piątek, 22 maja 2015

lepiej niż myślałam...

...gorzej niż bym chciała.
Jeśli wierzyć testom, w ciąży nie jestem. A szkoda...
Ani cienia cienia. Nie było o 5 rano. Nie ma teraz (czy tylko ja wyjmuje to ze śmieci żeby się upewnić, tak na wszelki wszelki?). Na szczęście. Żadnych historii pt. biochemiczna, spadania z różowej chmurki na ziemię.
Czyli smutno, ale mogło być gorzej.
Wychodzi na to, że znowu mi się cykl rozpieprza totalnie.


Ale czegoś się jednak doczekałam! Mam swoje 'klap klap' po podłodze, i pierwsze, choć wiem, że niezbyt świadome 'mama'.

I tak sobie jestem. Rozdarta. Między smutkiem i radością, między żalem i dumą. Paranoja.

Ale zaraz wstanę, otrzepie się, i pójdę dalej. Jak zawsze.

6 komentarzy:

  1. Ja też wyciągam, nawet po parę razy. I rozłupuję test nożem, żeby sprawdzić, czy na pewno w środku tej kreski nie ma...
    Przykro mi... I rozumiem jednocześnie te myśli o gorszych sytuacjach - biochemicznych itd....
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o tym nożu nie pomyślałam! Też wyciągam z kubła!
      Ściskam mocno i przytulam.

      Usuń
    2. Czyli szaleństwo w granicach normy :-)
      Od-tulam całkiem upalnie :-*

      Usuń
  2. Ja tez wyciągałam. Teraz jednak po prostu wyrzuciłam. Czy to coś znaczy? Aż tak bardzo mi nie zależy? Chyba nie jestem gotowa na powrót do wizyt u doktorka, brania leków i strachu przed zajrzeniem w majty...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwie Ci się. Ja ciążę przeszłam bardzo spoko, jak już udało się ukończyć pierwszy trymestr to nawet i bez stresu, a i tak teraz myślę, że w sumie dobrze, że nie jestem, że chciałabym tak za pół roku. Tylko to jak z wynikiem wyborów - ja mogę sobie chcieć, nawet robić wszystko co się da, a efekt i tak będzie inny...
      Ściskamy również

      Usuń