środa, 20 stycznia 2016

Co tam pani po 30-stce

Ale nie, nie tej mojej, na tą poczekamy aż wiosna się na dobre rozgości. To 30-stka Wiercipiętki!

No i jak mam napisać, co u nas słychać, to muszę to zrobić teraz
Dlaczego? Ano dlatego, że zaczyna być coraz ciężej, a nie chcę marudzić, bo ostatnie tygodnie były całkiem miłe i spokojne. Na plusie dwa tygodnie temu 10 kilo, cera się poprawiła, sił nie brakło, apetyt dopisywał. Miód malina. Dziewuszka zdrowa, rośnie jak na drożdżach, w niecały miesiąc podwoiła wagę z 700g do 1400 prawie! Zuch dziewczyna :-)
No, ale żeby nie było tak kolorowo, to przed świętami wyszła słaba morfologia i muszę więcej łykać witaminek. No i żelazo, które chyba już osiągnęło odpowiedni poziom, bo zaczyna mi bokiem wychodzić... Ale każą to biorę. Przynajmniej odzyskałam siły, bo już się zastanawiałam czy coś nie jest ze mną nie tak, bo przysypiałam non stop. A tak polepszyło mi się na same święta i udało mi się nawet i trochę posprzątać i coś upichcić. No. To teraz senność wraca,ale nie jakoś tragicznie. Po prostu zostaje z Klopsem na drzemce (a jak nam miło tak razem poleżeć :-)).
I tak jak teraz przestaję się lubić ze spodniami (moich rozważań na temat rozmiaru spodni ciążowych i pasa na brzuchu, które są totalnie niekompatybilne z moją figurą Wam oszczędze) i jakoś tylko jedne dresy są godne noszenia, to dotąd czułam się świetnie we wszystkim :-) to faktycznie byłby najlepszy moment na sesję ciążową (marzenie moje...). Niestety na sesję się nie zanosi, ale mogę Wam pokazać to:
Zgrabna piłeczka, co nie?
Doszedł też mi kaczy, a raczej pingwini chód (czy wiecie, że jest to bardzo wydajne? Ponoć pingwiny tak chodząc praktycznie nie używają mięśni!). Poznaje swoje ciało od środka, już młoda mi dokładnie pokazuje gdzie mam pęcherz, gdzie żołądek, a gdzie żebra :-). Robi się wesoło,  staram się przypomnieć sobie jak to było z Klopsikiem, ale wiecie, że nie jest to wcale takie proste? Dlatego staram się jeszcze bardziej i więcej czerpać z tej ciąży, cieszyć się nią, bo jakoś więcej nie planujemy... Choć z tego, co zauważyłam to wciąga... ;-)

Z przygotowań tak na prawdę brakuje tylko nowego łóżeczka dla Klopsa i pościeli, a także kosmetyków dla maleństwa, takich od 1dnia (mam jedynie bepanthen, pewnie znów zaopatrzę się w emolium, przy Klopsiku się sprawdziło a i było na tyle wydajne, że płyn kupowałam w sumie dwa razy, a balsam raz, następne już nie musiały być aż tak delikatne :-)), miniaturowych pieluszek i ultra delikatnych chusteczek do pupy ;-). Nawet smoczki już mam - dostałam od położnej u mojej gin. Karton ciuchów w odcieniach fioletu stoi i czeka na wypranie, siostra też pakuje zapasy po dziewczynach, a i tak w pierwszej kolejności pójdą ubranka po Klopsiku, bo nie jestem fanką różu. A i kupiłam sobie wielorazowe wkładki laktacyjne, bo przy Klopsie długo nosiłam te jednorazowe (do lata, bo moje staniki do karmienia nie były mi dość 'ciepłe').

A co u nas tak poza tym? Zimno, niezbyt śnieżnie (coś tam przysypało ten lód, ale szału nie ma), ponoć jutro ma sypać. Dobrze, że ta wilgoć poszła sobie, bo tego nie lubię najbardziej, takiego zgnilego +3.
A parę tygodni temu Klops zmasakrował moje okulary i w końcu,  po pięciu latach zrobiłam sobie nowe! I nie dość, że w ramach promocji dostałam drugie gratis, to jeszcze okazało się, że wadę mam o 1 dioptrie słabszą! A to na prawdę dużo :-) głównie i tak noszę szkła kontaktowe, ale może uda mi się choć trochę ponosić okularki.

I co, miało być krótko, a wyszło jak zwykle. Taki ciążowy słowotok. Mała przyjdzie na świat to pewnie ucichnę ;-) tymczasem mam ochotę na lody. I gorącą czekoladę.

9 komentarzy:

  1. Widząc tytuł, już w myślach układałam sobie życzenia urodzinowe dla Ciebie :) No, ale Wiercipiętce też nie omieszkam złożyć - niech rośnie zdrowo, pięknie się rozwija i niech jej będzie dobrze, swojsko, miło i wygodnie po tamtej stronie brzucha :)

    Widzę, że organizacja z pewnością u Was nie kuleje - tyle rzeczy już zgromadzonych, tak niewiele zostało do nabycia! Pogratulować tylko tej pełnej gotowości ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiercipiętka dziękuje kopiąc mnie w prawe żebro :-)
      Wiesz, dużo łatwiej jest być 'zorganizowanym' i gotowym kiedy Klopsik ledwie wyrósł z większości rzeczy a już są potrzebne :-) to wszystko po prostu w domu jest. Ale fakt, że pełna gotowość mnie ciesz i uspokaja. Na pewno nie pozwolę sobie na ten luz, który miałam przy Klopsie, raczej szykuję się na niespodziankę, choć marzę, by urodziła się w terminie. Ale przede wszystkim jednak zdrowa ;-)

      Usuń
  2. Czy piłeczka zgrabna? A jakże!:)
    Powiadasz, że wiesz już gdzie masz żebra, żołądek i inne wyposażenie - cóż, Wiercipięta mała widać co i raz robi sobie przemeblowanie;)
    Dobrze, że towarzyszy tej ciąży psychiczny spokój. I domyślam się, że w tym wyprawkowym organizowaniu się brak Ci niepokoju i stresu typowego dla debiutantki?
    Jak przygotowujecie Klopsa na pojawienie się siostry w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemeblowanie, ta... W sumie po co mi te żebra w ogóle?
      Stresu debiutantki rzeczywiście brak, nie ma lęku pt. Jak ja sobie z tą kruszynką poradzę? Za to jest stres przed powtórką z rozrywki i chyba dlatego już wszystko mam jak nie gotowe to zaplanowane.
      A jak przygotowujemy Klopsa na siostrę... Hmmm no ładuję mu do głowy, głaszcze ten mój brzuch i nawet czasem przytuli ale co on z tego rozumie? Myślałam o jakiejś książce, ale dopiero w przyszłym tygodniu będę miała okazję się wyrwać bez Młodego i poszperać w księgarni.

      Usuń
  3. Rośnijcie dalej zdrowo i w dobrych humorach :) Piłeczka jest przes-słodka! Tęsknię za taką... I potwierdzam, wciąga, wciąga... Choć po dzisiejszej akcji z moją starszą córcią, zastanawiam się, czy nie powinnam wyjechać do Tybetu ratować tygrysy, medytować i co tam jeszcze w pakiecie dają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja chyba właśnie u Ciebie m.in. spotkałam się z tą opinią :-) choć te tygrysy też brzmią kusząco
      :-*

      Usuń
  4. Pingwinek.. masz racje coś w tym jest ;), tyle że u pingwinów bardziej uroczo to wygląda niż u nas - ciężarnych ;)
    Maleństwo kopie to fakt, a tez masz wrażenie że na czworakach chodzi w środku? Bo moja to chyba urodzi się ze zdolnością chodzenia na czterech ;) .. czasami mam wrażenie że przez pępek mi wyjdzie ;)
    Pozdrawiam Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, pingwiny korzystniej wypadają w tym chodzie... Ale nie ma tragedii ;-)
      A co do tego co się dzieje w brzuchu to szkoda gadać, dyskoteka jak nic.
      Miło Ciebie gościć. Z tego, co podejrzałam (bo podglądam ;-)) to masz termin chwilę po mnie (ja 1.04)?
      Pozdrawiam również :-)

      Usuń
    2. Hej :)
      Ja mam termin na 24.04 ale i tak sobie tlumacze ze to juz tylko 2 miesiące :)

      Usuń