sobota, 30 stycznia 2016

Pomarudzę trochę

Coś w trawie piszczy.
Śnieg jest mglistym wspomnieniem.
Było go w tym roku tyle, że zdążyliśmy dwa razy się wybrać - raz na sanki, pożyczone, zrobiło się ciemno, Klopsik nie bawił się za dobrze,  drugi do parku, to o wiele bardziej udana wyprawa, owocna w zdjęcia. Nowe sanki obrastają w kurz.

A teraz jakby jakieś przedwiośnie. A z nim przesilenie. I mój nastrój na karuzeli.
Jeszcze wczoraj mogłabym pisać o tym jak wspaniałym facetem jest mój ukochany, jakie mam szczęście, bla bla bla... Dziś chce mi się wyć od rana. Ot bzdura, ale wystarczyło żeby mnie rozpieprzyć na cały dzień. I jeszcze dodatkowo jestem zła na siebie, bo Klopsik nie korzysta na takiej mamie - co mogłaby krzyczeć, płakać i tupać nogami ze złości jak mała dziewczynka.
Nie dość, że i tak sił mi brak, to jeszcze marnuje je na złość... Ale czy na prawdę tak trudno zrozumieć, że jest mi ciężko i nie mogę dźwigać Klopsa góra dół góra dół na 4 piętro + zakupy?

Mam wyrzuty sumienia co do Klopsika. Nie mogę mu dawać tyle, ile bym chciała. Wszystkie nasze zajęcia są ograniczone... Jednocześnie cieszę się, że mogę być z nim w domu, nie muszę chodzić do pracy...

Ciche dni. Ciche mieszkanie. Deszcz stuka o parapet. Klopsik cicho posapuje w łóżeczku. Padam ze zmęczenia. Nie mogę zasnąć. Witajcie na karuzeli.

22 komentarze:

  1. A., kocie, po prostu końcówka, ot co.
    Przytulam Cię mocno. Wyrywaj się i klnij cichcem ile chcesz a i tak nie puszczę:)
    Ciężko Ci, byle pierdoła wyprowadza z równowagi, wyrzuty sumienia względem Klopsa, które mnie samej wydają się doskonale zrozumiałe, poczucie ograniczenia, bezsenność, zmęczenie...

    Za kilka miesięcy pogadamy inaczej.

    Wciąż Cię przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poddaje się przytuleniu i nie wyrywam się, bo nie mam ani siły ani ochoty :-)
      Końcówka... Niech trwa, jeszcze dwa miesiące
      :-*
      (piszę z poczekalni gin, czas zajrzeć do Maleństwa)

      Usuń
  2. I u mnie podobnie.Karuzela nastrojów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karuzela, na szczęście bywają i lepsze dni, u nas wszystkich :-)

      Usuń
  3. I u mnie podobnie.Karuzela nastrojów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Końcówka...
    Trzymaj się!
    PS A z tymi wyrzutami sumienia dot. czasu dla starszego dziecka... już tak będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Wy z tą końcówką? ;-)
      Ps ale nie może być tak źle, skoro chce się więcej. Ja cały czas trzymam kciuki, Juti, nieprzerwanie!

      Usuń
  5. To chyba ta pogoda tak na nas wpływa :( u mnie też jakoś ponuro...trzymaj się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś po deszczu wyszło słońce. I niech już zostanie.

      Usuń
  6. Nie tylko Ty masz spadek formy, chyba ta bestia dopadła co najmniej połowę blogowiczek, w tym oczywiście mnie ;)
    Głowa do gór, ponoć po burzy zawsze wychodzi słońce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plaga jakaś normalnie. Damy radę, co nie?

      Usuń
    2. Cos w powietrzu jest, ze taki spadek formy :)
      Musimy dac rade :)

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że facio się zreflektował i już jest lepiej... ściskam, trzym się!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już na drugi dzień, na szczęście. Zazwyczaj kończy się u nas na pytaniu, czy to drugie chce kawy rano :-) nie lubię tracić czasu na te cholerne ciche dni.
      Odściskowuję z całej siły :-*

      Usuń
    2. I prawidłowo! U nas też nie ma cichych dni. Głównie dlatego, że ja cierpię, a on się cieszy, że ma święty spokój :) Chcąc go ukarać, godzę się z nim pierwsza :)

      Usuń
    3. Hahahaha świetna strategia z tym karaniem;)

      Usuń
  8. Byle do wiosny ! I porodu :) Jestem pewna, że to tylko przejściowe turbulencje i spadek formy - i że wszystko się ułoży, karuzela zwolni, a burza hormonów wkrótce się wyciszy. I nie miej żadnych pretensji do siebie : Ty i maleństwo w brzuszku jesteście w tej sytuacji uprzywilejowani - mam nadzieję, że małżonek się ogarnie i zacznie ułatwiać. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle do wiosny i porodu,ale koniecznie w terminie! Generalnie ukochany (my grzeszni bez ślubu ;-)) rozumie. I pomaga, bardzo! Ale są chwile, że warto by mu młotkiem przypomnieć...
      Buziaki

      Usuń
  9. O matko jedyna acz podwójna, nie rozumie, że Ci ciężko. Już ja bym mu wytłumaczyła....
    Marudzić Twoje prawo, a kto Cię lepiej zrozumie i po głowie pogłaszcze niż my :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isa no, uwielbiam Cię! Za tą matkę jedyną podwójną zwłaszcza.
      Dobrze, że Was mam. :-*

      Usuń
  10. Jak tam karuzelowe przesilenie? Minęło, trwa, odchodzi powoli w zapomnienie?
    Tak jak napisała Amelia, coś chyba wisi w powietrzu... Ja jestem w stanie zaliczyć 2 górki i 3 dołki w ciągu jednej godziny;)))
    Mam nadzieję, że wraz z nowym łóżeczkiem przyszło nowe samopoczucie poprawione:) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już jest o wiele lepiej. Chociaż czasem zdarza się karuzeli zjechać w dół.
      Ty masz teraz prawo do karuzeli że tak powiem podwójne ;-) :-* kciukow nie puszczam!

      Usuń