piątek, 15 maja 2015

9 i 348

Tyle miesięcy skończyliśmy odpowiednio Klopsik i ja jednego i tego samego dnia. Tradycyjnie obyłam się bez wielkiego świętowania. Niezgodnie z tradycją - bo bez nawet jednego bukiecika konwalii. Ale to nic. Bo niczego się nie spodziewałam na ten dzień (może oprócz jednego, co też się nie stało, czy to dobrze - jeszcze nie wiem). A im mniej oczekujesz, tym mniej się zawiedziesz.

Ważniejszy jest kolejny miesiąc Klopsa. Przywitał go jajecznicą na śniadanie i zwiększeniem liczby posiłków nie - cyckowych o jeden. Raczkowaniem z radosnym rechotem w kierunku dekodera/gniazdka/kabla od tv/you name it. Podskakiwaniem na pupce i machaniem obiema łapkami. Wykrzywianiem ust w żałosnym grymasie gdy mama mówi 'Klopsiku! Nie wolno!'.
W związku z nowymi umiejętnościami i zwyczajami Klopsa lista zakupów się wydłuża. Trzeba kupić przedłużacz, aby zabrać niektóre sprzęty z zasięgu małych rąk. Zatyczki do kontaktów by nie dłubały w nich małe palce. Osłonki na narożniki mebli by chronić małą głowę. I zasłony zaciemniające by dodać choć pół godziny snu.

Widzę na innych blogach tendencję w kierunku zwiększania przyrostu w naszym kraju. I kolejny raz utwierdzam się, że blogi które mi towarzyszą są blogami bratnich dusz. Ja o moich więcej - niż - rozważaniach w tej kwestii nie jestem gotowa pisać szerzej. Może napiszę później. Może nigdy? W każdym razie z okazji moich 348 miesięcy życzę sobie, żeby Wam się spełniło.

6 komentarzy:

  1. Za Klopsem już 3/4 roku? Trudno nadążyć jak już dzieciaki wylądują po tej stronie brzucha. Czas wtedy zdaje się przyspieszać...

    Ja wprawdzie też bez konwalii (w przyszłym roku się poprawię!), ale wyciskam Ci na policzkach soczyste buziaki i zamykam w mocnym, urodzinowym uścisku! Niech się innym spełnia, skoro takie Twoje życzenie, ale Tobie niech się spełnia przede wszystkim!

    PS. Nie zgłębiałam tego jeszcze i nie wczytywałam się weryfikując czy to mit i legenda czy jednak coś jest na rzeczy, ale - jak piszą tu i ówdzie - podświadomość nie przetwarza słowa "nie". W związku z tym u nas w wersji "Klopsiku! Nie wolno!" występuje "Duniu! Zostaw!" wygłaszane stanowczym tonem i z marszczeniem brwi (grożący palec zbytnio karconą rozbawiał :P).
    Jedno Klops z Dunią mają jednak wspólnego - wykrzywianie ust w podkówkę po rodzicielskim skarceniu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Leśna! no czas zapieprza jak szalony, nie wiem kiedy to się stało :-)
    Ciekawe co piszesz o tym 'nie', nie słyszałam o tym nigdy... Właściwie dlaczego 'nie' ma mieć trudniejszy dostęp do małych podświadomości niż inne słowa? Z drugiej jednak strony, maluchy mówią 'daj' a nie 'poproszę'. Hmhmhm trza zgłębić temat. Chociaż patrząc na reakcję Klopsika - coś tam jednak dociera ;-) pewnie chodzi raczej o ton, niż słowa
    Ściskamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas "nie wolno".
      I od miesiąca działa :) Serio!!!

      Usuń
  3. Ooooo to ja się wtrancam! O tym "nie" słyszałam. Pochodzi to podejście z NLP. Ćwiczonko następujące proszę zrobić: zamknąć oczy i kolejno: nie myśleć o czymś niebieskim, nie myśleć o uśmiechu swojego dziecka, nie myśleć o melodii "sto lat" itp. W99% przypadków najpierw wyświetla się to coś przed "nie" a potem dopiero umysł je przekreśla. Dlatego lepiej jest powiedzieć "bądź spokojna/proszę się uspokoić" niż "tylko się nie denerwuj"
    Znam, a tu okazuje się, że do dziecka nie stosuję. Cały kram dookoła mowi "nie wolno" i Koszał trybi.
    Ps. Co ciekawe, mój Małż który z zasady jest oporny na wszelkie psychologogizmy, sam do Psicy woła: "zostaw to!" i też działa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo to ja się wtrancam! O tym "nie" słyszałam. Pochodzi to podejście z NLP. Ćwiczonko następujące proszę zrobić: zamknąć oczy i kolejno: nie myśleć o czymś niebieskim, nie myśleć o uśmiechu swojego dziecka, nie myśleć o melodii "sto lat" itp. W99% przypadków najpierw wyświetla się to coś przed "nie" a potem dopiero umysł je przekreśla. Dlatego lepiej jest powiedzieć "bądź spokojna/proszę się uspokoić" niż "tylko się nie denerwuj"
    Znam, a tu okazuje się, że do dziecka nie stosuję. Cały kram dookoła mowi "nie wolno" i Koszał trybi.
    Ps. Co ciekawe, mój Małż który z zasady jest oporny na wszelkie psychologogizmy, sam do Psicy woła: "zostaw to!" i też działa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooooo to ja się wtrancam! O tym "nie" słyszałam. Pochodzi to podejście z NLP. Ćwiczonko następujące proszę zrobić: zamknąć oczy i kolejno: nie myśleć o czymś niebieskim, nie myśleć o uśmiechu swojego dziecka, nie myśleć o melodii "sto lat" itp. W99% przypadków najpierw wyświetla się to coś przed "nie" a potem dopiero umysł je przekreśla. Dlatego lepiej jest powiedzieć "bądź spokojna/proszę się uspokoić" niż "tylko się nie denerwuj"
    Znam, a tu okazuje się, że do dziecka nie stosuję. Cały kram dookoła mowi "nie wolno" i Koszał trybi.
    Ps. Co ciekawe, mój Małż który z zasady jest oporny na wszelkie psychologogizmy, sam do Psicy woła: "zostaw to!" i też działa:)

    OdpowiedzUsuń