środa, 21 grudnia 2022

Pięć

 Przyszlam gdy dzieci juz spały, zeby pomoc bratu. Przyniosłam kartki od dzieci i nawet udało się Ci na nie spojrzeć. Pielęgniarka przypomniała o ostatnim namaszczeniu ale ty byś tego nie chciała. Nie chcialabys. Pogadaliśmy sobie z bratem, to dobrze, potrzebowałam tego. 

Jest tak cicho, nawet telewizor nie gra, a zawsze lubiłaś, jak do ciebie gadał...

Cztery

 Dziś nie wypilusmy nawet razem kawy, nawet jej nie chcialas. Nic juz nie chcialas, mamy dac ci spokój. Teoche picia, odrobina zupy, krotkie spojrzenia i zrywy przytomnosci. Scisnelas mnie za reke i noe chcialas puscic i ja tez nie chcialam.


Rano nie chciala nawet przyjac lekow, gnalam by przywieźć strzykawki. Udalo siebpodac trochę wody, lek, i musialam uciekac. Popołudniu podobnie. 

Nie wiemy czy damy sobie rade, czy moze hospicjum. Ona by nie chciala wiec na razie sie wstrzymujemy. 

sobota, 17 grudnia 2022

Trzy

 Zawsze zaskakiwalo mnie to, jak czasem odcina mnie od tego co sie dzieje dokola yle tylko wykonac zadanie.


Nie zastanawialam sie nad tym majac już za soba dziesiatki wystepow przed publicznoscia, czy to w szkolnych, studenckich teatrach czy na forum klasy jako uczen czy nauczyciel. Dotarlo to do mnie dopiero na absolutorium gdy ktos poprosil zebym mu czy jej pomachala. Gdy spojrzalam na sale, oromna aule uniwersytetcka pelna wykladowcow, rodzin, studentów- nie widzialam nikogo... mailam cel, przejsc tu, dolaczyc od lewej, podejsc jako ktoras, odebrac dyplom, wrocic, ustawic sie na miejscu. Nie widzialam ani jednej twarzy. Ani jednej.

Dziś mocno sie zastanwiam jak bardzo mozna się odciac, wycierajac obolale cialo, myjac z fekaliow I zmieniajac pieluche komus, kto jeszcze nieiwele ponad miesiac temu czestowal twoje dzieci wafelkami, a teraz lezy bez sil, w bolesciach, a ty i twoje rodzenstwo musicie zrobic wszystko, zeby byla czysta, przebrac, umyc, zmienic posciel. Nikt sie nie wyrywa, nie chce, przecież to normalne. A ja biorę, nie chce nawet tych durnych rękawiczek, po prostu myje, uspokajam, niezdarnie staram się spieszyć, jakoś to idzie, nie zważam na złośliwe komentarze skręcającej się z bólu...mamy. a później myje ręce, podaję rosolek, na końcu siadam obok niej z kawa i staram się mówić do zamkniętych oczu i tylko usmiech i czasem zryw kółku słów mówią nam, że słucha. 

Jestem najmłodsza, mam najmłodsze dzieci ale nie ma dla mnie żadnych blokad przed tą długa i żmudna droga pielęgnacji leżącej, chorej, umierającej...mamy. 

Brat się łamie, siostra jak ja trochę gubi ale chcemy by te ostatnie dni były jak najmniej bolesne, i zgodnie z prośbą, w domu. Zresztą pamiętając los babci nie chciałabym by moja mama odchodziła gdzieś wśród obcych, ja choć miałam ledwo dziesięć lat gdy odeszła pamietam... czy moje dzieci ja jeszcze zobaczą? Chciałabym  i nie chciała bo czy dzieci powinny oglądać ja w tym stanie?

Masa jest pytań. Jak długo to potrwa? Czy to, że jest nie oznacza tylko ze cierpi? Czegon na chce? Czego ja bym chciała na jej miejscu? Tak trudno sobie zadać te wszystkie pytania, a odpowiedzi brak...

Dwa

 - kup coś moim dzieciom na święta, żeby wiedziały ze to ode mnie

-wnukom? 

-tak, żeby czekało na nich i im powiesz 'to od babuni'. Bo ja juz chyba nie zdążę.  Ja juz nie doczekam.

-dobrze mamo, oczywiście, tak zrobię 


17.12.2022

Raz

 Co się człowiek trochę podniesie, zacznie planować, widzieć przyszlosc w nieco jaśniejszych barwach to buch! Dostaje w lep.


Ale nie tak trochę tylko tak, że zostaje ogromna rana. I ta rana cholera nie chce się goic, gnije ropieje i śmierdzi. I ten smród ciągnie się codziennie za tobą, a wiadomo że nosy mamy moze mniej wrażliwe od psów, ale taki smród skutecznie wszystkich od ciebie odstrasza.

Ten smród to coś, co wszystkich nas czeka, ale nikt nie chce go czuć i każdy boi się twojej rany bo przecież jak się ją dotknie to nie daj losie zacznie z niej coś wyciekać, albo trzeba będzie wytrzec, albo - co gorsza patrzeć jak cierpisz.


Ten smród to smród śmierci. 

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

Wspomnienia

 Pamiętam jedna taka Wielkanoc, będzie prawie piętnaście lat temu. Wtedy jeszcze lali woda na każdym rogu u nas na dzielni, a ja choć się bałam to wyszłam z domu przemierzyć parę ulic. Wiecie, miałam dwadziecia dwa lata więc do oblania na dyngusa ofiara idealna. Czy się bałam? Tak, trochę tak, bo ciepło nie byli I perspektywa zmoczenia się od stóp do głów nie była zbyt miła. Czy mnie dopadli? No jasne, że znalazła się zgraja nastolatków. Barfzo im byli do śmiechu, ja po prostu mokra poszłam dalej. Boszzzz jak ja byłam zdeterminowana by dotrzeć tego dnia do celu. Czy zalali mi telefon? No jasne. Stary grat wysechl i działal jeszcze parę miesięcy.


Po cholere wyszłam z domu?

To wspomnienie przyszło dziś do mnie nie bez powodu.

Na niedzielę wielkanocna zostałam zaproszona do m na obiad... Hmmm może na kawę, nie wiem, tam zawsze jest małe wesele więc to mi się trochę zatarlo. Wieczorem piwkowalismy, wiadomo młodość ma swoje prawa, choć niektorzy jeszcze nie wyrosli z tego. Opowieści, śmiechy, wszystko super. Aż do momentu gdy odprowadził mnie pod dom. Kilka przykrych słów, nie rozumiałam o co chodzi. Okazało się, że o to, że pisałam na naszej klasie z jego bratem. A konkretnie on do mnie napisał, ja byłam w trakcie studiów za granicą, to były dwie wiadomości, chyba bardziej testował ten portal niz chciał pisać że mną. Drama na trzy fajerki że nie wiadomo co. Wszystkie detale nie są istotne, to był absurd. I ja na drugi dzień dralowalam żeby się pogodzić. Nie odbierał, więc poszłam, to był czas, że myślałam tylko 'szkoda życia na kłótnie, najważniejsze love'.


I jedyny moral z tej historii jest taki, że dziś bym nie poszła. Bo takie kłótnie o bzdury nie znikają. Tylko słowa ostrzejsze a powody bardziej błahe. Poważnie, gdybym dziś miała coś poradzić 22 letniej mnie, to czytaj znaki.


A przypomniała mi się ta historia, bo oczywiście jak to historia lubi, powtorzyla się. Powód inny ale co ta za różnica.


Tyle dobrego, że ja już mądrzejsza. Trochę mi to zajęło ale jestem gotowa zawalczyć o siebie. Jeszcze chwilę. 

wtorek, 17 września 2019

Kiedy powiem sobie dość

Ciężko.

Kamienie na ramionach.
Na głowie.
W sercu.

Na zewnątrz krzyk i żal.
W środku ból i niedowierzanie.

Czy da się mnie jeszcze poskładać.


Kiedy nie mogę ubrać w słowa, nie chce nikomu powiedzieć. Kiedy boję się co będzie. Wtedy jest czas wrócić tutaj.

Tutaj czuję się bezpiecznie...


Co robić
Co robić...