poniedziałek, 9 listopada 2015
Olaboga czyli połowinki
Na pewno?
Na prawdę?
Tak, 20tc in progress!
I co? No cóż, II trymestr jest jak reklamują, z Klopsem też tak było.
Nie jest mi niedobrze, zgaga męczy tylko raz-dwa dziennie (nie non-stop), przyjemnie sobie rosnę i jestem na etapie 'mogłabym chodzić w ciąży całe życie'. Włosy ładne, z cerą gorzej (czyli bez zmian). Na plusie jakieś 5 kilo, głównie w newralgicznym punkcie, chcecie zobaczyć? Zaszaleje:
Niestety obawiam się, że tych kilogramów może szybko zacząć przybywać - wilczy apetyt mode is on! I na prawdę nie wiem, co jeść, żeby móc ciągle coś jeść, na owoce nie mam ochoty (zresztą ich też niby się za dużo nie powinno, cukier i te de). Ale narzekać nie będę - a w życiu!
Udało mi się dosztukować garderobę ciążową, doszły spodnie - nowe, mama-licious za całe uwaga 10PLN. Więc brak mi już tylko kurtki/płaszcza na zimę (pewnie na tym nie skończę, ale już nic nie jest mi na gwałt potrzebne). Jednak w tej kwestii ciąża latem jest łatwiejsza. Połowa z kiecek się nadawała.
No i najważniejsze! Od prawie 2 tygodni mamy kontakt! :-)
Za niecałe dwa tygodnie jedziemy odpocząć! Cieszę się jak dziecko, głównie z tego że mój zapracowany mężczyzna będzie z nami 24h (oby nie było z tego katastrofy ;-))
A i nosidełko wybrałam! Dziękuję Wam za pomoc! Napiszę o nim po crash testach w górach.
A co u Klopsika? Jest cudowny. I zasługuje na osobny wpis :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
