środa, 23 listopada 2016

Kryzysik

Przyszedł jakoś tydzień temu i nie chce sobie pójść. Niby mamy sukces - pierwszy ząbek, ale kolejne trzy sie anonsują z hukiem. Dodać do tego zapewne skok rozwojowy, pominięcie porannej drzemki i zalążki lęku separacyjnego i mamy mieszankę wybuchową. Czy wspomniałam o zbliżającym się okresie? I zwariowanej pogodzie? No i jeszcze Klops na deser, który zaczął psocić się siostrze i popychać ją  (zawsze poprzedzając to słowami 'para buch!'wtf?).

Mieszkanie tonie w bałaganie. No dobra - tonęło, dziś udało mi się wreszcie posprzątać. Ciekawe na jak długo?  Do porannego raczkowania z bułką w ręce?

Macie na zbyciu bilety na karaiby? A wlasciwie to jeden. Na razie powrotny nie potrzebny ;-)

piątek, 11 listopada 2016

Aktualności plus podsumowanie 8 i 27 miesięcy plus bonus

Wieczór, 23. Dla mnie jest wcześnie - ostatnio chadzam spać w okolicach 1. A dzisjeszcze moje małe klony dały mi pospacć do 8. No święto jak nic. M zmienił kanał  bo on 'po raz setny sexu oglądał nie będzie'. Tego w wielkim mieście ;-). Po czym poszedł spać. Więc mogę wrócić do serialu i coś to skrobnąć.
Co u nas... zimno, ale to wszędzie. Miłe to zimno, przynajmniej nie leje. Grzeje się gorącą herbatą. Cały rok zresztą ją piję i to taką, że ledwo się zaparzy ja już próbuję pić  Dzieciaki herbaty nie potrzebują. Ciągle są w ruchu. Klops skacze i biega po całym domu, a buzia mu się przy tym nie zamyka. Najbardziej zadziwiają mnie jego opowieści o zdarzeniach sprzed kilku miesiecy czy tygodni. Pamięć jak u słonia. Wierszyki też recytuje fragmentami, to niesamowite jak jedno słowo prowadzi go do wiersza. Mówi na przykład, że coś jest duże, wielkie - i kontynuuje - 'oglomne i pot pływa tu-ta oliwa'. Albo ja mówię 'skandal' a on 'nie do wiary'.
A Wiercipięta? Pracuje na swoją ksywke. To, że raczkuje po calym domu już pisałam. Teraz wstaje w oparciu o cokolwiek. Stół, tapczan, noga mamy, łóżko brata, brodzik, you name it. Do tego smieje się i gaworzy. Mało spi w dzień - szkoda czasu. Dużo je. W ogóle nie przeszkadzają jej grudki (w odróżnieniu od brata gdy byl w jej wieku). W nocy śpi ładnie ale nad ranem domaga sie tulasków z rodzicami.
A jeśli ktoś się zastanawia dlaczego chodzę spać o 1 to może zajrzeć na szycie wieczorne na blogspocie. Celowo nie podaję linku a i ta część wpisu wkrotce zniknie, ale jakoś chcę się z Wami tym podzielić.
A teraz przyznajcie się ile rogali zjadlyscie? Bo ja ani jednego - ale leżą przede mną i na pewno im nie odpuszczę!

wtorek, 25 października 2016

Zmienić perspektywę

Czasem się uda.
Zobaczyć coś więcej niż asfalt pod butem. I zgnity liść. Nie pilnować hulajnogi czy roweru.
I to wszystko tuż pod nosem. W centrum miasta. Pięć minut od domu. Dziesięć - klopsikowym tempem.

Złota Polska jesień.





sobota, 8 października 2016

Przełomy

W poniedziałkowe popołudnie syn mój pierworodny zdjął po drzemce pieluche i od tej chwili załatwia swoje potrzeby na nocnik. Oczywiście tylko w dzień i tylko gdy jesteśmy w domu. Oczywiście zdarzają się awarie i dwójki w pieluche. Ale załapał! Udało się! Warto było wałkować temat całe lato, małymi kroczkami (i wcale nie specjalnie konsekwentnie). Puchne z dumy i radości, że temat pieluch i Klopsa zmierza w kierunku końca.

Córka moja za to wędruje po całym domu, namiętnie grzebie w doniczce, chętnie zajrzala by też do śmieci. Goni z piskiem kota babci. Siedzi tak prosto, że aż mi wstyd kiedy sama się grabie. Wszystko pakuje do buzi. Najlepiej swoje palce,konkretnie środkowy i serdeczny.
Za to je mniej chętnie, choć jest coraz lepiej. Nie lubi smoczka przy butelce, pije z niekapka. Nie lubi też silikonowych łyżeczek woli metalowe. Taka wybredna panienka.

A ja bez zmian - szyję. Teraz czapki i kominy. Mam też ucznia raz w tygodniu.

A z synem moim rozmawia się tak:

-Chciałem tam coś.
-Co chciałeś?
-Chciałem coś w kuchni.
-Ale co? Powiedz co?
-Co.

Kurtyna.

poniedziałek, 26 września 2016

To był dobry dzień

Choć zaczął się nerwowo.
Mama zbierała rzeczy i szykowała dzieci do wyjścia.
Frantically. 
Już była na miejscu i babcia. Bluza Dziewczynki gdzieś się zapodziała. W tym bałaganie w szafie nic się nie da znaleźć. Mama wszystko wyrzuciła na podłogę. I dobrze. Bluza się znalazła a porządek zrobić było trzeba, później, popołudniu. A złe emocje uciekły.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy.
Mama się wymoczyla.
Dzieci się wyszalaly.
Nikt nie płakał.
Nikt nie krzyczał.
Nikt nie był niezadowolony.
Wróciliśmy.
Dzieci zasnely.
Mama posprzatala.
Zaczęła obiad.
Nie mogła skończyć. Nie da się stłuc kotletów bez budzenia dzieci.
Chłopcu snila się gorąca woda w basenie.
Pomógł stłuc młotkiem w mięsko.
Zjadł dużo. Dziewczynka też. I mama nawet zjadła.
Nikt nie płakał.
Nikt nie krzyczał.
Nikt nie był niezadowolony.

Posprzatalismy te ubranka i poszliśmy na rower. To znaczy chłopiec na rower, dziewczynka w wózku, mama po nóżkach.

Wróciliśmy.
Chłopiec zjadł czekoladke. I kolację.
Tata ich wykapal. I poszedł po zakupy.
Mama uspila.
'dobranoc mamusiu.
Dobranoc Wiercipietko. Kocham Cię Wiercipietko. Moja Wiercipietka taka malutka'
Czułe słówka od Klopsika.
Siebie mama też na chwilę uspila.

To był na prawdę dobry dzień.
Nikt nie płakał.
Nikt nie krzyczał.
Nikt nie był niezadowolony.

niedziela, 11 września 2016

Luzuj + co u nas

Takie duże mi się te dzieci zrobiły. ..
Starszy zagadalby na śmierć każdego. Opowiada bez końca i tylko czasem muszę robić za tłumacza :-)
Młodsza dobija już do półrocza. (Już? !?!?)
Jest wszędzie. Wszystkie 'dywanowe ' zabawki Klopsa są do zdobycia. Siada sobie tak śmiesznie boczkiem a czasem i zdarzy się jak po prostu usiąść. Wydaje mi się to bardzo szybko, młody zaczął siadać jak miał 8 miesięcy! No ale ma od kogo odgapiac :-). Zaczęła też przygodę z jedzeniem - była już kaszka, marchewka, kalafior, szpinak z ziemniakiem i dynia - ta ostatnia jej wybitnie zasmakowala. Wszysto gotuje sama i wekuje w sloiczkach po mini przecierach 90g. na razie nie zjada nawet połowy, ale nie o to przecież chodzi ;-)
Do Klopsa zaczyna docierać, że z Małą można się bawić. Jest na etapie 'to jes moje!' więc zabiera jej zabawki, ale czasem zapomni i po prostu się z nią bawi. A mnie serce rośnie :-)

A ja mam z nimi luza. No odkurzaczem jechałam dziś dookoła nich a oni nic! Nawet Klops nie walczył ze mną o odkurzacz! (Trochę dlatego, że był winny pokruszonej bułki. ..). Młoda zasypia sama, w nocy dwa razy wola o cyca, bawić potrafi się sama (bądź z Klopsem). Klops jest kochany i mimo swego buntu - do rany przyloz. Zwłaszcza jak chodzi za mną powtarzając jak mantrę 'mamusia'. I ugotować zdążę i uszyc coś i paznokcie sobie zrobić.

A jednak jestem strasznie sfrustrowana. Okropnie. Wszystko i mnie drażni i jestem jak bomba z opóznionym zapłonem. I choć wiem co jest powodem tego mojego podminowania  (co tu dużo gadać - zbyt często okazuje się, że mam w domu troje dzieci, przy czym to najstarsze najbardziej uparte i nieogarniete ...) to muszę wyluzować. Bo odbija się to na maluchach - kto by chciał spędzać czas z wiecznie marudzaca starą?  :-(

Co do planów związanych z pracą to nadal nie mam pomysłu... za to postanowiłam zapisać dzieciaki na basen. To i dla mnie będzie relaks, a babcia obiecała pomoc.

piątek, 2 września 2016

Idzie jesień?

Od zawsze początek września był dla mnie początkiem pracy. Nic więc dziwnego, że w ostatnich dniach myślę bardzo intensywnie: co dalej?

Nie da się ukryć, że posiadając na stanie dwoje małych ludzi chce się im zapewnić byt na poziomie. A w tym celu warto mieć robotę. Zresztą przerwa mnie myśl, że mogłabym być na (czyimkolwiek) utrzymaniu, bez własnej kasy.

Ale jak to ugryźć? 
Wziąć parę godzin w tygodniu? Musiałabym znaleźć sjo bliżej domu, półtorej godziny dojazdu to długo. A nie wszyscy szukają lektora od drugiego semestru.
Rozkręcić tłumaczenia? Najchętniej ustne ale chyba bym musiała sama się rozreklamować, nie wiem jak wkręcić się w ten zamknięty krąg... 
Szyć? Można na tym też zarobić ale cholera choć pomysłów mi nie brak to... ja wiem? Boję się?

Tkwie gdzieś na rozdrożu i nie wiem w która stronę ruszyć. Z jednej strony brakuje mi odwagi i jestem na siebie o to wściekła bo z drugiej strony - nie chcę iść po najmniejszej linii oporu. Do marca jeszcze trochę czasu. Ale jeśli chcę rozkręcić coś własnego to powinnam działać już dziś.