piątek, 2 września 2016

Idzie jesień?

Od zawsze początek września był dla mnie początkiem pracy. Nic więc dziwnego, że w ostatnich dniach myślę bardzo intensywnie: co dalej?

Nie da się ukryć, że posiadając na stanie dwoje małych ludzi chce się im zapewnić byt na poziomie. A w tym celu warto mieć robotę. Zresztą przerwa mnie myśl, że mogłabym być na (czyimkolwiek) utrzymaniu, bez własnej kasy.

Ale jak to ugryźć? 
Wziąć parę godzin w tygodniu? Musiałabym znaleźć sjo bliżej domu, półtorej godziny dojazdu to długo. A nie wszyscy szukają lektora od drugiego semestru.
Rozkręcić tłumaczenia? Najchętniej ustne ale chyba bym musiała sama się rozreklamować, nie wiem jak wkręcić się w ten zamknięty krąg... 
Szyć? Można na tym też zarobić ale cholera choć pomysłów mi nie brak to... ja wiem? Boję się?

Tkwie gdzieś na rozdrożu i nie wiem w która stronę ruszyć. Z jednej strony brakuje mi odwagi i jestem na siebie o to wściekła bo z drugiej strony - nie chcę iść po najmniejszej linii oporu. Do marca jeszcze trochę czasu. Ale jeśli chcę rozkręcić coś własnego to powinnam działać już dziś. 

6 komentarzy:

  1. Z tym szyciem to niegłupi pomysł! Tylko musisz na to mieć czas i warunki. Mam znajomą, która szyje. Często robi coś dodatkowego, tzn personalizowane. No np ja wymyśliłam poduchę autko, ona mi uszyła :) a tłumaczenia w wolnej chwili czasem czemu nie? Możesz w necie spróbować dać ogłoszenia.. zobaczysz jak to będzie szło. I wtedy zdecydujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas właśnie nie jest moim sprzymierzeńcem (nie chce się rozciągnąć no!). Coraz bardziej skłaniam się ku skupieniu bardziej na tłumaczeniu i uczeniu a szyć dla dodatkowej kasy, najchętniej właśnie na indywidualne zamówienie 😊

      Usuń
  2. Rozumiem Twoje dylematy doskonale. Swego czasu miałam podobne. I też szukałam dla siebie różnych ścieżek. Różnica taka, że życie zdecydowało za mnie w kwestii mojej zawodowej "karyjery", Ty wciąż możesz podjąć decyzję sama.
    Na pewno nie ma co wściekać się na siebie samą z tytułu braku tzw. odwagi. Czasami może to wcale nie odwaga, a czysty zdrowy rozsądek, który podpowiada swego rodzaju ostrożność. Nie czarujmy się, mamy dzieci na utrzymaniu, nie da rady fruwać pół metra nad ziemią z różowymi okularami na nosie.
    Myślisz o tłumaczeniach, ale nie wiesz, jak przeniknąć w tajemne kręgi? Byłaś kiedyś na branżowym forum tłumaczy? (http://forumtlumaczy.pl) Poczytaj, podłub, może tam zamieścisz swoją ofertę, a może poznasz tam kogoś z branży, kto coś Ci podpowie, podrzuci link dalej..?
    Rozważasz szycie jako sposób na zarabianie? Też fajna idea. Przypuszczam, że spore znaczenie ma to, jakiego rodzaju rękodzieło oferuje się klienteli. Próbowałam się kiedyś przebić, nie wyszło - oprócz dobrych chęci potrzeba jeszcze popytu na swoje "dzieła". Ale z tego, co widzę, na szycie jest wręcz moda, na posiadanie ręcznie szytych rzeczy tym bardziej, może więc faktycznie to pomysł przyszłościowy.
    A może warto rozważyć wejście z kimś w spółkę?

    Szkoda, że nie potrafię realnie Ci pomóc, jednak na wsparcie i przyjazne poklepanie po pleckach zawsze możesz liczyć:):*

    PS. Co do problemu z eksponowaniem Twoich uszytków (cóż za wdzięczne określenie:D), co prowadziłoby jak po sznurku do Twoich prywatnych profili

    OdpowiedzUsuń
  3. Urwało mi komentarz;)

    ...na portalach społecznościowych, może warto rozważyć założenie zupełnie osobnego. Takiego tylko związanego z szyciem? To swoiste rozdwojenie jaźni w sieci, ale przynajmniej nie idzie powiązać prywatnych kont z "zawodowymi".

    I tym razem to już naprawdę koniec;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ciotka za konkretną radę :-) przeszperam przez to forum. I się spróbuję gdzieś ogłosić. Marzą mi się te tłumaczenia ustne bo to i fun i satisfaction i money money...
      A jeśli chodzi o szycie to spółka? Nie bardzo mam z kim... no i fakt że to modne sprawia, ze konkurencja spora i ciężko się wybić w pojedynkę. A zdjęcia pewno po prostu tu wrzucę koniec końców. Kto by mnie tam szukał 😉

      Usuń
    2. Zawsze możesz spróbować ze wstawieniem gdzieś swoich uszytków w komis. Wiesz, wyszukujesz w sieci kogoś, kto prowadzi np. sklep z ręcznie robionymi rzeczami, niech to nawet będzie na zasadzie "mydło, szydło i powidło", czyli trochę biżuterii, trochę decoupage'u, ubrań i innych szmatek i dowiadujesz się, czy nie zechciałby wrzucić w ofertę Twoich prac. Są też serwisy, gdzie można samemu wystawiać na sprzedaż swoje dziełka. Czasami związane jest to z prowizją, ale to dopiero przy finalizowaniu transakcji.
      Zdjęcia wrzucaj, nie szczyp się. Przecież możesz stworzyć sobie zakładkę "sklep". Szkoda to ukrywać skoro szyjesz takie śliczności:)
      Powodzenia w tłumaczeniowych działaniach!

      Usuń