Wstała rano nieco wcześniej niż zwykle, wyszykowala się jak tralala i pofrunela na wielkie sale konferencyjne pełne dorosłych ludzi posłuchać co nowego w branży piszczy i zobaczyć się z pewną dawno nie widziana dobrą duszą.
Wyrwała się jednym słowem.
Taaak tylko że jest haczyk.
Matka wariatka zaiwaniała z Klopsikiem w wózeczku :-) podbijał serducha i był mega dzielny. Chichrał się do dziewczyn, drzemał przy akompaniamencie prelegenta, oglądał slajdy... Wszyscy organizatorzy i obsługa byli też bardzo pozytywnie do nas nastawieni - ale to chyba taka branża :-) i udostępnili nam sale coby się przewinac i nakarmić. Nie wytrzymał do końca, ale 4 h w takim miejscu to i tak niesamowity wynik.
Tak że matka zachwycona, doksztalcona i odchamiona. No musiałam się pochwalić.
I słusznie matka się chwali:)
OdpowiedzUsuńKlopsik dzielny, matka najwyraźniej złapała drugi oddech. Czyżby wybierała się już niedługo w powrotem w kieracik i stąd te wprawki?
Zastanawia mnie, czy naprawdę można wydajnie pracować bezustannie pchając ten mentalny wózeczek z dziecięciem...
Oddech tak, kieracik w życiu! Nie wyobrażam sobie teraz wracać do pracy, choć w moim fachu mogłabym nawet pracować dajmy na to 1h w tygodniu. Szkolenia są organizowane cyklicznie przez wydawnictwo i zawsze korzystałam z okazji by spotkać się z ludźmi ze studiów. Mam nadzieję, że latem też będzie takowe, bo wrzesień jednak będzie miesiącem powrotu... Choć najchętniej siedzialabym z Klopsikiem do 18 stki... ( przynajmniej teraz tak czuje ;-))
UsuńTo spodziewam się, że nieprędko Ci przejdzie;) Ja mam poczucie, że najchętniej posiedziałabym sobie z Duńką co najmniej do jej trzydziestki;)
UsuńMusisz mieć doskonały (jak dla matki z dzieckiem) zawód, że mogłabyś pracować godzinkę tygodniowo. Ja jestem zielona od rozmyślania o powrocie w kierat. Zielona i ciężko mi na wątrobie. Zawsze podejrzewałam, że jestem klasycznym drobiem domowym, ale jak już tego posmakowałam w całej intensywności, żal mi na myśl o zburzeniu takiego fajnego, satysfakcjonującego mnie w 100% świata.
Konferencja z Klopsikiem - cudo! My też jedną zaliczyliśmy jeszcze we wrześniu - choć z perspektywy dnia dzisiejszego, wydaje mi się, że byłam wtedy w jakimś szoku poporodowym i trochę za bardzo z tym dzieckiem wszędzie zaiwaniałam :)
UsuńLeśna, do 30tki powiadasz? :)
Mela, co najmniej. Co najmniej;)))
UsuńLeśna - ta trzydziestke rozważe :-) pracę mam idealną jeśli o to chodzi, na dodatek bardzo ją lubię ale jakoś wracać się nie chce...też mi dobrze jako drób, choć ten tego, z porządkiem mamy jakiś dziwny problem ;-)
UsuńMelka we wrześniu? szacun ja we wrześniu jeszcze nie marzyłam nawet o takich wyprawach!
tja... było zakończenie jednego projektu i zapraszali.... i obiad darmowy był hahaha
UsuńLeśna, mam tak samo :/
UsuńJak dziecko daje radę i jeszcze robi sobie dobry "pi-ar", to dlaczego nie? :)
OdpowiedzUsuńA jak :-) ten pi-ar wogole dość dobrze mu wychodzi tylko jakoś u babci (teściowej) nie wytrzymuje zbyt długo chłopina...
UsuńI jaki mądry ten Klopsik!!!
Usuń;-)
Usuń