niedziela, 3 stycznia 2016

O Klopsiku

Dawno nie było o tym, co słychać u Klopsa. A to już jest taki duży chłopiec! 16 miesiąc za pasem w końcu!
Jakie jest życie z takim 16 miesięcznym Klopsem? Niesamowite. Codziennie nowe, choć powtarzalne.

Budzi mnie rano, ale już wcale nie raniutko, bo koło ósmej. Biorę go do naszego łóżka, a on tuli się do nas jeszcze przez jakiś czas. Krócej gdy pieluszka pełna, albo gdy brzuszek pusty. Albo kiedy suszy w usteczkach. Przewijanie nadal bywa trudne, zwłaszcza to poranne.
Gdy już się wytulimy, wyłaskoczemy (on nas też!) to wstajemy i robię głodomorkowi kaszkę, obowiązkowo z owocem. Nie zawsze wszystko zje, ale zazwyczaj tak. Po kaszce przychodzi czas na kawę! Najważniejsza pora dnia - dla mamy, ale i Klops wciągnął się w ten rytuał. Siadamy więc na kanapie, ja z kawą, on z herbatka z miodem, najlepiej malinową. I pijemy tak sobie, raz po raz trykając się 'na zdrowie'.

A co dalej? Dalej bywa różnie. Czasem uciekamy szybko na dwór. Tam Klops biega jak szalony. No, chyba że jest z nami Tata, Tata się boi, że Klops się przewróci. Mama też się boi, ale wiem, że czasem trzeba się przywrócić. Chodzimy na zakupy. Obowiązkowo Klops dostaje bułkę z nasionami i wyjada nasionka. Czasem gdzieś pojedziemy. Czasem pójdziemy do Babci. Tam jest fajnie, dużo 'zabawek' no i kot!
Są też dni, kiedy trzeba posprzątać. Wtedy Klops biega za mną ze szmatką i pomaga ścierać kurze, albo prowadzi odkurzacz, albo pucuje lustra. Albo koniecznie chce popluskać się w wodzie do mycia podłogi. Wstawiamy razem pranie, otwiera mi szufladkę żebym mogła nasypać proszku czy nalać płynu. Czeka, aż ustawię program i blokadę. Wtedy można pomajstrować przy guziczkach.

Mnóstwo rzeczy robi sam. Sam je - widelcem albo rączką, myje ząbki, właściwie ubiera bluzeczki, przyniesie, zaniesie, nawet drzwi za sobą przymknie :-) wytrze nosek, buźkę (nie tylko sobie!) umyje rączki... Wszystko chyba rozumie (jak nie rozumie, to nie wiem, czy rzeczywiście nie rozumie, czy też nie chce rozumieć :-)). Gada. Oj gada. Głównie po swojemu. I onomatopeje. Mama, tata, ta, nie, da, am, bab (to pierwsze słowo które coś znaczy jakie wymówił - a oznacza lampę i słychać je wciąż). Chce, żeby wszystko nazywać i słucha.

Co jeszcze? Muszę częściej zapisywać, o tylu rzeczach na pewno zapomniałam... Ach tak, sam zasypia w łóżeczku, a na drzemkę idzie gdy na pytanie 'jesteś śpiący?' kładzie się tam, gdzie stoi. Wtedy przewijanie i wybiera - jego łóżko czy nasze. I zasypia sam :-). Raczej nie jojczy, choć jak tata jest więcej w domu to jest z tym gorzej. Mimo moich wykładów na temat nie wzmacniania niechcianego zachowania, czyli nie przytulania złośnika i nie dawania mu tego,, co chce (zwłaszcza, że później trzeba mu to coś zabrać, bo przecież nie miał tego dostać nie bez powodu in the first place). Generalnie jak Klopsowi wytłumaczyć o co cho to nie fochuje, a jak już to ignorowanie działa najskuteczniej. Tylko ten Tata... Nie zawsze umie ;-)

Odkryłam też dziś, że robienie zdjęć z lampą skutkuje uśmiechem od ucha do ucha i pozą modela :-D

12 komentarzy:

  1. Jaki fajny Klopsik, jaki fajny! I baaaardzo samodzielny. Mógłby poduczyć koleżankę Dunię tego i owego;) (byle nie w kwestii okazjonalnych fochów, bo te to własne mamy :P)
    A tę fotkę z uśmiechem niemal dookoła głowy (dobrze, że te uszy po drodze!) poproszę na maila. Obiecuję rewanż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że chętnie by się wykazał a i Dunia by go nauczyła tego i owego :-)
      Zdjęcie pójdzie w tzw wolnej chwili (więc proszę o cierpliwość ;-))

      Usuń
  2. To taki fajny, pocieszny wiek! :)

    Moj synek tez MUSI miec co rano kaszke. Koniecznie manne i koniecznie bez zadnych dodatkow. A wczesniej kubek kakao, bez tego tez nie da sie zaczac dnia. :)

    Moje Potworki jakis czas temu urzadzaly akcje za kazdym razem jak pilam kawe, ze one tez chca. Zaden zamiennik ich nie satysfakcjonowal, nawet kakao. Az wpadlam na genialny pomysl i zaczelam robic im inke pol na pol z mlekiem. W dodatku daje im ja w normalnych szklaneczkach, wiec siedza i siorbia niesamowicie z siebie dumni. A ja moge pic swoja kofeinke w spokoju. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te poranne rytuały :-) dla Klopsa herbatka ważniejsza od kaszki, niestety. A dla mnie kawa - bez niej nie zacznę dnia
      .świetny pomysł z tą zbożówką, do zapamiętania!

      Usuń
  3. Co za rozkoszny uśmiech ! :) A z opisu wnioskuję, że macie Dziecię niemal bezproblemowe i w dodatku bardzo samodzielne (mojemu Bąblowi do tego poziomu samodzielności jeszcze trochę brakuje, bo leniuch lubi, kiedy się za niego robi - a jak nie, to bunt). Oby tak dalej, a Tacie trzeba wybaczyć - w końcu on mniej z Młodym przebywa, to i wszystkiego nie "umi" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, 'prawie' jest bezproblemowy, a 'prawie' robi wielką różnicę ;-) ale nie narzekam! a ta jego samodzielność to chyba efekt uboczny mojego brzucha. nie mam siły robić wielu rzeczy za niego i jak już zauważę, że umie coś sam (albo chce umieć) to wolę siedzieć i czekać aż musię uda :-)
      a tata to tata ;-)

      Usuń
  4. Słoooooodycz! Żądam foty w wersji full na emaila :) Prze-cudny uśmiech!

    A że sam ubierze bluzeczkę! Dzielny chłopczyk!

    Ściskam mroźnie :)

    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fotę poślę, a jakże! :-) a z tą bluzeczką to jak ma wenę (ale ja jej wyczekuje) i jeszcze mylą mu się otwory hehe

      odściskowuje mroźnie i śnieżnie! bo sypie!!! :-*

      Usuń
  5. Podoba mi się ten poranny rytuał z piciem kawy z Klopsikiem:)

    W ogóle podoba mi się Klopsik i jego zwyczaje! I ten uśmiech sześciozębny... Ach!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jeden z najmilszych momentów w ciągu dnia, taki 'nasz' :-)
      :-*

      Usuń
  6. Oj, jaki ładny wpis :)
    U nas też onomatopeje i to że (aż za dużo ;) ) rozumie :)
    całujemy. Na kiedy masz termin???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję :-* to podwójny komplement od Pani Profesor ;-)
      termuin mam na Prima Aprilis :-D

      Usuń