piątek, 13 stycznia 2017

Mama wraca do pracy

No i stało się. Nadszedł ten straszny moment. Wracam do pracy.

Jestem przerażona.
I wdzięczna
że mam gdzie
że mogę na dwa dni w tygodniu
że dobrze płacą
że wrócę do 'moich' dzieciaków - i dorosłych
że kocham robić to, co robię
że od połowy lutego dopiero
że moja mama pomoże nam z Klonikami

Ale jestem przerażona.
Nie będę się rozmieniac na drobne mówiąc co mnie tak przeraża. Zwłaszcza, że poza troską o dzieci ten lęk jest nie zupełnie określony .

piątek, 6 stycznia 2017

Tata

Tata jest super.
Tata zaniesie wszędzie gdzie poproszę.
Jak tylko może Tata nosi.
Tata podsuwa najrozmaitsze smakołyki. Nawet takie, z które dostaje burę od mamy.
Tata jest wysoki i wszędzie z nim sięgam.

Dziś podczas kapieli Mama zagadywała.
'Powiedz mama ma-ma mamamama'
'Blablable' woda jest ciekawsza.
'A powiedz tata?'
Spojrzałam na Mamę wielkimi oczami 'b-ba BA p- p- b- Pa'

Tata jest super.

piątek, 30 grudnia 2016

Bla ble bla

Czyli podsumowanie kolejnego miesiąca życia moich dwóch malych klonów :-)
Tytułowe słowa - jeśli można je tak nazwać ;-) - to pierwsze co moja corka powiedziała. Dotychczas były to 'jedynie ' glosne okrzyki 'AaaaAAAa!'...

...To było już tydzień temu. Jak widać  z czasem na pisanie kiepsko... zwłaszcza, kiedy trzeba go dzielić między szycie sprzatanie gotowanie i ząbkowanie; -) będzie więc podsumowanie w punktach:

Klops:
Siusia na kibelek. Kupa nadal w pieluche.
Apetyt dopisuje. Waga 14.4 kg.
Gada jak stary. Odmienia przez osoby, przypadki, czasy. Liczy do dziesięciu i czeka na brawa. Podśpiewuje sobie piosenki znane i wymyślone. Jest bardzo dociekliwy (nie chcielibyście słyszeć jak po raz 16374 tłumaczę zasady działania piorunochronu)
Przytula, całuje, mówi, że kocha. Jednocześnie bije, krzyczy, rozkazuje.
Przywiązuje dużą wagę do rutyny. Ile łez wylał bo ktoś zapomniał kolejności zdarzeń np przy wchodzeniu do domu ile afer z tego było. .. aż są chwile gdzie zastanawiam się czy to na pewno normalne...

Wiercipiętka:
Przybija piątki
Robi papa
Rozdaje buziaki - ludziom i misiom
'Gada'
Bawi się w akuki
Chce chodzić za rączki
Je wszystko co zdobędzie; -) pije za to tylko moje mleko, rzadką kaszkę i wodę z miodem
Waga 8.5kg.

Co poza tym? Święta minęły nam nad wyraz spokojnie - bez kłótni czy fochow. To duży sukces zwlaszcza z mojej strony. Za to w biegu - caly tydzień przed był szalony. Wigilia u nas z moją mamą. Pierwsze święto kawa u tesciowej i kawa u mojego ojca. Trochę męczące bo gdy dodać dojazd, drzemkę młodej i to, że jeszcze obiad w domu musielismy zaliczyć to wlasciwie bez wytchnienia. A w gosciach też szczegolnie nie odpoczelismy. Z teściową nie mam o czym gadać. Nawet jak spytalam jak dzieciaki zareagowały na prezenty uslyszalam 'dobrze'. Szkoda sił na rozmowę. I szkoda,ze2kazdy oczekuje, że wpadniemy ale zaprasza coby nie musieć nic szykować - sorry tak to jakos odebralam. Ale nic to. Poza tym było bardzo miło i świątecznie. Udalo nam się też nie naszykowac za duzo jedzenia - zazwyczaj sa to takie ilości, ze albo jemy do urzygu, albo wyrzucamy. Albo mrozimy zeby whrzucic za pol roku.

A jutro już Sylwester. Koniec 2016. zdecydowanie najlepszym wydarzeniem roku byly narodziny Malutkiej. Poza tym byl to ciezki rok. Kryzys za kryzysem, choroba ciotki, wiele znanych i lubianych odeszlo. A dzis odszedl nasz znajomy - z tych lepszych choc rzadko widywanych. Zawal. Roczmik '90. Nie ogarniam.

Niniejszym życzę Wam, zeby nadchodzacy rok był dobry. U nas szykuja sie zmiany - ja wracam do pracy, Klopsik jesienia do przedszkola. Mam nadzieję, że przetrwamy ten 2017, byle razem. Ściskam Was wszystkie.


Happy New Year!
A od Młodej Blablebla!😘

środa, 23 listopada 2016

Kryzysik

Przyszedł jakoś tydzień temu i nie chce sobie pójść. Niby mamy sukces - pierwszy ząbek, ale kolejne trzy sie anonsują z hukiem. Dodać do tego zapewne skok rozwojowy, pominięcie porannej drzemki i zalążki lęku separacyjnego i mamy mieszankę wybuchową. Czy wspomniałam o zbliżającym się okresie? I zwariowanej pogodzie? No i jeszcze Klops na deser, który zaczął psocić się siostrze i popychać ją  (zawsze poprzedzając to słowami 'para buch!'wtf?).

Mieszkanie tonie w bałaganie. No dobra - tonęło, dziś udało mi się wreszcie posprzątać. Ciekawe na jak długo?  Do porannego raczkowania z bułką w ręce?

Macie na zbyciu bilety na karaiby? A wlasciwie to jeden. Na razie powrotny nie potrzebny ;-)

piątek, 11 listopada 2016

Aktualności plus podsumowanie 8 i 27 miesięcy plus bonus

Wieczór, 23. Dla mnie jest wcześnie - ostatnio chadzam spać w okolicach 1. A dzisjeszcze moje małe klony dały mi pospacć do 8. No święto jak nic. M zmienił kanał  bo on 'po raz setny sexu oglądał nie będzie'. Tego w wielkim mieście ;-). Po czym poszedł spać. Więc mogę wrócić do serialu i coś to skrobnąć.
Co u nas... zimno, ale to wszędzie. Miłe to zimno, przynajmniej nie leje. Grzeje się gorącą herbatą. Cały rok zresztą ją piję i to taką, że ledwo się zaparzy ja już próbuję pić  Dzieciaki herbaty nie potrzebują. Ciągle są w ruchu. Klops skacze i biega po całym domu, a buzia mu się przy tym nie zamyka. Najbardziej zadziwiają mnie jego opowieści o zdarzeniach sprzed kilku miesiecy czy tygodni. Pamięć jak u słonia. Wierszyki też recytuje fragmentami, to niesamowite jak jedno słowo prowadzi go do wiersza. Mówi na przykład, że coś jest duże, wielkie - i kontynuuje - 'oglomne i pot pływa tu-ta oliwa'. Albo ja mówię 'skandal' a on 'nie do wiary'.
A Wiercipięta? Pracuje na swoją ksywke. To, że raczkuje po calym domu już pisałam. Teraz wstaje w oparciu o cokolwiek. Stół, tapczan, noga mamy, łóżko brata, brodzik, you name it. Do tego smieje się i gaworzy. Mało spi w dzień - szkoda czasu. Dużo je. W ogóle nie przeszkadzają jej grudki (w odróżnieniu od brata gdy byl w jej wieku). W nocy śpi ładnie ale nad ranem domaga sie tulasków z rodzicami.
A jeśli ktoś się zastanawia dlaczego chodzę spać o 1 to może zajrzeć na szycie wieczorne na blogspocie. Celowo nie podaję linku a i ta część wpisu wkrotce zniknie, ale jakoś chcę się z Wami tym podzielić.
A teraz przyznajcie się ile rogali zjadlyscie? Bo ja ani jednego - ale leżą przede mną i na pewno im nie odpuszczę!

wtorek, 25 października 2016

Zmienić perspektywę

Czasem się uda.
Zobaczyć coś więcej niż asfalt pod butem. I zgnity liść. Nie pilnować hulajnogi czy roweru.
I to wszystko tuż pod nosem. W centrum miasta. Pięć minut od domu. Dziesięć - klopsikowym tempem.

Złota Polska jesień.





sobota, 8 października 2016

Przełomy

W poniedziałkowe popołudnie syn mój pierworodny zdjął po drzemce pieluche i od tej chwili załatwia swoje potrzeby na nocnik. Oczywiście tylko w dzień i tylko gdy jesteśmy w domu. Oczywiście zdarzają się awarie i dwójki w pieluche. Ale załapał! Udało się! Warto było wałkować temat całe lato, małymi kroczkami (i wcale nie specjalnie konsekwentnie). Puchne z dumy i radości, że temat pieluch i Klopsa zmierza w kierunku końca.

Córka moja za to wędruje po całym domu, namiętnie grzebie w doniczce, chętnie zajrzala by też do śmieci. Goni z piskiem kota babci. Siedzi tak prosto, że aż mi wstyd kiedy sama się grabie. Wszystko pakuje do buzi. Najlepiej swoje palce,konkretnie środkowy i serdeczny.
Za to je mniej chętnie, choć jest coraz lepiej. Nie lubi smoczka przy butelce, pije z niekapka. Nie lubi też silikonowych łyżeczek woli metalowe. Taka wybredna panienka.

A ja bez zmian - szyję. Teraz czapki i kominy. Mam też ucznia raz w tygodniu.

A z synem moim rozmawia się tak:

-Chciałem tam coś.
-Co chciałeś?
-Chciałem coś w kuchni.
-Ale co? Powiedz co?
-Co.

Kurtyna.