Czyli podsumowanie kolejnego miesiąca życia moich dwóch malych klonów :-)
Tytułowe słowa - jeśli można je tak nazwać ;-) - to pierwsze co moja corka powiedziała. Dotychczas były to 'jedynie ' glosne okrzyki 'AaaaAAAa!'...
...To było już tydzień temu. Jak widać z czasem na pisanie kiepsko... zwłaszcza, kiedy trzeba go dzielić między szycie sprzatanie gotowanie i ząbkowanie; -) będzie więc podsumowanie w punktach:
Klops:
Siusia na kibelek. Kupa nadal w pieluche.
Apetyt dopisuje. Waga 14.4 kg.
Gada jak stary. Odmienia przez osoby, przypadki, czasy. Liczy do dziesięciu i czeka na brawa. Podśpiewuje sobie piosenki znane i wymyślone. Jest bardzo dociekliwy (nie chcielibyście słyszeć jak po raz 16374 tłumaczę zasady działania piorunochronu)
Przytula, całuje, mówi, że kocha. Jednocześnie bije, krzyczy, rozkazuje.
Przywiązuje dużą wagę do rutyny. Ile łez wylał bo ktoś zapomniał kolejności zdarzeń np przy wchodzeniu do domu ile afer z tego było. .. aż są chwile gdzie zastanawiam się czy to na pewno normalne...
Wiercipiętka:
Przybija piątki
Robi papa
Rozdaje buziaki - ludziom i misiom
'Gada'
Bawi się w akuki
Chce chodzić za rączki
Je wszystko co zdobędzie; -) pije za to tylko moje mleko, rzadką kaszkę i wodę z miodem
Waga 8.5kg.
Co poza tym? Święta minęły nam nad wyraz spokojnie - bez kłótni czy fochow. To duży sukces zwlaszcza z mojej strony. Za to w biegu - caly tydzień przed był szalony. Wigilia u nas z moją mamą. Pierwsze święto kawa u tesciowej i kawa u mojego ojca. Trochę męczące bo gdy dodać dojazd, drzemkę młodej i to, że jeszcze obiad w domu musielismy zaliczyć to wlasciwie bez wytchnienia. A w gosciach też szczegolnie nie odpoczelismy. Z teściową nie mam o czym gadać. Nawet jak spytalam jak dzieciaki zareagowały na prezenty uslyszalam 'dobrze'. Szkoda sił na rozmowę. I szkoda,ze2kazdy oczekuje, że wpadniemy ale zaprasza coby nie musieć nic szykować - sorry tak to jakos odebralam. Ale nic to. Poza tym było bardzo miło i świątecznie. Udalo nam się też nie naszykowac za duzo jedzenia - zazwyczaj sa to takie ilości, ze albo jemy do urzygu, albo wyrzucamy. Albo mrozimy zeby whrzucic za pol roku.
A jutro już Sylwester. Koniec 2016. zdecydowanie najlepszym wydarzeniem roku byly narodziny Malutkiej. Poza tym byl to ciezki rok. Kryzys za kryzysem, choroba ciotki, wiele znanych i lubianych odeszlo. A dzis odszedl nasz znajomy - z tych lepszych choc rzadko widywanych. Zawal. Roczmik '90. Nie ogarniam.
Niniejszym życzę Wam, zeby nadchodzacy rok był dobry. U nas szykuja sie zmiany - ja wracam do pracy, Klopsik jesienia do przedszkola. Mam nadzieję, że przetrwamy ten 2017, byle razem. Ściskam Was wszystkie.
Happy New Year!
A od Młodej Blablebla!😘