niedziela, 10 lutego 2019

Baby blues

Miałam pisać o ostatniej wizycie u ginekologa. O tym,  że to goopia baba,  że nie chce mi pobrać wymazu na gbs,  że nie ogarniasz że 37tc trzeba przyjąć za due date.
Miałam też napisać o tym jak w niedzielę w 34tc trafiłam na IP bo coś tam się zaczyna dziać. To znaczy zaczął odchodzić czop. Ale to jeszcze dawało mi 4 tygodnie. Na wizycie wyszło 'rozwarcie na opuszek' co też miało nic nie znaczyć.  Wizyta za dwa tygodnie.

Kto pamięta moje poprzednie porody wie,  że moje dzieci lubią przychodzić na świat z nienacka. I tu było podobnie...  Było zaprowadzinie Klopsa do przedszkola i plany na przedstawienie z okazji dnia babci po.  Były zakupy z Młodą i przyjechał kurier z Ikei.  Było gotowanie obiadu i wizyta w toalecie... A tam krew więc szybka podróż na IP,  zostawienie córki babci, milion papierów,  usg, 1.5 cm rozwarcia.  M przyjeżdża z torba,  ktg...  Wielogodzinne ktg,  z którego nie wynikalo nic niepokojącego. 'tu już natura zadecyduje' Wenflon z przebija żyła (pozdrowienia dla praktykantki). Bez obiadu do wieczora...  Spokój.  Proszę na oddział ogólny,  relanium,  najeść się i wyspać. Sala dość mała,  sąsiadka okazuje się dziewczyna znajomego...  Mama podrzucam mi prowiant bo o kolacji szpitalnej mogę pomarzyć. Jest kolo 22 a ja czuję że się nie najem.  Ze zaczynam być jednym wielkim skurczem.  Boli.  Rozwarcie na 6cm,  biegiem na porodowke.  Humor dopisuje.  Boli coraz bardziej. Koło północy lekarz (ten sam co kazał się wyspać) przebija mi wody.  Prę,  ale główka się cofa. Skurcze są za krótkie.  Oxytocyna.  'wystarczyły trzy krople'  komentuje później położna - anioł która przeprowadziła mnie przez poród,  nie dała zrobić krzywdy. Pękłam,-ale to pęknięcie ona kontrolowala. 'ładniej pani pękła niż była nacieta' mówi lekarz jak mnie szyje. Małego dostaje tylko na chwilkę. Jest w końcu wczesniakiem...  Takim wczesniakiem prawie 3400 i 53cm. Po wszystkim cały szpital prawie pyta czy na pewno miałam regularne cykle. Na szczęście mały nie ma żadnych objawów wczesniactwa. I jest.  Jest już z nami o miesiąc wcześniej,  cały i zdrowy, prawdziwy cycoholik.  I ja się miewam najlepiej ze wszystkich porodów.

Jestem oficjalnie mama trojga. Mam trzy słodkie blond głowy do całowania. I jestem bardzo szczęśliwa.

Ale baby bluesa też mam... Wiecie,  wszelkie gdybania mnie dopadaja... Plus to uczucie,  jak to okreslia przyjaciółka..  Jakby goście przyjechali zbyt wcześnie... Miałam być jeszcze w ciąży. A ta zakończyła się jeszcze szybciej niż poprzednie... Ale blues minie i będą już tylko dobre myśli. Już to przerabialam.  I to dwa razy 😉

9 komentarzy:

  1. Kochana, po raz kolejny serdeczne gratulacje! Jak tylko zrobi się przyjemniej to wypadniemy z Klarcią Was odwiedzić. Podziwiam Cię bardzo.. Ja z jedną nie daję rady.. Ty masz troje... Niech Maleństwo zdrowo rośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-* dziękuję raz jeszcze! Nie możemy się doczekać wspólnych spacerów :-),z tą trójką wbrew pozorom nie jest wcale taki hardcore!

      Usuń
  2. Matko trojga(!), przytulam i gorąco gratuluję!:) Ucałuj tę brand new blond łepetynę w imieniu ciotki na nowe, dobre życie:*
    Jak pomyślę,że w te kilka lat przeskoczyłaś z poziomu "niepłodność" na "troje dzieci" to mnie zatyka i oko się szkli.
    Babybluesy niech idą se w diabły (a kysz!), niech Twoja po raz trzeci macierzyńsko-noworodkowym budyniem nafaszerowana głowa jak najszybciej ochłonie.
    Buzi!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Leśna droga! Sama z niedowierzaniem patrzę na ta moja wymarzoną trójkę i na prawdę wiem jakie szczęście mam, że ich mam... Całuję!

      Usuń
  3. Kurcze, wielkie gratulacje!!! :*

    No fakt, ze dorodny ten Twoj wczesniaczek! Moje przenoszone, a byly niewiele ciezsze! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No wiedział co robi, takiego 4500 z moim 159 mogłabym nie podołać... :-)

      Usuń
  4. Jeszcze raz gratuluję, niech szybko deprecha mija!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana! Nadrabiam zaległości. Serdecznie gratuluję! Dorodny wcześniaczek, dorodny :)

    OdpowiedzUsuń