czwartek, 22 grudnia 2022

Siedem

 Śpisz. Ale jeszcze jestes. Dobrze, ze najpierw przesyalo bolec a pozniej zasnelas. Nadal czekamy, bo nie chcesz nas puścić. 


Ida święta. Juz mi nie upieczesz schabu, musze to zrobic sama. Nie zrobimy razem czterech porcji piernikow, dzis pieklismy pierniki z kartonika, dobrze ze ktores z dzieci namowilo mnie na ich zakup jak jeszcze nie zakladalam tego scenariusza. To chyba byl najmlodszy. Upieklam je dziś z nimi, wieczorem, jak juz wrocilam od ciebie.

Tak szybko to sie wszystko stalo. Taknpozno przyszla diagnoza, za pozno, już nic nie kozna bylo zrobic. Tak brutalne byly te wszystkie slowa lekarzy jakby mowili o wyrwaniu zęba. Swoja droga nie rozumiem jak niski jest poziom empatii zeby pytac pacjenta czy chce do domu czy do hospicjum bo oni juz nic nie zrobia. To bylo oczywiste, ze cie to zalamie, ze stracisz sily, ze bedziesz chciala to przespac, jak kazdy gruby problem. Zawsze musialas najpierw wszystko przespac. I tym razem też tak jest. Tylko ze tego juz nie rozwiazemy. A przynajmniej nie bedzie tak, jak bysmy chcieli. 


Czekamy. Ale nie na to, na co bysmy chcieli.

środa, 21 grudnia 2022

Sześć

 Coś gubię, już mi się miesza. W piątek przyjechałaś, w sobotę juz nie wypilysmy kawy, w niedziele nie obejralysmy meczu. W poniedziałek bylam pozno, we wtorek też w nocy. Juz cie nogi nie sluchaly, już nawet na mnie nie spojrzalas. 

Dziś jest środa. Jak wiele sie moze wydarzyc w zaledwie kilka dni. Jeszcze miesiąc temu to ty robilas mi kawę, dzis? Dziś gasniesz na moich oczach. Na naszych oczach.

Serce peka za kazdym razem hdyvtracisz dech na poec, dziesiec, pietnascie sekund by później zlapac gonlapczywie jakby przypominajac sobie ze trzeba oddychac. Tylko na chwile, bo zaraz znow zapominasz, i tak caly dzień a my siedzimy i jestesmy przy tobie bo co woecej mozemy zrobic jak tylko czekac.

Pięć

 Przyszlam gdy dzieci juz spały, zeby pomoc bratu. Przyniosłam kartki od dzieci i nawet udało się Ci na nie spojrzeć. Pielęgniarka przypomniała o ostatnim namaszczeniu ale ty byś tego nie chciała. Nie chcialabys. Pogadaliśmy sobie z bratem, to dobrze, potrzebowałam tego. 

Jest tak cicho, nawet telewizor nie gra, a zawsze lubiłaś, jak do ciebie gadał...

Cztery

 Dziś nie wypilusmy nawet razem kawy, nawet jej nie chcialas. Nic juz nie chcialas, mamy dac ci spokój. Teoche picia, odrobina zupy, krotkie spojrzenia i zrywy przytomnosci. Scisnelas mnie za reke i noe chcialas puscic i ja tez nie chcialam.


Rano nie chciala nawet przyjac lekow, gnalam by przywieźć strzykawki. Udalo siebpodac trochę wody, lek, i musialam uciekac. Popołudniu podobnie. 

Nie wiemy czy damy sobie rade, czy moze hospicjum. Ona by nie chciala wiec na razie sie wstrzymujemy. 

sobota, 17 grudnia 2022

Trzy

 Zawsze zaskakiwalo mnie to, jak czasem odcina mnie od tego co sie dzieje dokola yle tylko wykonac zadanie.


Nie zastanawialam sie nad tym majac już za soba dziesiatki wystepow przed publicznoscia, czy to w szkolnych, studenckich teatrach czy na forum klasy jako uczen czy nauczyciel. Dotarlo to do mnie dopiero na absolutorium gdy ktos poprosil zebym mu czy jej pomachala. Gdy spojrzalam na sale, oromna aule uniwersytetcka pelna wykladowcow, rodzin, studentów- nie widzialam nikogo... mailam cel, przejsc tu, dolaczyc od lewej, podejsc jako ktoras, odebrac dyplom, wrocic, ustawic sie na miejscu. Nie widzialam ani jednej twarzy. Ani jednej.

Dziś mocno sie zastanwiam jak bardzo mozna się odciac, wycierajac obolale cialo, myjac z fekaliow I zmieniajac pieluche komus, kto jeszcze nieiwele ponad miesiac temu czestowal twoje dzieci wafelkami, a teraz lezy bez sil, w bolesciach, a ty i twoje rodzenstwo musicie zrobic wszystko, zeby byla czysta, przebrac, umyc, zmienic posciel. Nikt sie nie wyrywa, nie chce, przecież to normalne. A ja biorę, nie chce nawet tych durnych rękawiczek, po prostu myje, uspokajam, niezdarnie staram się spieszyć, jakoś to idzie, nie zważam na złośliwe komentarze skręcającej się z bólu...mamy. a później myje ręce, podaję rosolek, na końcu siadam obok niej z kawa i staram się mówić do zamkniętych oczu i tylko usmiech i czasem zryw kółku słów mówią nam, że słucha. 

Jestem najmłodsza, mam najmłodsze dzieci ale nie ma dla mnie żadnych blokad przed tą długa i żmudna droga pielęgnacji leżącej, chorej, umierającej...mamy. 

Brat się łamie, siostra jak ja trochę gubi ale chcemy by te ostatnie dni były jak najmniej bolesne, i zgodnie z prośbą, w domu. Zresztą pamiętając los babci nie chciałabym by moja mama odchodziła gdzieś wśród obcych, ja choć miałam ledwo dziesięć lat gdy odeszła pamietam... czy moje dzieci ja jeszcze zobaczą? Chciałabym  i nie chciała bo czy dzieci powinny oglądać ja w tym stanie?

Masa jest pytań. Jak długo to potrwa? Czy to, że jest nie oznacza tylko ze cierpi? Czegon na chce? Czego ja bym chciała na jej miejscu? Tak trudno sobie zadać te wszystkie pytania, a odpowiedzi brak...

Dwa

 - kup coś moim dzieciom na święta, żeby wiedziały ze to ode mnie

-wnukom? 

-tak, żeby czekało na nich i im powiesz 'to od babuni'. Bo ja juz chyba nie zdążę.  Ja juz nie doczekam.

-dobrze mamo, oczywiście, tak zrobię 


17.12.2022

Raz

 Co się człowiek trochę podniesie, zacznie planować, widzieć przyszlosc w nieco jaśniejszych barwach to buch! Dostaje w lep.


Ale nie tak trochę tylko tak, że zostaje ogromna rana. I ta rana cholera nie chce się goic, gnije ropieje i śmierdzi. I ten smród ciągnie się codziennie za tobą, a wiadomo że nosy mamy moze mniej wrażliwe od psów, ale taki smród skutecznie wszystkich od ciebie odstrasza.

Ten smród to coś, co wszystkich nas czeka, ale nikt nie chce go czuć i każdy boi się twojej rany bo przecież jak się ją dotknie to nie daj losie zacznie z niej coś wyciekać, albo trzeba będzie wytrzec, albo - co gorsza patrzeć jak cierpisz.


Ten smród to smród śmierci.