środa, 8 lipca 2015

o pogodzie

Lubię upały.
Pisałam o tym chyba jeszcze w ciąży. Nigdy nie jest tak ciepło, żeby było za ciepło.
Swoją drogą znoszę je o wiele lepiej niż reszta społeczeństwa. Dokoła wszyscy wyłączeni,  a ja zastanawiam się który ultra-letni ciuch wrzucić na siebie.

Najbardziej lubię upalne noce
W jednej z książek Musierowicz była taka scena, jak w upalną czerwcową noc dziewczyny gotowały gazpacho. Zawsze mi się to przypomina.
Upalne noce to też najmilsze chyba chwile spędzane z moją mamą. To po niej odziedziczyłam miłość do upałów. W takie noce często siedziałyśmy w kuchni i rozmawiałyśmy o wszystkim. Rzadko kiedy nam się udawało tak pogadać. Piłyśmy herbatę (tak, gorącą) i gadałyśmy.
Brakuje mi tego teraz, jak nie mieszkamy razem. Tata Klopsika źle znosi upały. Narzeka, męczy się, a w nocy, no cóż - śpi.
Za to Klopsik ma kłopoty z zaśnięciem. Dopiero koło 22 pada.

A teraz przyszła burza. taka porządna. Taka tu, nad moją głową. Uwielbiam. Kwintesencja lata.

Dobranoc.
Ja pewnie jeszcze posiedzę.
Może zadzwonię do mamy? Pewnie nie śpi.

8 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam lato i generalnie jestem raczej ciepłolubna, ale aktualne upały to jednak dla mnie zbyt wiele - niecierpliwie czekam na jakieś delikatne załamanie pogody, przyjemny chłodek, ożywczy powiew :) A książki Musierowicz nadal zajmują ważne miejsce w mojej biblioteczce - do tej pory do nich wracam, choć może wiek już nie ten... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burza przegoniła upały :-)
      Na Musierowicz nigdy nie jest 'nie ten ' wiek!

      Usuń
  2. Wiesz, co narobiłaś tym niewinnym wtrąceniem o przyrządzaniu gazpacho przez Borejkówny? Pół dnia męczyłam szare komórki zmuszając je do wysiłku w tym lepkim upale. Ni cholery nie mogłam sobie przypomnieć, w której części Jeżycjady dziewczyny rządziły razem w kuchni (Nutria i Nerwus..?) i utknęłam przed biblioteczką przerzucając tony książek. Gdyby nie osobiste dziecko do ogarnięcia pewnie siedziałabym tak do tej pory;)

    Upałów nie znoszę. Bardzo, bardzo. Męczę się w taką pogodę jak potępieniec. Tobie więc zazdroszczę jakiegoś przedziwnego przystosowania się organizmu do znoszenia warunków rodem z innej strefy klimatycznej;)

    I co, były nocne Polek rozmowy? Długo potem jeszcze siedziałaś?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, widzisz, a ja nie pamiętam w której części to było... Możliwe, że w Nutrii, na pewno tam akcja toczyła się latem.
      Pójdę na kompromis z upałami, nie musi być aż tak gorąco żeby mnie uszczęśliwić ;-) no i w zamian za odporność na upał - cierpię zimą. Od razu wszystkie palce zamarzają mi na kość.
      Zadzwoniłam, nie spała. Chwilkę pogadałyśmy. Burza się trochę uspokoiła i poszłam spać.

      Usuń
  3. Ja też lubię upały - w dzień, ale upalne noce, kiedy nie można okna otworzyć, albo nic to nie daje - mnie rozwalają... - nie cierpię.
    Pamiętam tę scenę z Musierowicz :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie te noce mają jakiś urok.
      Musierowicz rządzi, najwyraźniej! :-D

      Usuń
  4. Yo! Musierowicz rules. Fajnie, ze jest jedyna w swoim rodzaju i nie ma z kim ja porownywac. Zakochiwalam sie kolejno w jej meskich bohaterach!

    Noce latem sa dla mnie szalenie zmyslowe i najchetniej to bym spala na golasa w ogrodzie. Zaluje tylko, ze on nie podziela moich zapedow...

    Ps. Ciekawe co na to tesciowa, gdyby o taka golizne sie potknela nad ranem hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech nago w ogrodzie... Chętnie, gdyby ktoś mi zagwarantowal, że nie będzie komarów ;-)

      Aż mam ochotę wrócić do lektury jeżycjady. Chyba nawet są nowe części, których jeszcze nie czytałam...

      Usuń