czwartek, 18 sierpnia 2016

Się nazbierało. ..

Miałam odezwać się jeszcze przed wyjazdem a tu już kolejny weekend po powrocie mija i cisza...

Wakacje uznaję za udane. Do morza faktycznie bliziutko i choć plaża dość kamienista to ładna i przynajmniej nie było tłumów. Nawet pogoda nas nie zawiodła, bo mimo, że trochę popadało to słoneczko nas też rozpieszczało i nie ufundowało tropikalnych upałów. Dzięki temu mogliśmy spokojnie przesiadywać z dzieciakami na plaży i cieszyć szumem fal. Raz nawet obie latorośle usnęły i zostawione pod czujnym okiem cioci pozwoliły starym poszaleć we wodzie. Morze było ciepłe ale dość wzburzone i na prawdę nie rozumiem jak można nie czuć przed nim respektu i być nieostrożnym.

Na wyjeździe dzieci spały w nocy pięknie, oboje. Dzięki temu mogłam prawie zaliczyć jeden zachód słońca (prawie bo jak dotarłyśmy z kumpelą na plażę to już było właściwie po) a drugi zachód zaliczyliśmy z młodym a malutka spała pod okiem taty i wujków.



Kalosze okazały się niezbędne. Padało głównie w nocy ale omijanie kałuży było męczące dla obu stron ;-) w jedyny całkowicie deszczowy dzień pojechaliśmy do pobliskiego Darłowa i nabylismy je. Pojezdzilismy też na karuzelach. Długo będę pamiętać przejażdżkę na karuzeli na którą mało kto chciał wsiąść i przez większość czasu blagalam o koniec a po wszystkim prawie zwróciłam gofra ale i tak było warto - lubię to cóż a jako że, jak mówi mój brat 'od 3lat chodzę w ciąży ' jakaś rozrywka mi się należy!

Cóż trzeba jednak było wrócić z nad morza. Dzieci zniosly długa podróż autem zaskakująco dobrze. A w następny weekend czekały nas drugie urodziny Klopsika! Postanowiliśmy olać wszystko i pojechać na dłuższą wycieczkę. Po krótkim namyśle wybraliśmy Skorzęcin
Dla mnie była to podróż sentymentalna - jako dziecko spędzałam tam po miesiąc wakacji co roku. Dużo się tam zmieniło ale też wiele pozostało nietknięte zębem czasu. Piękne jezioro polodowcowe, piaszczysta plaża i cała masa knajp i atrakcji dla małych i dużych :-)

Uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Zwłaszcza, że następnego dnia co-po-niektórym nie chciało się nawet tyłka ruszyć i musieliśmy dygac z tortem do nich. Nowa tradycja jakaś - chodzenie z tortem po rodzinie jubilata. Masakra. Nie wspominając, że tort bezowy jest słaby do przekładania z talerza na talerz.

Anyway urodziny się udały a prezent absolutnie no1 to hulajnoga! Dziś miała debiut w parku i jeeedzieeee!!!

Malutka z kolei skończyła 5 miesięcy, przesiadla się na spacerowke i z każdym dniem nabywa nowych umiejętności. Turla się po całym dywanie, obraca na wszystkie strony i zbiera siły do raczkowania. Cały czas śpi na brzuszku. Zaczęła się 'bawić ' zabawkami, najchętniej w towarzystwie Klopsa, który jest w ogóle najbardziej atrakcyjny i najciekawszy w świecie. Uwielbiam patrzeć na nich jak leżą obok siebie i Klopsik chwyta małą łapkę Wiercipiętki i tak się trzymają patrząc sobie głęboko w oczy. Mała lubi ostatnio też odbijać się od naszych kolan jak mała sprezynka ćwicząc nóżki, a ostatnio prawie zrobiła mi awanturę bo ona też chciała do piaskownicy :-)

Doczekałam się też pogaduszek z Klopsem. Rozbraja więc się podzielę:

Promenada. Chcę ogarnąć dziecki loda bo zaraz pocieknie po ręce aż do łokci. Moj syn na cały głos 'Mama! Nie jedz! Nie jedz! '

Nagle się rozpadalo a my nie mogliśmy znaleźć miejsca gdzie nas godnie nakarmią. W końcu zmęczona noszeniem Klopsa (a jak) sadzam go na krześle jakiegoś fast fooda a sama kucam przed nim. Chwyta mnie za poliki i mówi 'misiu wstań! '

Bierze pod włos. Idziemy parkiem i mówi 'nie nie, loda. Dzisiaj nie' chcesz loda? 'Mhm! '.

Przekreca wiadomo ale czasem leżę i kwicze. Księżyc np jest 'na nebie' tyko zamienia N na J. Podobnie herbatka to hebatka z J na miejscu H. ;-) krótko mówiąc klnie jak szewc. Najfajniejsze jest to, że można z nim pogadać. I fajnie obserwować jak wszystko analizuje i opowiada nagle o wydarzeniach sprzed kilku dni. (Teraz np 'dzielić babafkami Emilem. Czecież Ci nie zje).

A ja? Dalej sobie szyję po nocach. Wychodzę z dziećmi na drugi spacer popołudniu spotkać się z koleżankami - mamami z którymi znam się z czasów kiedy żadna z nas mama nie była.

A i pozbylismy się smoczka!  Zupełnie bezboleśnie :-) za to nocnik ciągle parzy. No nie usiądzie gola pupa i już ani na nocniku ani na nakładkę ani na klapę. Masakra ale nie składam broni.

Uff to chyba wszystko. Powiedziałabym, że  będę pisać częściej ale nie jest to łatwe ;-)
Buziaki!

8 komentarzy:

  1. Super, ze urlop się Wam udał ! Jednak z takimi maluchami nie ma niczego lepszego, niż morze ;) Dla Klopsa najlepsze życzenia i cieplutkie uściski urodzinowe :* No i szkoda, że nie mieszkacie bliżej - wspólnie byśmy sobie na naszych hulajnogach pobrykali ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klopsik dziękuje :-) fajnie byłoby razem poszaleć na hulajnogach nie powiem ;-) buziaki

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! STOOO LAT dla Klopsika! A Malutka jest w tym samym wieku, co mój nowy Podopieczny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje!
      W tym samym wieku hehe no to tym bardziej - wiesZ :-)

      Usuń
  3. Misiu, no ale jak mozesz dziecku loda wyjadac!!! :D

    A Wiercipietka juz 5 miesiecy! Bosz... A dopiero co sie urodzila, ze tu frazesem polece... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiu w ogóle chyba coś żarty, skoro aspekt jedzenia pojawia się nawet przy Bogu ducha winnych zabawkach, co to się nimi 'czecież' należy dzielić;)

      A propos tego, że jak szewc. Czarne chmury, wiatrzycho, "idzie burza" oznajmiam dziecku. Nagle grzmotnęło. "Co to?" - pyta Dunia. "Piorun" - odpowiadam.
      "Jeb!"- moje dziecko na to.
      Jak bum cyk cyk, nie wiem gdzie ona to wyhaczyła, w domu ze słownictwem pilnujemy się jak dorastające nastolatki z papierosami przed czujnym okiem rodziców;)

      Urlopu wspaniałomyślnie nie zazdraszczam, bo Ci się NALEŻAŁO :)
      I poszczuję jeszcze Dziewczyny na Ciebie, bo ja to już te tekstylne cacka widziałam, ale myślę, że mogłabyś i tutaj pochwalić się nimi:) Dawaj foty, bałtycka syreno;)

      Całusy dla Dwulatka!:*:*:*

      Usuń
    2. Hehe faktycznie gastronomicznie wyszło! Mogę tylko dodać, że słyszę też 'nie rób 'i 'nie patrz' i rozmowy pod włos o placu zabaw (ba-babaw) czy skakaniuna trampolinie (tintinie) :-) A że jeść lubi to inna sprawa.

      Dziewczyny mamy nawrót lęku separacyjnego - czy to możliwe? Tylko mamusia i mamusia. Jest słodki ale czasami...

      Klna te dzieci nie idzie uchronić. ..

      Leśna ja ciągle myślę jak to zrobić z tymi zdjęciami moich 'uszytków ' przecież zaprowadza prosto na moj fb i instagram...

      Calujemy!

      Usuń
  4. Buziaki dla Klopsa raz jeszcze, a zdjęcia cudne :) Fajnie, że odpoczęliście i wakacje się udały :)

    OdpowiedzUsuń