piątek, 3 listopada 2017

Pizdziernik

Na szczęście się skończył.
Oby listopad był lepszy.

Ale od początku.

Przedszkole młody zaczął klasycznie. Tydzień chodził tydzień chorował. W sumie od połowy sierpnia miał lekki katar.

Cóż, w październiku jednak sie pogorszyło. W październiku wiec poszliśmy do pani dr. Osluchala oboje  (no bo mlodsze gorsze nie jest, tez se smarka a co) i znalazła u przedszkolaka coś na pluckach. Nebud, inhalacje i do kontroli po weekendzie

Jasne, po weekendzie hahaha.
To był poniedziałek. W wtorek wieczór M dzwoni że mlody placze bo go ucho boli. Fak. Jak wróciłam dopiero wlałam weń ibum gdyż od ojca nie przyjalby za nic. Po 20 minutach dziecko spalo jak zabite. O uchu więcej nie było mowy ale do dr poszlismy i tak. Lekkie zapalenie w uchu ale nic nie robic tylko watka. I skierowanie do laryngolog. Dalej nebud, tylko trochę inaczej. W poniedzialek do kontroli.

W międzyczasie zaczelam kombinowac na własną rękę z neosyna bo jakos mi ten nebud malo bylo i slabo leczyl mi te dzieci. Zdawalo się, że pomaga. Młoda przestala smarkac.

W poniedzialek na kontroli bylo zastępstwo. Osluchala i oświadczyła : zdrów, do placówki można słać.

Qwa ale w to ucho mu nie zajrzala. A ja ..
No cóż ja równolegle walczylam z ostrym zapalenien zatok juz 3 tydzień plus tydzień z tragiczna pokrzywka ktora wyszła mi WSZĘDZIE oprócz dloni i twarzy. Pytali wszyscy czy to nie ospa a i ja czulam sie podobnie. Jednak moja doktorka stwierdziła uczulenie. No i miala racje. Jednak ja otumaniona bolem i swedzeniem dodatkowo - a co- tracąc głos (po co mi.poucze na migi ) nie poprosiłam żeby w to ucho mu zajrzec!!! No ale to nie ja mam kartoteke dziecka przed nosem! I poslalam go do przedskola.. .

W nastepny (zeszly) poniedzialek, kiedy swedzialo mnie juz tylki trochę a nie wszedzie, laryngolog.  Święci panscy omal z taboretu nie spadla jak looknela mu w ucho. A jak zaczela mówić o pekajacych bebenkach to i ja prawie sie pod stół zwalilam. 'Rozpisze leczenie' rzekla i jak powiedziala tak zrobila. Antybiotyk. Na zapalenie Ucha i zatok. Na kaszel inhalacje na katar spray na alergie - ktora obstawia winowajca calej tej gehenny - syropek.
Młodej daje te inhalacje na kaszel bo znow zaczela kaszlec i smarkac tez i zastanawiam sie nad wartoscia naszej pediatry. No bo fanka antybiotykow nie jestem ale... czasem trzeba? A tez bo te moje dzieci nie goraczkuja specjalnie to nikt nie panikuje... i nie ide z byle katarkiem tylko jak jest zle i moze nie dosc wyraznie to komunikuje... tzn mówię ale nie dociera ze od miesiaca smarcza... jestem zalamana.

No. I tak żyjemy miedzy jednym lekiem a drugim z przewami na smarowanie moich ran... mnostwo prac lezy odlogiem, nie szylam 3 tygodnie :-( a o obiecalam kilka rzeczy i juz wstyd zaczyna byc... dom zarosniety... dzis byl pierwszy dzien od miesiaca jak bylam zadowolona z siebie w pracy...

Oby listopad byl lepszy. Czego i Wam życzę.

10 komentarzy:

  1. Ojojojjj! Pamiętam z dzieciństwa co choroba to uszy od razu łapało..ble.
    Mój Podopieczny też chory, idą dziś do lekarza. Oby nic tam nie wyszło. Mnie też coś chciało brać.. Ale jak na razie to przegoniłam. I oby nie wróciło.. Ale to też ta pogoda. Raz+12 a raz +2, co chwila leje wieje.. Ehh. Kochani, zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech oby nam sie udalo te chrobska przegonic na dobre... marzy mi sie basen z molda ale tez przyszla mi szalona mysl - a moze tak sala zabaw - Rys, mloda i dwie A?

      Usuń
  2. Faktycznie, tegoroczny piździernik okazał się zafajdanym miesiącem. O wlokących się w czasie glutach, katarach, gorączkach itp. mogłabym encyklopedyczne wpisy już porobić. I refleksje mam dość podobne do Twoich - niby prawda, że nie ma co dzieciarni tuczyć antybiotykami, ale na litość boską, ponadtrzygodniowe nieprzerwane smarki z kaszlem uznawać za "normalne" i zalecać co najwyżej tran..?

    Jak Twoja alergia, możesz w końcu pożyć normalnie?
    Trzymam kciuki za Wasz mały domowy szpital.
    Całkiem nieźle rozumiem i szczerze życzę pomyślnych wiatrów w żagle:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jak ja bym wolala zebys Ty mnie kompletnie nie rozumiala w tej kwestii :-* juz lepiej tfu tfu alergia to chyba u calej trojki - mlodzi po lekach na alergie ciut lepiej ze smarkami. Ja jutro dermatolog, ale jest duuuzo lepiej.
      Przutulam Was mocno :-*

      Usuń
  3. Pozdrawiamy z chorobowego frontu! Dziś pierwszy raz od dwóch tygodni wyszliśmy z domu. Cudowne, bezwietrzne trzydzieści minut na świeżym powietrzu. Nawet brak słońca mi nie przeszkadzał:) Pięknie było!

    Z tymi lekarzami to trudna sprawa. Jeden mówi o chorobie, drugi o jesiennym przesileniu, trzeci że jednak choroba ewidentnie. Jeden zaleca lek X, drugi absolutnie odradza, że już nie wspomnę, o różnicach w dawkowaniu. I bądź tu człowieku mądry.

    Zdrówka Wam życzę!!!

    P.S. I nie wyrzucaj sobie! Kto jak kto, ale to jednak lekarz powinien gruntownie przebadać pacjenta, a nie mama...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach spacer! Dziekuje losowi że do pracy chodzę! Moze w sobote uda sie wyjść ... jak nas kolejny orkan nie zwieje...

      A lekarze... no cóż, wszyscy wiemy, jak to jest :-( mam nadzieje, że choroby dadza nam spokoj choc na chwilę.

      Dla Was też zdrówka! I dzieki :-*

      Usuń
  4. O ludzie :( A ja tu Cię jeszcze męczyłam jakimś kominem...aż mi głupio :( Jakbym wiedziała że tak chorujecie to bym sobie odpuściła albo zamówiła dopiero na następną zimę . Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej - życzę Wam dużo zdrówka i szybkiego powrotu do formy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meczylas? Nie zartuj! Nie moglam sie doczekac zeby wreszcie do maszyny usiąść :-*

      Usuń
  5. Kurcze, rzeczywiscie niewesolo... Mojemu Nikowi tez wiecznie przy katarze na uszy schodzi. Teraz znow ma 2 tygodnie smarki i juz sie boje, ze ktoregos wieczora mi wspomni, ze go ucho boli... :( I tak samo, raczej nie goraczkuje, wiec lekarze nie biora na powaznie moich obserwacji. Tak jak kiedys wzielam go do lekarza, juz nie pamietam co mu bylo. Mlody szalal po gabinecie, energia go wrecz roznosila, a lekarka machnela reka, ze pewnie jakis wirus, ze na jej "oko" to nic mu nie jest. Dobrze, ze zrobila rutynowy test bo mial leciutko zaczerwienione gardlo, a tam... poczatek szkarlatyny! :O

    A co do klasyki poczatku przedszkola, to moja siostrzeniczka jak narazie byla w placowce... 9 dni! A mamy poczatek listopada, wiec wiesz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas smary cały czas, ale póki co (tfu tfu) jeden antybiotyk na początku.
    Ale też czekam na inny miesiąc, a jeszcze lepiej - na nowy rok. Ten jakiś wyjątkowo popieprzony, za dużo dziwnych, trudnych spraw się przyplątuje...
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń