Te slowa muszą mi towarzyszyc w relacjach z jedna z najblizszych - teoretycznie - osob w moim życiu.
Osoby ktora zawsze wie lepiej, wymaga wiecej i oczekuje absolutnego poklasku i aprobaty. Zodiakalnego wodnika.
Osoby, o ktorej jasnowidz z ktorym rozmawialam 12 lat temu bedacna 1 roku studiów powiedzial, ze nie mam zyc by mu zaimponować.
Mój tata. Najtrudniejszy czlowiek jakiego spotkalam na swej drodze. Nie bez powodu jestem jedyna osoba z naszej rodziny, ktora z nim rozmawia. Ma pretensje, ze staje po stronie mojego m. Zaznacza zawsze co należy do niego. 'Moje, mój, moja'. Gada na moja mamę rzeczy których wolalabym nie slyszec i w ktore nie uwierzylby nikt o zdrowych zmysłach.
A ostatnio przelal czarę goryczy podamiewajac sie ze mnie, ze 'biedna coreczka zrobila sobie dwojke dzieci i teraz sobie nie radzi' - bo gdy ja rozmawiam przez telefon, oni skacza i krzycza by zwrocic na siebie uwagę.
Nie mam ochoty z nim rozmawiac ani sie klicic.
Jednoczesnie mając świadomość, że ten człowiek jest zupelnie sam. Jego siostra z demencja sama wymaga specjalistycznej opieki.
Do dupy. Czuje sie zatruta. Jednoczesnie nagadalam mu troche i jest mi lzej.
piątek, 22 czerwca 2018
sobota, 19 maja 2018
Szyciomaniaczka
Znów zamowilam materiały choć nie wyszylam poprzednich.
Znów mam milion pomysłów na nowe projekty i projekciki.
Nadal szyję po nocach.
Wokół tego kreci się moj maly swiat kiedy nie kręci sie wokół domu i rodziny i pracy. Dorobilam się nawet kacika do szycia żeby móc więcej i czesciej działać. Nie pamietam kiedy ostatnio kupilam dzieciakom - i sobie ubranie. No dobra, oprocz butów 😉 Nawet facet w 'moich' spodniach i spodenkach śmiga.
Bo czasem trzeba sie oderwac od katarkow rachunkow prania i co-na-obiad i sprawdz-kartkowki.
Znów mam milion pomysłów na nowe projekty i projekciki.
Nadal szyję po nocach.
Wokół tego kreci się moj maly swiat kiedy nie kręci sie wokół domu i rodziny i pracy. Dorobilam się nawet kacika do szycia żeby móc więcej i czesciej działać. Nie pamietam kiedy ostatnio kupilam dzieciakom - i sobie ubranie. No dobra, oprocz butów 😉 Nawet facet w 'moich' spodniach i spodenkach śmiga.
Bo czasem trzeba sie oderwac od katarkow rachunkow prania i co-na-obiad i sprawdz-kartkowki.
czwartek, 10 maja 2018
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Chorobowo...
Zapalenie ucha.
Ostre.
Płacz i ból.
Perforacja blony bebenkowej.
Krew z ucha.
Prywatny laryngolog na cito. Drogi.
Ogromny stres.
Mama działa nie bawi sie w zalamania i sentymenty.
W zamian slyszy ze jest nieczula. Jak wymusza leki. Jak czysci nosy. Dobrze, że niektorzy nie widzieli jak trzeba go bylo trzymac przy czyszczeniu ucha. I że jest lekkomyslna. Bo lekarz za drogo. Ale brak alternatyw i innych pomysłów. Tylko zlosc i wyrzuty.
Ja wiem ze kazdy inaczej reaguje na stres.
Ale ostatecznie wszystko jest na mojej glowie.
Dzis kolejne czyszczenie. Będę walczyc zeby zrobila to nasza pani doktor. Inaczej znow pojda $$$
Ale słuch wraca. Humor też.
Mi też niedługo wróci. Jeszcze nie dopilam kawy.
Ostre.
Płacz i ból.
Perforacja blony bebenkowej.
Krew z ucha.
Prywatny laryngolog na cito. Drogi.
Ogromny stres.
Mama działa nie bawi sie w zalamania i sentymenty.
W zamian slyszy ze jest nieczula. Jak wymusza leki. Jak czysci nosy. Dobrze, że niektorzy nie widzieli jak trzeba go bylo trzymac przy czyszczeniu ucha. I że jest lekkomyslna. Bo lekarz za drogo. Ale brak alternatyw i innych pomysłów. Tylko zlosc i wyrzuty.
Ja wiem ze kazdy inaczej reaguje na stres.
Ale ostatecznie wszystko jest na mojej glowie.
Dzis kolejne czyszczenie. Będę walczyc zeby zrobila to nasza pani doktor. Inaczej znow pojda $$$
Ale słuch wraca. Humor też.
Mi też niedługo wróci. Jeszcze nie dopilam kawy.
niedziela, 1 kwietnia 2018
Wesołych
W tym całym zabieganiu - pamietam o Was :-) życzę spokojnych Świąt!
I chciałam powiedzieć że jakoś strasznie duze dzieci mam, bo sie z wszystkim wczoraj wyrobiłam i to zanim! poszli spać.
No dobra, nie umylam podlogi w dużym pokoju.
Happy Easter!
I chciałam powiedzieć że jakoś strasznie duze dzieci mam, bo sie z wszystkim wczoraj wyrobiłam i to zanim! poszli spać.
No dobra, nie umylam podlogi w dużym pokoju.
Happy Easter!
wtorek, 20 lutego 2018
Ferie
U nas jeszcze trwają. Mama ma wolne! Fajnie byloby więc znalezc chwilke i napisac co tam u nas?
Staram się korzystac z wolnego czasu choc z różnym skutkiem. Pogoda taka sobie, bylismy u mojej siostry, na sali zabaw, smazylismy chrusciki i zrobilismy tort walentynkowy (wlasciwie te walentynki to byl tylko pretekst).
Dzieci rosna w takim tempie, że trudno byloby streścić. Młody - histeryk po mamusi, zafascynowany liczbami (do 15 spoko pozniej rozpozna ale nie doliczy), literami (mamo co zaczyna sie na 'pi'?).
Młoda oaza spokoju (do czasu), ugodowa i bezproblemowa (chyba po pradziadkach) gada jak najeta i juz tylko czasem po swojemu. To takie najwazniejsze punkty, bo oczywiscie mogłabym pisac bez konca...
A ja szyje dużo, a jak nie szyję to czytam! i tak sie strasznie z tego cieszę! W tym roku przeczytalam juz 3 książki. Wciagnelam sie w kryminały? Trillery? Mam za soba 'dziewczyne z pociagu' 'umrzec po raz drugi' i 'igrajac z ogniem', 'zapisane w wodzie' czeka a pozniej moze millenium? Albo najnowszy Dan Brown. Kiedys polykalam ksiazki i teraz widze jak bardzo mi tego brakowalo. Teraz brakuje mi tylko troszke snu ale to niewielka cena :-)
Mam tez plan na przyszly rok szkolny zmienic miejsce pracy na takie gdzie nie bede musoala godz jechac w jedna strone i gdzie zarobie troche więcej. Nie moge patrzec jak mama przyjaciolki jezdzi sobie do spa za pieniądze z jej szkoly bo pozyczyli jej na start kilka tysi a ona zapierdziela jak goopia juz nty rok, i ja razem z nia. I stawke mam nizsza niz przed maciezynskim. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Dla spokoju swojego musze to zmienic mam tylko nadzieję, że przyjaciółka to przeżyje jakoś... Tym bardziej, że w Nowy Rok spotkałam moja poprzednią szefową i chciala żebym przyszla najlepiej juz, teraz! 15 minut spacerkiem od domu... umowilam sie na telefon na nowy rok szkolny.
Tumczasem jeszcze prawie tydzień ferii. Jutro idziemy do Palmiarni 😊
Staram się korzystac z wolnego czasu choc z różnym skutkiem. Pogoda taka sobie, bylismy u mojej siostry, na sali zabaw, smazylismy chrusciki i zrobilismy tort walentynkowy (wlasciwie te walentynki to byl tylko pretekst).
Dzieci rosna w takim tempie, że trudno byloby streścić. Młody - histeryk po mamusi, zafascynowany liczbami (do 15 spoko pozniej rozpozna ale nie doliczy), literami (mamo co zaczyna sie na 'pi'?).
Młoda oaza spokoju (do czasu), ugodowa i bezproblemowa (chyba po pradziadkach) gada jak najeta i juz tylko czasem po swojemu. To takie najwazniejsze punkty, bo oczywiscie mogłabym pisac bez konca...
A ja szyje dużo, a jak nie szyję to czytam! i tak sie strasznie z tego cieszę! W tym roku przeczytalam juz 3 książki. Wciagnelam sie w kryminały? Trillery? Mam za soba 'dziewczyne z pociagu' 'umrzec po raz drugi' i 'igrajac z ogniem', 'zapisane w wodzie' czeka a pozniej moze millenium? Albo najnowszy Dan Brown. Kiedys polykalam ksiazki i teraz widze jak bardzo mi tego brakowalo. Teraz brakuje mi tylko troszke snu ale to niewielka cena :-)
Mam tez plan na przyszly rok szkolny zmienic miejsce pracy na takie gdzie nie bede musoala godz jechac w jedna strone i gdzie zarobie troche więcej. Nie moge patrzec jak mama przyjaciolki jezdzi sobie do spa za pieniądze z jej szkoly bo pozyczyli jej na start kilka tysi a ona zapierdziela jak goopia juz nty rok, i ja razem z nia. I stawke mam nizsza niz przed maciezynskim. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Dla spokoju swojego musze to zmienic mam tylko nadzieję, że przyjaciółka to przeżyje jakoś... Tym bardziej, że w Nowy Rok spotkałam moja poprzednią szefową i chciala żebym przyszla najlepiej juz, teraz! 15 minut spacerkiem od domu... umowilam sie na telefon na nowy rok szkolny.
Tumczasem jeszcze prawie tydzień ferii. Jutro idziemy do Palmiarni 😊
piątek, 3 listopada 2017
Pizdziernik
Na szczęście się skończył.
Oby listopad był lepszy.
Ale od początku.
Przedszkole młody zaczął klasycznie. Tydzień chodził tydzień chorował. W sumie od połowy sierpnia miał lekki katar.
Cóż, w październiku jednak sie pogorszyło. W październiku wiec poszliśmy do pani dr. Osluchala oboje (no bo mlodsze gorsze nie jest, tez se smarka a co) i znalazła u przedszkolaka coś na pluckach. Nebud, inhalacje i do kontroli po weekendzie
Jasne, po weekendzie hahaha.
To był poniedziałek. W wtorek wieczór M dzwoni że mlody placze bo go ucho boli. Fak. Jak wróciłam dopiero wlałam weń ibum gdyż od ojca nie przyjalby za nic. Po 20 minutach dziecko spalo jak zabite. O uchu więcej nie było mowy ale do dr poszlismy i tak. Lekkie zapalenie w uchu ale nic nie robic tylko watka. I skierowanie do laryngolog. Dalej nebud, tylko trochę inaczej. W poniedzialek do kontroli.
W międzyczasie zaczelam kombinowac na własną rękę z neosyna bo jakos mi ten nebud malo bylo i slabo leczyl mi te dzieci. Zdawalo się, że pomaga. Młoda przestala smarkac.
W poniedzialek na kontroli bylo zastępstwo. Osluchala i oświadczyła : zdrów, do placówki można słać.
Qwa ale w to ucho mu nie zajrzala. A ja ..
No cóż ja równolegle walczylam z ostrym zapalenien zatok juz 3 tydzień plus tydzień z tragiczna pokrzywka ktora wyszła mi WSZĘDZIE oprócz dloni i twarzy. Pytali wszyscy czy to nie ospa a i ja czulam sie podobnie. Jednak moja doktorka stwierdziła uczulenie. No i miala racje. Jednak ja otumaniona bolem i swedzeniem dodatkowo - a co- tracąc głos (po co mi.poucze na migi ) nie poprosiłam żeby w to ucho mu zajrzec!!! No ale to nie ja mam kartoteke dziecka przed nosem! I poslalam go do przedskola.. .
W nastepny (zeszly) poniedzialek, kiedy swedzialo mnie juz tylki trochę a nie wszedzie, laryngolog. Święci panscy omal z taboretu nie spadla jak looknela mu w ucho. A jak zaczela mówić o pekajacych bebenkach to i ja prawie sie pod stół zwalilam. 'Rozpisze leczenie' rzekla i jak powiedziala tak zrobila. Antybiotyk. Na zapalenie Ucha i zatok. Na kaszel inhalacje na katar spray na alergie - ktora obstawia winowajca calej tej gehenny - syropek.
Młodej daje te inhalacje na kaszel bo znow zaczela kaszlec i smarkac tez i zastanawiam sie nad wartoscia naszej pediatry. No bo fanka antybiotykow nie jestem ale... czasem trzeba? A tez bo te moje dzieci nie goraczkuja specjalnie to nikt nie panikuje... i nie ide z byle katarkiem tylko jak jest zle i moze nie dosc wyraznie to komunikuje... tzn mówię ale nie dociera ze od miesiaca smarcza... jestem zalamana.
No. I tak żyjemy miedzy jednym lekiem a drugim z przewami na smarowanie moich ran... mnostwo prac lezy odlogiem, nie szylam 3 tygodnie :-( a o obiecalam kilka rzeczy i juz wstyd zaczyna byc... dom zarosniety... dzis byl pierwszy dzien od miesiaca jak bylam zadowolona z siebie w pracy...
Oby listopad byl lepszy. Czego i Wam życzę.
Oby listopad był lepszy.
Ale od początku.
Przedszkole młody zaczął klasycznie. Tydzień chodził tydzień chorował. W sumie od połowy sierpnia miał lekki katar.
Cóż, w październiku jednak sie pogorszyło. W październiku wiec poszliśmy do pani dr. Osluchala oboje (no bo mlodsze gorsze nie jest, tez se smarka a co) i znalazła u przedszkolaka coś na pluckach. Nebud, inhalacje i do kontroli po weekendzie
Jasne, po weekendzie hahaha.
To był poniedziałek. W wtorek wieczór M dzwoni że mlody placze bo go ucho boli. Fak. Jak wróciłam dopiero wlałam weń ibum gdyż od ojca nie przyjalby za nic. Po 20 minutach dziecko spalo jak zabite. O uchu więcej nie było mowy ale do dr poszlismy i tak. Lekkie zapalenie w uchu ale nic nie robic tylko watka. I skierowanie do laryngolog. Dalej nebud, tylko trochę inaczej. W poniedzialek do kontroli.
W międzyczasie zaczelam kombinowac na własną rękę z neosyna bo jakos mi ten nebud malo bylo i slabo leczyl mi te dzieci. Zdawalo się, że pomaga. Młoda przestala smarkac.
W poniedzialek na kontroli bylo zastępstwo. Osluchala i oświadczyła : zdrów, do placówki można słać.
Qwa ale w to ucho mu nie zajrzala. A ja ..
No cóż ja równolegle walczylam z ostrym zapalenien zatok juz 3 tydzień plus tydzień z tragiczna pokrzywka ktora wyszła mi WSZĘDZIE oprócz dloni i twarzy. Pytali wszyscy czy to nie ospa a i ja czulam sie podobnie. Jednak moja doktorka stwierdziła uczulenie. No i miala racje. Jednak ja otumaniona bolem i swedzeniem dodatkowo - a co- tracąc głos (po co mi.poucze na migi ) nie poprosiłam żeby w to ucho mu zajrzec!!! No ale to nie ja mam kartoteke dziecka przed nosem! I poslalam go do przedskola.. .
W nastepny (zeszly) poniedzialek, kiedy swedzialo mnie juz tylki trochę a nie wszedzie, laryngolog. Święci panscy omal z taboretu nie spadla jak looknela mu w ucho. A jak zaczela mówić o pekajacych bebenkach to i ja prawie sie pod stół zwalilam. 'Rozpisze leczenie' rzekla i jak powiedziala tak zrobila. Antybiotyk. Na zapalenie Ucha i zatok. Na kaszel inhalacje na katar spray na alergie - ktora obstawia winowajca calej tej gehenny - syropek.
Młodej daje te inhalacje na kaszel bo znow zaczela kaszlec i smarkac tez i zastanawiam sie nad wartoscia naszej pediatry. No bo fanka antybiotykow nie jestem ale... czasem trzeba? A tez bo te moje dzieci nie goraczkuja specjalnie to nikt nie panikuje... i nie ide z byle katarkiem tylko jak jest zle i moze nie dosc wyraznie to komunikuje... tzn mówię ale nie dociera ze od miesiaca smarcza... jestem zalamana.
No. I tak żyjemy miedzy jednym lekiem a drugim z przewami na smarowanie moich ran... mnostwo prac lezy odlogiem, nie szylam 3 tygodnie :-( a o obiecalam kilka rzeczy i juz wstyd zaczyna byc... dom zarosniety... dzis byl pierwszy dzien od miesiaca jak bylam zadowolona z siebie w pracy...
Oby listopad byl lepszy. Czego i Wam życzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

