Na szybko wieści z frontu.
Praca super. Od razu wciągnął mnie ten nurt. Jakbym nigdy nie miała przerwy. Niesamowite wręcz. I boleśnie miłe pobyć trochę z dziewczynami w moim wieku z którymi mam milion tematów i podobne poczucie humoru.
Gratis do powrotu do pracy mieliśmy jakiegoś wirusa. Zaczął Klops w sobotę, w poniedziałek lekarz i Zosia też trafiona. Diagnoza - przeziębienie. Siedzieć w domu. We wtorek byłam w pracy cała w nerwch jak sobie poradza z tymi smarkami. W środę trafiło mnie, a w piatek tatuśka. I mijają jutro dwa tygodnie tej choroby a nas dopiero puszcza...
A niemąż? Cóż, po karczemnej awanturze o braku wsparcia i egoizmie nie odzywa się już na temat mojej pracy - dobre i to. Dobrze mu sie ogarnia dzieci, bo wszystko ma zrobione. Wczoraj nie zostawiłam pizamek i jak wróciłam o 20 zobaczyłam imprezę na całego. .. myślałam, że mnie trafi. Ale sie nie odzywam. Czuję się jak jakiś strateg, muszę metodą prób i błędów zostawiać rzeczy do zrobienia, bo jak powiem 'zrób 'to będzie święte oburzenie no jak to przecież on sie dziecmi zajmuje! a tak to nie będzie miał wyboru. Obiady już robimy od zawsze na dwa dni, zresztą na rękę mi jest żeby był gotowy, bo biorę porcję ze sobą.
Jakby mało było atrakcji, w niedzielę Klops zaczął narzekać, że go uszko boli. No szlag, zapalenie ucha jak nic! Podalam mu ibuprofen i modlilam sie żeby przeszło. A już od jakiegoś czasu był mega maruda, placzek i nie chetny na jedzenie. I co sie okazuje? Piąteczki! 'tylko' na szczęście bo już miałam szpital przed oczyma..
Młoda zaczęła robić testowy krok. Jeden i bach! i śpiewa i tańczy i straszy nas i robi a kuku. i wydłubuje nam oczy... hmm... przybija nam piatki i robi iskierki, pakuje klocki do pudełka i rzuca też nimi w dal. potrafi się wsciekac, rzucaćna podłogę nawet! ale najbardziej znaczaca różnica miedzy moja dwójka to pobudki - Klops zawsze wył z rana - o cyca, o kakao, zawsze. ona nie. budzi sie uśmiechnięta i cała w skowronkach!
Klops przez chorobę naogladal sie bajek za wsze czasy. trzaska filmiki na Youtube super simple songs i niektóre zna już calkiem nieźle. Podczas mycia rąk wczoraj wieczorem powiedział 'mamo, ja myję te rączki i arms arms arms' szorujac je do łokci niczym chirurg przed operacją :-)
Muszę mu skrócić i przesunąć drzemki, bo ostatnio usypianie go to jakas masakra. wychodzę z sypialni po 22! marzy mi się, żeby zasypiał sam, ale nad tym popracuje latem, jak wieczorem będzie jasno. myślę, że łatwiej mu będzie mnie puścić, tym bardziej, że na drzemki zasypia sam.
tymczasem za oknem raczej zima, a u mnie na paznokciach wiosna :-) nie moge się doczekać długich spacerów i krótkich rękawów :-) a jutro idziemy do bratowej na roczek młodego! ale tasiemiec mi wyszedl... miłego weekendu!
Czyli toczy się i to ogólnie nieźle :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że praca gładko i przyjemnie wkroczyła do życia.
Gratuluję pierwszych kroczków Młodej, życzę wszystkich zdrówka i udanego weekendu. Oby pogoda się zmieniła.
dzięki Juti, dla Was również dużo zdrówka - zwłaszcza dla Franka :-*
UsuńŚwietnie, że wszystko się Wam układa!!! A tatuś całkiem całkiem z towarzystwem daje radę, z tego co piszesz. Kochana, wiosna już na całego, na drzewach są pączki (nie mylić z tymi z czwartku hihi). Kilka dni temu przyniosłam forsycje do domu i część już jest żółta bo się rozkwitła! :)
OdpowiedzUsuńpodopieczny jeszcze nie chodzi, ale coraz pewniej stawia 2-3 kroki przy kanapie. Czy kupowałaś może Malutkiej butki? Podopieczny jeszcze nie chodzi i myślałam że nie trzeba. Ale zaczęłam wychodzić z nim na plac zabaw i widzę ze podoba mu się stanie przy zjeżdżalni czy przy piaskownicy.. Poradź coś :)
pozdrawiam cieplutko
Woisna zaczyna się czuć coraz pewniej :-) i nawet hulajnoga odkurzona!
Usuńbuty kupilam - po dlugich poszukiwaniach bo krasnal ma ledwo 11cm stopę. kupiłam z elefanten roz 18 na wyrost zdecydowanie wiosenne butki, skórzane i stosunkowo nie drogie. Klops nosił też lasockiego, ale tam rozmiarówka jest od 19 i to duzego. fajne sa tez ecco, ale drogie, emele mi sie nie podobają - ale chłopięce juz tak. I w tkmaxx mozna coś czasem trafic fajnego :-) Na moje oko ciężko dzieciakom nauczyć się porządnie chodzic bez motywacji na spacerze i dobrych butów ;-)
Tez przeziębienia teraz paskudne są po prostu. Nasza Eliza też już kaszle drugi tydzień, dwóch lekarzy twierdzi, że wszędzie ma czysto i generalnie między wierszami można było wyczytać, że "samo musi przejść"... Wiosno- przychodź!!! Co do taty- może się z czasem ogarnie :) Mój mąż zawsze podobnie podchodził do tematu- jak zajmował się dziećmi, to przecież nie mógł się od tego zajęcia odrywać :) A jak już coś zrobił, to obwieszczał to w taki sposób, jakby dokonał rzeczy niemożliwych... I pomyśleć, że dla każdej mamy to codzienność :)
OdpowiedzUsuńBardzo cieszą mnie takie wieści z frontu zawodowego :) Po tylu latach w domu miałam dokładnie te same odczucia. Dużo też pewnie zależy od atmosfery w pracy.
Buziaki!
no nieporozumienie jakoes z tum kaszlem, a jeszcze ona taka malutka... ale już jest dużo lepiej.
Usuńa praca - no cóż fajna praca nie jest zła!
Bardzo się cieszę, że tak świetnie odnajdujesz się po powrocie do pracy. Mnie na samą myśl o etacie dosłownie paraliżuje - i coraz poważniej zastanawiam się nad tym, żeby znaleźć sobie jakieś zajęcie, które można wykonywać zdalnie.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że z wszystkimi choróbskami ostatecznie się uporacie. A wiosna już tuż, tuż - dzisiaj widzieliśmy w ogrodzie babci pierwsze śnieżyczki :)
no jestem ciekawa jak nasze działkowe przebiśniegi :-)
Usuńa co do pracy - pokombinuj. bo u mnie kluczem jest to, ze ja tą robotę na prawdę lubię. na przekór chinskiemu przeklenstwu 'obys cudze dzieci uczył ' ;-)
Wiedzialam, ze raz-dwa wdrozysz sie w prace! :)
OdpowiedzUsuńTo istnieja dzieci, ktore nie dra sie po przebudzeniu?! Wow... ;) Moja dwojka zawsze, jak tylko otworzyla oczy, uderzala w ryk. Nik jeszcze z pol roku temu, kiedy wstawal, gromkim jeko-placzem oznajmial, ze on chce kakalko! ;)
Tez musze troche mojego malzonka naprostowac teraz, kiedy wraca na druga zmiane i bedzie rano ogarnial Potworki. Bo cos tam wspomnial, ze na co ja potrzebuje rano tyle czasu, ze wstaje prawie 1.5h przed lekcjami Bi i sie ledwie wyrabiam na zakrecie. Tylko, ze jak on ich rano szykowal, to ja dzien wczesniej przygotowywalam lunche, a rano mu jeszcze wszystko pakowalam. I szykowalam dzieciom ciuchy. On wiec musial tylko dac im sniadanie i dopilnowac, zeby sie ubrali. Nie mowiac juz o tym, ze sam myl tylko zeby bo na prysznic mial czas pozniej, no i nie robil makojazu. ;)Teraz chyba przestane szykowac ciuchy i pakowac mu rano sniadaniowek, niech sie troche wysili. ;)
nawet nie wiesz z jaka ulga przyjmuje to, ze mloda nie ryczy pi przebudzeniu! wyryczane slowo 'kakao' będzie mnie przesladowac do konca życia; -) a z facetami. .. gorzej jak z dziecmi ;-)
Usuń