No bo bez sensu tylko marudzić, że będzie cc, to nie pomaga.
Szukam więc dobrych stron cc.
...
...
...
...
Coś miałam na myśli zaczynając ten post...
...
...
...
Hmm, na pewno coś znajdę.
...
...
No dobra, jest mi już ciężko. Szybszy poród przez cc to i lżej szybciej będzie.
Pominę moje 'ale', bo je już dobrze znacie. Miały być pozytywy.
Jakieś jeszcze dobre strony!?
Bo mnie tylko Monty do głowy przychodzi.
:-) dam radę. Wiosna idzie.
Update : wizyta właściwie to dzisiaj. Nawet nie wiem kiedy zrobił się Dzień Kobiet. Wszystkiego, co najpiękniejsze Kobietki!
Hmmm... dziecko rodzi się "ładniejsze", bo mniej wymęczone porodem - wiem, wiem taka zmaltretowana klucha i tak jest przecież najpiękniejsza na świecie:)
OdpowiedzUsuńTo może... brak cięć i szwów powodujących dyskomfort przy późniejszym współżyciu?
Albo... brak problemu ze zwieraczami. Nasłuchałam się ostatnio sporo o nietrzymaniu moczu... brrrr
Trzymam kciuki za wizytę. Nadzieja umiera ostatnia...
A tymczasem też skladam życzenia i ślę ściski:)))
Główka okrąglutka - fakt. Bez zmian tam na dole - też. :-)
UsuńW poniedziałek rano izba przyjęć, więc...
Dzięki :-*
Trzymam kciuki, żeby życie pozytywnie Cię zaskoczyło i napisało lepszy scenariusz niż Twoja głowa ;)
UsuńTrzymam kciuki mocno!!!! Tobie też wszystkiego dobrego i nie daj się tam!!!!!!
OdpowiedzUsuńDzięki! Nie dam się, a co! :-)
UsuńA jak tam u Ciebie??
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego! Dla Ciebie i dla Małej Kobietki w brzuszku :*
OdpowiedzUsuńKurczę, nie wiem, jak Cię podnieść na duchu. Rozumiem, że cc nie jest wymarzoną opcją. Mnie, która miała dwa cięcia, też ciężko przedstawić tą opcję zakończenia porodu, w samych superlatywach. Choć obie moje cesarki wspominam naprawdę dobrze i mam przy tym wielkie szczęście, bo do formy wracam błyskawicznie.
Kiedy jechałam rodzić Lilę, byłam przekonana, że będzie sn. Potem usg i decyzja, że cc. I powiem Ci, że pewnie to przez to, że nie miałam nawet chwili na zastanowienie się co o tym myślę i jak się z tym czuję, ale w tamtym momencie, kiedy trzeba było to zrobić dla Jej dobra, to byłam gotowa popędzać lekarza, żeby już je robił. Może spróbuj sobie to tak tłumaczyć- że tu chodzi o Was dwie? Długo można by było przytaczać argumenty na korzyść sn. Równie długo można by było wymieniać zagrożenia, które za sobą niesie. Bo kiedy myślimy o sn, każda z nas ma pewnie przed oczami mistyczne przeżycie, które nie trwa 30godzin :) Wszystkie wiemy, że może być różnie. Trzymaj się Kochana i nie bij się już z tymi myślami. Tak to już jest, że w ciąży musimy się na kogoś zdać. Twoja lekarka na pewno wie co robi, nawet jeśli działa zachowawczo.
Dziękujemy - obie dwie.
UsuńCesarka z zaskoczenia chyba łatwiejsza do ogarnięcia. No bo bez tego całego stresu przed. Poród sn nigdy nie jawił mi się jako jakieś mega mistyczne przeżycie, bardziej ze względów praktycznych bym tak wolała. Ale tak jak mówisz - komuś muszę zaufać. Dlatego szukam tych cholernych pozytywów, żeby się nie nakrecać. Tym bardziej, że wiem, że ludzie mają większe problemy...
Jestem, czytam regularnie, tylko z komentowaniem gorzej...
OdpowiedzUsuńRozumiem Twoje rozczarowanie, szczegolnie, ze lekarka dala Ci niepotrzebnie nadzieje na porod silami natury...
Ja, podobnie jak Marta, mialam cesarke przy drugim porodzie, wlasciwie z zaskoczenia. U mnie decyzja padla po dlugiej, kilkunastogodzinnej, meczacej pierwszej fazie porodu. Chyba dobrze sie stalo, ze bylam juz wykonczona czekaniem na porzadny postep porodu, ktory zwyczajnie nie nastepowal, bo decyzje o cesarce przyjelam niemal z ulga. Zanim zdazylam wglebic sie i przestraszyc, juz pedzili ze mna na lozku na sale operacyjna, w biegu podajac mi tylko roznorakie zgody do podpisania. :)
I ta moja cesarke wspominam bardzo dobrze. Bol po nacieciu wcale nie dokuczyl mi bardziej niz naciecie krocza przy pierwszym porodzie. Ale to oczywiscie bardzo indywidualna sprawa. A tak naprawde, chodzi tylko o zdrowie dziecka oraz mamy. Wiem, oklepane to, kazdy to powtarza, ale jednak to prawda. :)
Właśnie z Klopsem też tak było - szybko decyzja o cc i tylko o mój podpis się martwili. Liczę po cichu, że się szybciej pozbieram - jestem o jedno cc mądrzejsza (np wiem, że siusiu to trzeba biec od razu jak się zachce hehe)
UsuńPowiem Ci tak, próbowałam urodzić siłami natury (dwa dni w mękach), 8 cm rozwarcia i nie chciało być więcej, a skurcze straszne były. najpiękniejsza chwila to kiedy w końcu zadecydowali o cc i dostałam znieczulenie (rodziłam bez znieczulenia) :) marzyłam o porodzie sn, niestety. Widzę dużo plusów cc - rana w widocznym miejscu, pół godziny i po porodzie, wiesz co Cie czeka, a poród sn to niewiadoma i tak może się skończyć nieplanowaną cc.
OdpowiedzUsuńWitam u mnie :-)
UsuńTakiego sn żadna z nas by nie chciała... I tak jak piszesz i tak nie wiadomo, jak to się skończy.
Nie wiem, czy ja jakaś dziwna jestem czy coś, ale gdyby dana mi była ciąża, to wręcz błagałabym lekarza o cesarkę, tak bardzo zawsze bałam się tych potencjalnych bólów porodowych.
OdpowiedzUsuńWidzisz ja właśnie kurcze ani przy Klopsie ani teraz wcale się sn nie bałam. Tak, jakby moja podświadomość wiedziała, że nie ma czego - bo i tak do tego nie dojdzie. Teraz byle do poniedziałku, żeby Mała czegoś wcześniej nie wywinęła :-)
Usuń