy babki z piasku ale kurcze nic. Pomocy!!!
niedziela, 7 lutego 2016
Pierwszy krok w 'dorosłość'
Już za tydzień Klopsik skończy półtora roku, a za około siedem zostanie starszym bratem. Nastała więc wiekopomna chwila pożegnania z łóżeczkiem.
No i śpi pierwszą noc w łóżku o takim
Śpi też noc drugą. Obudził się zadowolony (o której? nie wiem, obudziły mnie odgłosy zabawy o wpół do ósmej). I śpi trzecią noc. I zasypianie miłe i wygodne dla brzuchatej matki ;-) i książeczkę wygodniej poczytać. I 'pogadać' o świecie (a bo brum brum i hau hau no i tu ma mama nos, oko, a i buziaka dostanę). I przytulić.
Śpi.
Łóżeczko dziecięce stoi jak stało. Oprane. Trzeba tylko unieść materac. I od nowa :-)
Kolejny krok do przodu. Dla Klopsa -w dorosłość. Wszak łóżko o tych wymiarach to nie przelewki. Lubi je. To najważniejsze.
No i śpi pierwszą noc w łóżku o takim

A matka słucha. Czy oddycha. Czy się za bardzo nie wierci. Bo może się odkryć. Albo uderzyć. Albo spaść! Nie, no gdzie tam. Śpi. Jak aniołek.Śpi też noc drugą. Obudził się zadowolony (o której? nie wiem, obudziły mnie odgłosy zabawy o wpół do ósmej). I śpi trzecią noc. I zasypianie miłe i wygodne dla brzuchatej matki ;-) i książeczkę wygodniej poczytać. I 'pogadać' o świecie (a bo brum brum i hau hau no i tu ma mama nos, oko, a i buziaka dostanę). I przytulić.
Śpi.
Łóżeczko dziecięce stoi jak stało. Oprane. Trzeba tylko unieść materac. I od nowa :-)
Kolejny krok do przodu. Dla Klopsa -w dorosłość. Wszak łóżko o tych wymiarach to nie przelewki. Lubi je. To najważniejsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


