Godzina 22.
Śpią już od dłuższego czasu. Najpierw padła średnia, później starszy, w końcu najmłodszy
Piję herbatę i jem czekoladę.
Spodnie całe w plamach od mleka.
W trzeciej już dziś koszulce i skarpetach z pingwinem. Po poranku z siatami zakupów, gotowania krupniczku, przedpoludniu prasowania na zmianę z bujaniem, dwóch pralkach prania, popołudniowej drzemce (dziecia, nie mamy), wojnie o kibelek w domku dla lalek, goraczkowych poszukiwaniach Spidermana, wprowadzeniu bana na tv (serio, przegięcie się zrobiło z mojej niemocy bajki chodziły na okrągło, czas położyć temu kres-choć oni w sumie nawet nie zauważyli różnicy) Po wieczornych kąpielach, 4fochach trzylatka, Hot dogach na kolację - robionych jedna ręką bo w drugiej Misiek malutki, płaczący gdy go odlozysz na 3 sekundy. Z rękoma omdlalymi od bujania. W towarzystwie tęsknoty za malutkim uśmiechem. Zmartwiona malutkim katarem. Po godzinie tulenia i dziekowania losowi za to, że w telefonie też można napisać tłumaczenie. Jedną ręką. Lewą.
I to wszystko w układzie sił dorośli - dzieci 1:3.
Dzisiaj.
Dzisiaj było ciężko.
Kocham ich nad życie.
Wytrwałości i siły!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ze szpitala.
Mnie przy jednej sztuce nierzadko wyć się chce ze zmęczenia. Jak Ty to robisz, że dajesz radę trójce - nie pojmuję. Siły życzę i wielu par rąk chętnych do pomocy. Ach! I szczerze podziwiam, że będąc potrójną mamą znajdujesz czas i energię na szycie. Chapeau bas!
OdpowiedzUsuńWesolych i SPOKOJNYCH Swiat! :*
OdpowiedzUsuń