Miało być 'mamy alergię', ale radość z dłuuuugo oczekiwanego deszczu jest większa, bo od jakichś dwóch tygodni razem z Klopsem smarkamy, kichamy i kaszlemy. On dostaje Zyrtek, ja niestety tylko wapno, więc ze mną jest gorzej.
Zaczęło się oczywiście na działce, bo tam pyłków więcej, ale i w domu nie jest łatwo. Na początku leciała woda z nosa, ale po dwóch dniach gile zrobiły się zielone, co mnie zmartwiło nie na żarty. Do lekarza. Pani dr mówi, że to przez zapalenie spojówek. Ok. Krople do oczu i heja. Nie ma poprawy, dochodzi kaszel (u Pink czytam o zapaleniu płuc, panikuje). Dr ogląda Klopsika na prawo i lewo i wydaje werdykt, który ja, sądząc po sobie, sugerowałam już za pierwszym razem. No i sobie tak jedziemy na tym Zyrteku, jest dużo lepiej, nabyliśmy też drogą kupna nebulizator, z którym mamy zgłosić się do pani dr. Nie wiedzieć czemu uznała, że musi nas nauczyć obsługi zanim zleci czym inhalować. No ale prawdziwa ulga przyjdzie z deszczem, który zmyje to tałatajstwo. I mam. Doczekałam się :-)
Mam jednak nadzieję, że popada krótko, aczkolwiek porządnie i wyjdzie słońce. Bo chętnie pojedziemy dziś również dziś na działkę, gdzie spędzamy ten, i właściwie wszystkie inne weekendy. Dla Klopsa to prawdziwy raj.
A czemu tylko wapno Kochana?
OdpowiedzUsuńEch bo ja jestem niezdiagnozowana i ciągle cyckuje Klopsika, więc boję się tych wszystkich cudów dostępnych bez recepty brać. Zresztą, większość z nich zamula, a to mi mocno nie na rękę.
UsuńAle dziś czuję się świetnie :-))
Tak na chłopski rozum, to skoro Klopsik bierze Zyrtec, to Ty też możesz, nie? Zdrówka!
UsuńTeż tak kombinowalam, ale ile tego brać, ile jemu dawać, żeby mi pomogło a jemu nie zaszkodzilo? Ile on dostanie ode mnie? Żaden lekarz nie podejmie decyzji, nie dostanę recepty, zresztą nie chce ryzykować. Myślę spróbować inhalacji samą solą fizjologiczna, skoro już jest nebulizator w domu.
Usuń:-*
Problem w tym, że lekarze są niedouczeni i wychodzi na to, że mamy kp powinny leczyć wszystko najwyżej paracetamolem. Wrr. Spójrz do tego leksykonu, można tam sprawdzić bezpieczeństwo tudzież stopień ryzyka substancji czynnych różnych leków http://www.kobiety.med.pl/leki/search.php
UsuńO, dzięki, przyda się :-)
UsuńW cholerę z tymi lekarzami, za ciężko im poszukać, sprawdzić, pomyśleć i w końcu pomóc pacjentowi. Tylko taśmowe leczenie ich urządza. (może nie wszystkich, ale ja na innych niestety nie trafiłam. Może prócz jednego dentysty, jeszcze jak byłam w ciąży ;-))
U nas też tradycyjnie cieknie z nosa i tak sobie myślę, może to i alergia jednak jest?
OdpowiedzUsuńU Was poprawa jest po Zyrtecu - mówisz...
A powiedz, te smarki gęstnieją, czy tylko są płynne zawsze?
Bo nasze jednak gęstnieją i znikają w końcu (na jakiś czas).
I sama nie wiem...
Zdrówka!
Gestnieja, po nocy zwłaszcza. Teraz tylko czasem mu coś poleci z noska i różnie- raz woda, raz kisiel ;-)
UsuńNo to sama nie wiem...
UsuńA na skórze też się coś dzieje u Was? Czy tylko smarki?
Lekarka powiedziała, że ma skórkę na buzi zmienioną alergicznie. Ja musiałam się przyjrzeć i faktycznie była tak jakbyś białkiem jaja posmarowala (najbliżej takiego wyglądu) ale bardzo delikatnie. Ale alergia alergii nie równa...
UsuńU nas na szczęście problemów alergicznych nie odnotowaliśmy (jeśli już jakieś się pojawią to prędzej alergia pokarmowa, choć i to ostatnio zdaje się być tylko fałszywym alarmem) - dlatego wiele nie pomogę, ale życzę poprawy i bardziej sprzyjającej alergikom pogody :)
OdpowiedzUsuńI niech Was omija szerokim łukiem!
UsuńDziękujemy za dobre słowo :-*