Żeby było jasne - pieniądze to nie wszystko. Ale, jak mawiał klasyk, bez pieniędzy to wszystko...
Mimo, że już dawno kurz po pierwszym gniewie na system dawno opadł, to jakiś żal pozostaje i muszę go z siebie wyrzucić.
Chodzi o to, że Klopsikowi się becikowe nie należy. Wg system jesteśmy za bogaci. Wg systemu każda rodzina , w której oboje rodzice jedynaka zarabiają średnią krajową jest za bogata. Albo niewiele nad. Zaradnemu człowiekowi który nie okłamuje skarbówki.
I nie chodzi tu o ten tysiąc złotych, tylko o to jak mnie kochane państwo traktuje. I mojego syna. Jemu się nie należy, a byłoby chociażby na te nieszczęsne płatne szczepienia. Albo pieluszki. Albo na jakąś lokatę. Cokolwiek.
Jakoś nie jestem przekonana, czy rodzice żyjący na garnuszku opieki ( czynsz, ubrania, mleko, pieluchy, you name it - opieka stawia) wydadzą te pieniądze na dziecko. Nie wszyscy oczywiście, ale sama znam przypadki gdzie podwójne! becikowe idzie na nowe ciuchy dla mamy i taty.
Ale to bym olała.
Gdyby nie drugi biegun system. Jako samozatrudniona matka na macierzyńskim nie dostane nawet tego tysiąca kredytu. Ani w moim banku ani w żadnym innym. No chyba, że wonga, bocian czy inne takie nieopłacalne cuda.
Dla banku jestem nikim. Złodziejem i żebrakiem. Dla państwa jestem Kulczykiem. I to mnie wkurza.
Święte słowa, niech to szlag... Podobnie u nas. O. jako osobnik z działalnością gospodarczą, regularnie oddający ZUS-om - srusom i inszym fiskusom haracz na te ich marmury i złote klamki u drzwi, w przypadku becikowego okazuje się krezusem usiłującym bezwstydnie wyrwać biednej ojczyźnie tysiączek na swojego bachora. Ale jak idzie do banku, by dobrowolnie zakuć ręce w kajdany kredyciku, uuu... proszę pana, pan nie ma zdolności kredytowej, fora ze dwora i paszoł won.
OdpowiedzUsuńPaństwo tak bardzo się nami opiekuje, tak prorodzinnie funkcjonuje, że och, ach, wzruszenie mnie dławi. Becikowe dla wybrańców losu, okraszone do tego pierdyliardem papierów i zdzieraniem zelówek po urzędach; macierzyński? no dobra, ludzki gest, acz przy jałmużnach wypłacanych w ramach średnich pensji w tym cholernym kraju zasiłek w wysokości 80% tejże jałmużny doprawdy niewielkie daje szanse na godziwe życie z dzieckiem u boku...; potem wychowawczy, na które ojczyzna łaskawie pozwala, choć nikt mi jeszcze nie wytłumaczył, jakim cudem mam opłacić rachunki i nie zdechnąć z głodu nie dostając ani grosza w trakcie owego "urlopu" wychowawczego; mizeria żłobkowo-przedszkolna, fatalny system edukacyjny...
Boszsz, idę się napić.
Uff no ja się nie napije...
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że tylko u nas ten problem i że usłysze, że mi się w d... poprzewracało ;-) państwo kocha nasze dzieci ale tak na odległość, bez zobowiązań. Wychowawczy? Łaskawie możemy iść do lekarza, na tym koniec... Cóż do pracy wrócić będzie trza, jalmuzne zusowi dalej płacić...