W poniedziałek mlody zaczął swoje pierwsze w zyciu wakacje. Sielanka...
Normalnie jakby diabeł w biego wstąpił. Codzienne awantury, jęki, krzyki. Gdy tylko na sekunde znikne juz słyszę że sie kłócą /biją /wyrywaja sobie cos albo któreś (zazwyczaj mloda) płacze. i tak co chwila..
A ja nerwów nie mam za grosz. Od miesiaca siedzę w domu, brak pracy źle na mnie działa psychicznie a do tego przed nami duze zmiany i raczej lzej mi nie będzie. Z tego wszystkiego zamiast odpuścić to się nakrecam, zloszcze, niose corke i rowerek w jednej prowadzac mlodego druga reka, utyskuje, prawie kazania, a na koncu gdy blagam o mozliwosc zrobienia obiadu słyszę od syna mego, że 'w ogole nie spedzamy razem czasu'...
Na szczęście dziś udało się przerwac ten trend. Udało nam sie odpocząć mimo braku czasu na odpoczynek, bo dzien byl bardzo aktywny i pełen wrażeń. I teraz, kiedy sapia cichutko, bo oczywiscie zdazyli wyemigrowac ze swojego lozka do naszego, chetnie sama poloze sie wczesniej i sie do nich przytule i zasne z nadzieja ze nastepne dni lata juz beda tez takie spokojne, przynajmniej tak na 80% 😉
U nas Młody też czasem szaleje - bo przyzwyczaił się, że zawsze ma każdy dzień jakoś ciekawie zagospodarowany. A jak musi posiedzieć w domu, bo akurat nigdzie nie wyjeżdżamy / niczego sobie na zaplanowaliśmy / mamy jakieś ważne spraw do ogarnięcia - to go energia rozpiera niekoniecznie w tym dobrym znaczeniu. Na szczęście nasza gmina pomyślała w tym roku o dzieciach - i od wczoraj mamy karnet na basen za grosze, a od jutra zajęcia dla dzieci z robotyki i teatrzyki w miejskiej bibliotece.
OdpowiedzUsuńMoje Potworki w dni wolne robia to samo. Jak zabroni im sie spedzac calego dnia na tabletach, to snuja sie, marudza, w koncu zaczynaja klocic i przepychac miedzy soba, a ja jestem nerwusem i atmosfera szybko robi sie... goraca. ;)
OdpowiedzUsuńO, to chyba norma z tym wariactwem... Dużo sił dla nas! :)
OdpowiedzUsuń