wtorek, 5 maja 2015

catch the moment

Otwieram oczy i słyszę... ciszę. Jest bardzo wyraźna, wręcz namacalna. Sprawdzam godzinę: 6:59.
Klopsik śpi, Tata Klopsika też.
Uśmiecham się do siebie i słucham tej ciszy, bo nie wiem kiedy znów ją usłyszę. A jest piękna. Jeden z tych momentów, które chce się złapać i zatrzymać.
Przysypiam. Budzi mnie klepanie małej dłoni o materac. 'y, y, eyyy!' czyli w wolnym tłumaczeniu 'wstawaj, szkoda dnia'.


Katar w odwrocie.
Siadamy z brzucha. Mobilność rośnie, choć raczkuje jakoś wspak ;-). Co nie przeszkadza dostać się pod szafę i spróbować na nią wspiąć (dość nieudolnie hehe) albo otworzyć szufladę.
Kwiatki na działce pyyycha. W ogóle działka rządzi.

13 komentarzy:

  1. A nasz Bąbel boi się trawy ;) Jakoś tak niechętnie jej dotyka i zaraz zabiera rączkę, jakby go prąd poraził - pewnie dlatego, że do tej pory tylko po kafelkach i panelach śmigał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyczyna może być też inna niż tylko przyzwyczajenie do gładkich paneli. Nie dalej jak wczoraj dowiedziałam się, że dzieci urodzone w wyniku CC nie przechodząc przez kanał rodny nie ulegają "odwrażliwianiu" ciała. Skutkuje to potem większą niż u dzieci rodzonych naturalnie wrażliwością na dotyk, czasem niechęcią do wyciągania rączek, by dotknąć nową rzecz. Tak właśnie jest w przypadku mojej Duni.
      Jeśli więc Bąbel przyszedł na świat w wyniku cięcia i to stąd ta niechęć do dotykania trawy (a może także innych rzeczy?), mogę podpowiedzieć, jak można pomóc dziecku oswajać się z takimi "strachami":)

      MsHead, pięknie napisałaś o tym łapaniu chwili:) Ja często łapię się na tym, że upajam się żywym obrazem bawiącej się Duni i siedzącego przy niej jej taty. Rozlewa mi się wtedy po wnętrzu poczucie szczęścia absolutnego. Nic więcej nie trzeba.

      Usuń
    2. A Klopsik maca wszystko, choć CC. Za to z kierowaniem rąk do buzi to już różnie. Jak suche (biszkopty, chrupa, zabawka, trawa, listek) to ładuje do buzi. Jak mokre (ugotowane jabłko, pomidor, banan, obiad) to nie ogarnia.

      Leśna senkju :-) dokładnie, nic więcej nie trzeba :-)

      Usuń
    3. Bosze, te teorie o CC i jego pokłosiu to ja nie wiem skąd się biorą. Miłosz tez trawą był zafascynowany. Wogóle każda nowa powierzchnia, faktura musi być obmacana, oklepana i najlepiej jeszcze skonsumowana. Teraz trawa spowszedniała ale za to beton to jest to ;)

      Usuń
  2. Koszał ma świderek w dupie i eksploruje wszystko, łapy pcha wszędzie. Leśna, Ty mi nie wyskakuj tutaj znowu z tymi okropieństwami post-cesarkowymi, bo ja już zupełnie się załamię. A przy drugim bobasie znów będzie histeria, jak go na świat wydać... ech durna ze mnie baba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie durna.
      Ja nie wyskakuję, ja uczciwie, jak na spowiedzi, dzielę się zdobytą wiedzą. Czy to prawda, z tymi post-cesarkowymi dziećmi..? God only knows. Specjaliści z certyfikatami na każdą przypadłość pewnie znajdą wytłumaczenie.
      Drugim bobasem się nie stresuj.
      Jak zechce, przyjdzie. Jak - nieistotne.
      Tak myślę.

      Usuń
  3. U nas w temacie trawy ;-) - Dawid ma totalną fascynację trawą. Ostatnio aż miał ziemię pod paznokciami (a później cała łapka w buzi... wyrodna ze mnie matka...trochę się aż wystraszyłam, bo licho nie śpi). Aleks może przeżywa mniejsze podjaranie, ale też się powoli zabiera za konsumpcję.
    Niemniej jednak jak widzę jak się dzieciakom wszystko zmienia z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień, to potrafię sobie wyobrazić, że jeszcze im się trawa "odwidzi".
    I jeszcze pytanko: ile teraz Klopsik ma miesięcy? I kiedy zabrał się za raczkowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klopsik będzie miał 9 za tydzień, a za raczkowanie zabrał się... Przedwczoraj :-D
      Wyrodne matki wariatki, ja kilka dni temu złapałam Klopsa z butem w buzi! Może nie raczkowania, ale swoje sposoby przemieszczania się testował. Cóż, nic mu się nie stało, choć nie planuje włączyć butów do menu na stałe ;-) podobnie trawy. Panikuje tylko przy mleczach bo zdaje się są trujące? czy to urban myth? Ktoś wie?

      Usuń
  4. Kochana, OSOBIŚCIE jadłam dziś mniszek (czyli mlecze), nie są trujące. A nawet zdrowe.
    W ogóle niewiele roślin jest trujących wbrew pozorom :)
    Się dobrze dzieje, jak słyszę, i dobrze! :) I do siódmej! Łał! :)))
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, mniszek faktycznie jest surowcem zielarskim i dużo w nim dobrego, ale nie da się ukryć, że toksyczne związki zawarte w jego soku mlecznym mogą podrażniać skórę. Ale nie ma co demonizować. Z tego, co wiem, mniszek toksycznie może oddziaływać przede wszystkim na te zwierzaki, które nachapią się zbyt wiele mleczy;)

      Usuń
    2. O, nie wiedziałam...
      W każdym razie pewnie dużo na raz nie zje.
      A kiedyś czytałam jakiś wywiad z gościem, który prowadzi warsztaty dot. jedzenia roślin polnych, i on wspominał, że nawet nasze ogrodowe rośliny w dużych ilościach są trujące.
      Tylko nie pamiętam, o co szło.... ale chyba o szpinak.

      Usuń
    3. Ho ho, no to jeść go nie pozwolę, jak zresztą i stokrotek czy koniczyny. Ale mogę odpuścić obsesję jeszcze z dzieciństwa, że jak się mleczka mlecza dotknie to trza ręce myć.
      Dzieje się, oj dzieje. Dziś oficjalnie przeraczkował całą szerokość dywanu do szuflady, którą namiętnie otwiera i zamyka :-) mama jest dumna!
      A ze spaniem, cóż, zdarza się i do 7:20. Ale zdarza się jak dziś do 5:45 i nie ma zmiłuj...

      Usuń
    4. Gratulacje!
      Jakby co, to koniczyna to już na pewno jest jadalna :)
      Jadłam :)
      Sałatki z tego robię!
      http://niekupiejedzenia.blogspot.com/2014/04/saatka-pasterska-i-przednowek.html

      Usuń