... Za dużo powiedziane. No bo czy powrotem do pracy mogę nazwać jeden wieczór z przyjaciółką w tygodniu, podczas którego z Klopsikiem na kolanach / kanapie / macie próbuje wydobyć z niej i usystematyzować wiedzę, którą kiedyś kiedyś nabyła? Chyba nie...
Cóż, ale wszystko dokoła tych zajęć wygląda jak normalnie kiedy chodziłam do pracy. Zajęcia trzeba przygotować jak zawsze. Powiedzmy, że to by nie zapomnieć jak to było. Lubię to robić :-)
Tymczasem Klopsik rośnie. Trzyma sobie butelkę z herbatką i pije, przewraca się na boczki i siedzi prawie stabilnie (jak się go posadzi, oczywiście). Ma coraz mocniejszy uchwyt i szczypie mnie po cyckach... Poza tym jest nadal aniolkiem, pogodny i radosny, rzadko marudzi. Czekamy na cieplejsze dni, żeby przesiąść się do spacerówki, bo już ledwo się wciskamy w gondole, na środę zapisałam nas na basen. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie. Ząbki jeszcze nie wyszły, choć idą, idąąąą.
No i zmiana czasu. Klopsik przekonał mnie, że jednak jest naturalna. Od kilku dni budzi się wcześniej i już godzinę wcześniej chce spać. I śpi, jak na razie.
Jaki rekordowy czas wstawania rano Klopsik Wam zapodał? U nas była dziś 4.48. I już. Nie śpię! Halo! Dzień dobry dniu!
OdpowiedzUsuńUuu tak ostro nie było 5.45 to najszybsza odnotowana pobudka. Za to dziś wyjątkowo 7.59 po zmianie czasu!
OdpowiedzUsuń