Trzy tygodnie! Nie do wiary, szybko to leci, za szybko... Noworodzio obserwuje nas coraz intensywniej, wpatrując się w te dwie iskierka biegają ę po domu jak opętane. Pogoda daje w kość najbardziej bo pochmurno i deszczowo, a jak wiadomo w czasie deszczu dzieci się nudzą... Na szczęście zlapalismy ostatnio kilka cieplejszych dni i korzystaliśmy spędzając maximum czasu na dworze. Nawet karmienie na słoneczko zaliczylismy. Przy okazji mogłam podziwiać jak dwa moje dżinksy potrafią bawić się z nowo poznanymi dzieciakami na placu zabaw, jak pięknie sobie radzą i jak się nawzajem sobą opiekują.
Gorzej jak siedzimy w domu, wtedy wieczne wojny, kłótnie, przepychanki... Cóż rodzeństwo! Ale kochają się i przytulasy i ciepłe słowa wraz z zgodna zabawa rownowaza a nawet przeważają.
A ja? Może jestem trochę bardziej śpiąca, nieco częściej sięgam po liptonka o nazwie 'relax', zdarza mi się wkurzyc na maxa a nawet pożyczyć z bliżej nieokreślonej powodu - no zdarza się po prostu. Mam poczucie że na prawdę nie jestem ograniczona w żaden sposób, czuję moc, że mogę wszystko. Nawet moja mamę o wiele rzadziej proszę o pomoc. I jest posprzątane - bo lubię mieć czysto, poprane - oj prania są tony, ugotowane - choć pomysłów wciąż braknie i poszyte - dla maminej równowagi psychicznej. Nawet książkę przeczytałam po powrocie z młodym że szpitala. Nie chodzę jak kocmoluch chyba że akurat mam na to ochotę. Jest po prostu fajnie.
Wyglada, ze masz wszystko ogarniete na tip top! Moze to prawda, ze im wiecej dzieci tym czlowiek jakos naturalniej do rodzicielstwa i zycia podchodzi? ;) Ja z dwojka w ogole nie wiedzialam co sie dzieje, chalupe mialam zapuszczona i marzylam tylko o chwili spokoju! :D
OdpowiedzUsuńHihi jak trzeba to trzeba ;-) jutro Klops wraca do przedszkola i jestem przerażona jak to ogarnę żeby wyjść na czas...
UsuńPrzepraszam, że dopiero dzisiaj.
OdpowiedzUsuńGratulacje serdeczne :)* Malutki Człowieku, Witaj!
Mocno Was przytulam i życzę jak najmniej deszczowych, chłodnych dni.
Pięknie sobie radzisz. Dobra organizacja to podstawa a i wprawę już masz przecież! Oj tak, ja te dni kiedy nie można wyjść na dwór najbardziej odczuwam w pracy. 18niewybieganych dzieci to dramat...
OdpowiedzUsuń