poniedziałek, 2 lutego 2015

matka wariatka

Wstała rano nieco wcześniej niż zwykle, wyszykowala się jak tralala i pofrunela na wielkie sale konferencyjne pełne dorosłych ludzi posłuchać co nowego w branży piszczy i zobaczyć się z pewną dawno nie widziana dobrą duszą.

Wyrwała się jednym słowem.

Taaak tylko że jest haczyk.
Matka wariatka zaiwaniała z Klopsikiem w wózeczku :-) podbijał serducha i był mega dzielny. Chichrał się do dziewczyn, drzemał przy akompaniamencie prelegenta, oglądał slajdy... Wszyscy organizatorzy i obsługa byli też bardzo pozytywnie do nas nastawieni - ale to chyba taka branża :-) i udostępnili nam sale coby się przewinac i nakarmić. Nie wytrzymał do końca, ale 4 h w takim miejscu to i tak niesamowity wynik.

Tak że matka zachwycona, doksztalcona i odchamiona. No musiałam się pochwalić.

12 komentarzy:

  1. I słusznie matka się chwali:)
    Klopsik dzielny, matka najwyraźniej złapała drugi oddech. Czyżby wybierała się już niedługo w powrotem w kieracik i stąd te wprawki?
    Zastanawia mnie, czy naprawdę można wydajnie pracować bezustannie pchając ten mentalny wózeczek z dziecięciem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddech tak, kieracik w życiu! Nie wyobrażam sobie teraz wracać do pracy, choć w moim fachu mogłabym nawet pracować dajmy na to 1h w tygodniu. Szkolenia są organizowane cyklicznie przez wydawnictwo i zawsze korzystałam z okazji by spotkać się z ludźmi ze studiów. Mam nadzieję, że latem też będzie takowe, bo wrzesień jednak będzie miesiącem powrotu... Choć najchętniej siedzialabym z Klopsikiem do 18 stki... ( przynajmniej teraz tak czuje ;-))

      Usuń
    2. To spodziewam się, że nieprędko Ci przejdzie;) Ja mam poczucie, że najchętniej posiedziałabym sobie z Duńką co najmniej do jej trzydziestki;)

      Musisz mieć doskonały (jak dla matki z dzieckiem) zawód, że mogłabyś pracować godzinkę tygodniowo. Ja jestem zielona od rozmyślania o powrocie w kierat. Zielona i ciężko mi na wątrobie. Zawsze podejrzewałam, że jestem klasycznym drobiem domowym, ale jak już tego posmakowałam w całej intensywności, żal mi na myśl o zburzeniu takiego fajnego, satysfakcjonującego mnie w 100% świata.

      Usuń
    3. Konferencja z Klopsikiem - cudo! My też jedną zaliczyliśmy jeszcze we wrześniu - choć z perspektywy dnia dzisiejszego, wydaje mi się, że byłam wtedy w jakimś szoku poporodowym i trochę za bardzo z tym dzieckiem wszędzie zaiwaniałam :)

      Leśna, do 30tki powiadasz? :)

      Usuń
    4. Mela, co najmniej. Co najmniej;)))

      Usuń
    5. Leśna - ta trzydziestke rozważe :-) pracę mam idealną jeśli o to chodzi, na dodatek bardzo ją lubię ale jakoś wracać się nie chce...też mi dobrze jako drób, choć ten tego, z porządkiem mamy jakiś dziwny problem ;-)

      Melka we wrześniu? szacun ja we wrześniu jeszcze nie marzyłam nawet o takich wyprawach!

      Usuń
    6. tja... było zakończenie jednego projektu i zapraszali.... i obiad darmowy był hahaha

      Usuń
    7. Leśna, mam tak samo :/

      Usuń
  2. Jak dziecko daje radę i jeszcze robi sobie dobry "pi-ar", to dlaczego nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak :-) ten pi-ar wogole dość dobrze mu wychodzi tylko jakoś u babci (teściowej) nie wytrzymuje zbyt długo chłopina...

      Usuń
    2. I jaki mądry ten Klopsik!!!

      Usuń