czwartek, 6 listopada 2014

weny brak

Jest dobrze... nawet bardzo. Tak dobrze, ze aż stach pisać...

Coraz więcej dni rozpoczyna się szerokim uśmiechem Klopsika.
Każdego dnia zaskakuje nas czymś nowym - jednego dnia chcialby, żeby zabawka sama przysunela się mu do ust, drugiego popycha ja rączką, trzeciego wlozona do raczki jest w stanie utrzymać.
I tylko zasnąć czasem nie może. Czasem...
Nieraz mam ochotę cos napisać, mam pomysl na temat tylko chęci brak by chwycić za urządzenie( z fatalnym slownikiem, forgive me) i naskrobac... i co? Często gęsto znajduję ten sam temat i jakże podobne myśli u innych dziewczyn. I nie pozostaje mi nic innego jak poprzestać na komentarzu. Bo co - dublowac? Bez sensu... :-)

Jedna rzecz mnie tylko zastanawia - jeśli chodzi o moje raczkowanie jako mama. Nie wiem, czy to hormony laktacyjne czy laktacyjna  menopauza( jeśli chodzi o to określenie braku miesiączki i napady gorąca podczas pierwszych 6ciu miesięcy karmienia to love it, ale nie o tym) w każdym razie odczuwam dziwna nostalgie do bycia w ciąży. Normalnie jak bym chciala na powrót w niej być. Strange...

I tyle. A Klopsik śpi i tylko czasem przez sen poszukuje smoczka...

5 komentarzy:

  1. To tęsknota za tymi emocjami chyba. Też tak ostatnio mam. Nie to, żebym marzyła o ponownym zwisie nad sedesem czy koszmarnych migrenach, ale jak sobie przypomnę ten swój ciążowy debiut, to smakowanie nowości dzień po dniu, czekanie na swoje dziecko to... kurczę... gdzie ta chusteczka...znów ją wcięło...

    Uściskaj od ciotki uśmiechniętego Klopsa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff, a już myślałam, że mnie zdrowo pierdyknęło... A co do tej chusteczki to... Damn hormones, to się nie kończy! Na szczęście ze szczęścia też :-)
    My też ściskamy Ciotke Leśną i małą Dunię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosz jasna dupa! Zeżarło mi komentarz! I nawet nie zrobiłam Ctrl+C przed publikacją! Pisałam, że jestem głąbem, skoro dopiero teraz tu Cię znalazłam, pomimo wcześniejszych prób (nie pytaj, jak ja to robiłam). Pisałam też w radosnym zdumieniu, że Klopsik i Koszałek to prawie astralne bliźniaki? Urodzili się tak blisko siebie... A na koniec zachęcałam, żebyś pisała jak najwięcej! Ja też boję się banałów i pisać oczywistości. Ale jednak zawsze to nasze indywidualne spojrzenie na banał życia jest takie interesujące :) a inne babki mogą do tego się odnieść i ucieszyć, że nie są same na tym łez padole :) obiecuję zaglądać regularnie!

      Usuń
    2. -D najważniejsze, że w końcu znalazłaś! witam serdecznie, rozgosc się!
      Ja praktycznie za każdym razem jak Cię czytam to myślę o tym jak blisko siebie urodzili się nasi chłopcy i że jesteśmy na tym samym etapie bycia mamami. Często też piszesz o tym czego ja nie zdążę ubrać w słowa - normalnie jakbyś czytała mi w myślach cholerka :-) ale obiecuję wykrzesac z siebie nieco natchnienia i pisać częściej
      Ściskamy z Klopsikiem

      Usuń
    3. No to fajosko! Ja się cieszę, że w blogosferze są mamy, które myślą i doświadczają podobnie. Tam, gdzie mieszkam, nie mam niestety żadnych koleżanek z malutkimi bejbisiami...

      Usuń