Znacie to powiedzenie?
No.
Ja też.
A więc #@%j bombki strzelił.
Brak mi słów.
Za dwa tygodnie patologia ciąży. Dobić do 38 tc i cc.
Nie w tym szpitalu, co chciałam.
W ogóle nie tak, jak chciałam.
Płakać mi się chce.
Jestem zła.
I boję się.
Bardzo. Choć do końca nie wiem czego?
Masakra jakaś.
Ale najważniejsze, że z małą wszystko ok.
Gorzej ze mną. Na niczym nie mogę się skupić. Przez moją nieuwagę Klops nabił sobie porządnego guza :-(
Nie spodziewałam się tego.
Nie widzę tego na razie.
Ale co, jak, dlaczego? Skoro z małą wszystko ok?
OdpowiedzUsuńZnam to powiedzenie aż za dobrze, chyba nawet już się przyzwyczaiłam. Wyobrażam sobie Twoje rozczarowanie.
Uściski!
Hej! Spokojnie! Córcia jest zdrowa- i to niech będzie Twoją siłą, motywacją do przełknięcia zmiany planów.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Dokładnie tak jak Isa, nie rozumiem przyczyny ustalonej już teraz cesarki skoro z Małą wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuń...?
Mimo wszystko wierzę, że w kwestii porodu sporo jeszcze może się zmienić.
Jaka w ogóle jest zasadność tej nagłej decyzji? Pamiętaj, że to Ty i Tata Wiercipiętki musicie na cokolwiek wyrazić zgodę, zanim lekarze i "lekarze" (zwłaszcza ci drudzy!) zaingerują.
Mocno Cię przytulam:*
A Klopsowy guz NA BANK nie jest z Twojej winy. Ot, zdarza się. Postaraj się nie przejmować tym ponad miarę.
Ale co się dzieje?
OdpowiedzUsuńSpokojnie, najważniejsze, że z małą ok.
Choć rozumiem, że jak się plany zmieniają (zwłaszcza na końcówce ciąży), to ciężko...
:( przykro mi ... ale wiesz ze musisz być silna ...
OdpowiedzUsuńMuszę, taka nasza rola prawda? Po pierwszym szoku jest już lepiej.
Usuń