piątek, 19 lutego 2016

Bo wieloryb jest przeogromny!

Największy na świecie chyba :-)

Po pierwsze - to niezmiennie ulubiona książeczka Klopsa. Śpi z nią normalnie!

Po drugie - tak się czuję... Jak wstaję, albo biorę prysznic. Tak na prawdę to nie jest tak źle i nikt i nic nie jest w stanie popsuć mi humoru jeśli chodzi o moje gabaryty bo uwielbiam je i już ;-) mieszczę się w M - kę i ważę jakieś 62kilo.

A dziś byliśmy na obiedzie urodzinowym z moim tatą, który skończył przed chwilą 70 lat! Aż się wierzyć nie chce. Nasza patchworkowa rodzina działa tak, że byliśmy my, tata i jego (starsza!) siostra. (a mam dwójkę rodzeństwa, no cóż). Bardzo było miło, zwłaszcza, że to oznaczało, że nie muszę dziś gotować :-)

czwartek, 18 lutego 2016

Update i poproszę o radę

Moja aplikacja ciążowa mówi mi, że to już 34 tydzień zaraz skończymy! Czas więc na mały update:
Rosnę. No, żadna rewelacja, ale brzuch już spory i jestem na etapie, że gdy coś spadnie na podłogę to p#@§lę, niech leży. Zdjęcia mam tylko takie w samych majtach, ale może jutro coś pstrykne i dorzucę.
Nie muszę brać żelaza. Ulga to dla moich jelit.
Kiepsko ze snem. Tzn owszem, spałabym ale wcale nie w nocy...  w nocy mam rls, adhd i jeszcze parę innych dolegliwośc..
Hormony... Panie tego, no... Czasem to bez kija nie podchodź.
No i stres. Nie tam przed porodem, sn czy cc, czy nacinaniem czy rozcinaniem czy przeciskaniem arbuza czy jak ja sobie dam radę z dwójką, nie (choć myślę o tym wszystkim).  moje główne zmartwienie to: w terminie, w terminie, w terminie! A więc się oszczędzam, Klops biedny dyga po schodach, zakupy dzielę na milion kawałków i/lub oddelegowuje Ukochanego. I nie, nie obchodzi mnie, że ktoś tam dźwiga a ktoś tam chodzi do pracy do końca ciąży. Robiłam to w poprzedniej dziękuję, teraz na siebie pochucham i podmucham.
I nawet torbę zaczęłam już pakować. I ciuszki poprasowane leżą w szafie.
A Klopsik gaduła powtarza ile może :-) i takie słodkie poprzekrecane słówka z tego wychodzą że nic tylko zjeść :-).

Mam za to dwie kwestie, w których potrzebuję pomocy.
Pierwsza: czy któraś z Was miała do czynienia z dynksem pt. Buggy board, czy jakakolwiek inna dostawka do wózka? Czy to się w ogóle sprawdza? I trzyma kupy? Znając mnie będę dużo łazić z dzieciakami i przydało by się coś, co ułatwiło by życie Klopsa, biednego, strąconego wkrótce z tronu - wózka.

A druga sprawa - zaprzepaściłam umiejętność Klopsa do jedzenia łyżeczką. No nie ogarnia. Widelec spoko, kubek gra, a łyżeczka jakby z kosmosu była dla niego. A kiedyś umiał :-( tylko mama i tata chyba z własnego lenistwa i głupoty coś zepsuli. Dałam mu do zabawy łyżeczki, żeby przekładał małe przedmioty i klepiemy babki z piasku ale kurcze nic. Pomocy!!!


niedziela, 7 lutego 2016

Pierwszy krok w 'dorosłość'

Już za tydzień Klopsik skończy półtora roku, a za około siedem zostanie starszym bratem. Nastała więc wiekopomna chwila pożegnania z łóżeczkiem.
No i śpi pierwszą noc w łóżku o takim

 
A matka słucha. Czy oddycha. Czy się za bardzo nie wierci. Bo może się odkryć. Albo uderzyć. Albo spaść! Nie, no gdzie tam. Śpi. Jak aniołek.
Śpi też noc drugą. Obudził się zadowolony (o której? nie wiem, obudziły mnie odgłosy zabawy o wpół do ósmej). I śpi trzecią noc. I zasypianie miłe i wygodne dla brzuchatej matki ;-) i książeczkę wygodniej poczytać. I 'pogadać' o świecie (a bo brum brum i hau hau no i tu ma mama nos, oko, a i buziaka dostanę). I przytulić.
Śpi.
Łóżeczko dziecięce stoi jak stało. Oprane. Trzeba tylko unieść materac. I od nowa :-)
Kolejny krok do przodu. Dla Klopsa -w dorosłość. Wszak łóżko o tych wymiarach to nie przelewki. Lubi je. To najważniejsze.