środa, 15 czerwca 2016

O czasie płynącym znów

To już trzy miesiące jak Wiercipiętka postanowiła przyjść na świat. Była taka malutka... nadal jest ale różnica jest ogromna. Dalej śpi li tylko na brzuszku. Wysoko trzyma głowę w tej pozycji. Nawet w wózku tak jeździ - w związku z tym dostała 'książeczkę ' do wózka (w formie jakby ochraniacza). Na macie za to woli na pleckach. Przewraca się na boczki - najchętniej w stronę Klopsa. Uśmiecha się mało, jest zbyt skupiona na obserwowaniu wszystkiego do koła. Wystawia język i grucha jak gołąbek. Klopsik tak nie robił :-) Śpi nieco mniej w dzień i to jest ten głupi moment, że nie za dużo mogę zrobić w domu bo nie zostawię ich samych w pokoju, a bujaczek jest jeszcze be no i muszę się po prostu przeorganizować.

A Klopsik? 22 miesiące ukończone. Gada codziennie więcej. Buntuje się tak, że ożesztymatkozcórkąisynemjapitole. Ponadto skacze i biega a z wyprawy do zoo przywiózł pamiątkę w postaci ukruszonej jedynki :-(. Na nocnik robić nie chce i strasznie mu się ostatnio pupa odparza... co nie pomaga przy jego buntowniczym nastawieniu gdzie wszystko jest 'nie' albo 'ty' czyli 'ja sam'.

Tak więc ogólnie mamy wesoło. I gile w gratisie  (coś tu pyli). I powiedziałabym, że in the end of the day jest cudownie. Bo dzieciaki są cudowne. Ale między starymi się pierdzieli. Cóż wszyscy mają kryzysy. Zobaczymy.

8 komentarzy:

  1. A jak rodzeństwo się dogaduje? ;) pojawia się jakaś zazdrość? Mój Podopieczny się (przy mnie) nie buntuje, ale fochy ma ze hej. U nas też nocnik parzy w tyłek.. jak mi się uda, trafię w ten moment i.. wysadzam na ubikację. Nie woła nic a nic. Eh chłopaki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dogaduja się :-) ona nie odrywa od niego wzroku a on ja całuje,czesze i laskocze po stopkach! A co do ubikacji to mam wrażenie że on się boi jak to będzie zrobić nie w pieluche. Coś tam wspomni nie raz o 'bombie' przed zrobieniem ale nic z tego nie wynika (prócz pełnej pieluchy oczywiscie). Mam nadzieję ze damy radę do końca lata choć wiem, ze może być różnie. ..

      Usuń
  2. Niech gile mijają! I życzę szybkiego końca kryzysu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-* już lepiej - w obu kwestiach. Choć obie nie przeszły do końca i krążą nad nami jak te burze. ..

      Usuń
  3. Dopiero przeczytalam wpis ale dobrze ze juz miedzy Wami lepiej :)
    ... Ale ten czas leci ... juz 3 miesiące, nieźle...
    U nas kolki wiec jeszcze chwilka i tez wrócę do blogowego świata :)
    Moje Maleństwo w dzień nie chce w ogóle spać, za to nocki ładnie przesypia.
    Pozdrawiam Was.

    OdpowiedzUsuń
  4. My tez mielismy mega kryzysy w pierwszym roku po narodzinach drugiego dziecka. I jeszcze troche pozniej... Przeszly na szczescie (to znaczy z grubsza...). ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę czasu minęło odkąd ten wpis poczyniłaś - więc mam nadzieję, że już się chociaż trochę przestało pierdzielić :) U nas jest tak, że już niby wszystko zaczyna się układać, a potem BĘC! - i znowu kryzys...Wieczna sinusoida...Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana to że się pierdzieli to normalne w związku. Oby się tylko nie spierdzieliło :) Ja z moim chłopem jestem 17 lat. Jak urodziły się dzieci to z sielany zrobiło się zamieszanie i dopiero dostaliśmy szkołę życia. I nie mieliśmy takiej małej różnicy jak u Ciebie. Z czasem wszystko wróciło do normy a dla mnie najlepszym widokiem jest czas gdy mąż bawi się z dziećmi. Pozdrawiam i wytrwałości życzę.

    OdpowiedzUsuń