Do przedszkola oczywiście :-)
Chciałabym opisać mojego już trzylatka, tą małą osobowość, jego charakter i przyzwyczajenia. Jednak moją głowę zdecydowanie zapełniają myśli o najbliższej przyszłości.
Przedzkole.
Co tu dużo gadać - mam stresa. Wiem jednak jak to wygląda od tej drugiej strony i nie mam obaw poza tymi dotyczacymi czasu adaptacji - jak długo będzie trwał? Ile histerii przyjdzie mi opanować, przeżyć, stanowczym głosem zapanować nad nadmiarem złości (tak, straszny zlosnik z mojego syna. Zdaje się, że po mamusi ;-))
Szykuję też wyprawkę. Wiem, że w kazdej placówce wyglada to inaczej. My potrzebujemy:
- worek na kapcie✅
- kapcie ✅
- piżamka ✅ (prawie, bo mi się guma skończyła)
- kubeczek plastikowy ❌ brak, same dzidziusiowe dostepne. Chyba wizyta w markecie zostaje.
- szczoteczka, pasta, ręcznik ✅
- pościel 90x200 (kolderka, poszewka) + jasiek ✅ dostalismy 'w spadku'
- chusteczki nawilzane ✅ i zwykłe ❌
- zmiana ubranek ✅
- wszystko musi być podpisane ✅ zamówiłam bardzo fajne naprasowanki, naklejki i metki, a do tego można było podzielić zamowienie na dwa, więc jestem gotowa na wyprawienie młodej do przedszkola (za rok może? ). Mam masę koszulek po synku przyjaciolki z takimi metkami, więc wiem, że są trwałe.
Do tego Kicia Kocia idzie do przedszkola (tato, ale to tylko ksiazka wiesz?) i teczka czterolatka, nowe farby i blok, nowe kredki - to czesciowo prezenty urodzinowe ;-). Staramy się dużo z nim o tym rozmawiać - ale nie zameczac... trzymajcie kciuki!!!
Dobrze będzie Mama! Ja rok temu to przechodziłam... Ale to więcej my rodzice/opiekunowie mają stresa niż same dzieci. Czy dni adaptacyjne mieliście? Choćby takie chodzenie na krócej itp? Buźki!
OdpowiedzUsuńHaha no oby ;-) będą dwa dni na koniec sierpnia (za tydzien 😱) po dwie godzinki.
UsuńO rety, ile tego. Poczułam się nieprzygotowana. W naszym przyszłym przedszkolu pani mi powiedziała tylko o kapciach, zmianie ubrań i poduszce... Chyba zadzwonię jeszcze raz, żeby się upewnić, że tylko tyle:) Wogóle to nasze przedszkole jakieś takie niezorganizowane :(
OdpowiedzUsuńNa pewno beda wam podawać liste rzeczy pozniej ;-) albo sami zapewniaja czesc rzeczy!
UsuńKlops idzie do przedszkola... rany boskie... przecież sekundę temu jeszcze lewitował w Twoim brzuchu..!
OdpowiedzUsuńRozumiem uczucie przygniatania w sercu.
U nas, ze względu na konieczną terapię różnej maści, pełnoetatowego przedszkola nie możemy brać pod uwagę, ale intensywniejsza w tym roku szkolnym rehabilitacja będzie się odbywała właśnie w warunkach przedszkolnych.
Moja Dunia oddana do grupki z innymi dziećmi...
Stres... To mało powiedziane.
Ściskam Was!:*
No już!!! Rosną nam te dzieci i po malutku oddalają od gniazda...
UsuńU nas też była Kicia Kocia w ruchu! Dzięki komu... zaraz, zaraz, dzięki Pani! Najpierw nocniczkowe sprawy, potem przedszkolne sprawy. Ach, ileż oni mają przygód :)
OdpowiedzUsuńKicia kocia is the best! Tyle przygód - tak podobnych choc tak daleko od siebie ❤
UsuńHej, hej! I jak tam pierwsze dni??? :)
OdpowiedzUsuńMoj Mlodszy pomaszerowal do zerowki dzielnie, ale czwartego dnia dogonil go kryzys i troche lez sie polalo. ;)
U nas kryzys byl w srode. Oby ich bylo jak najmniej! :-*
Usuń