Coś w trawie piszczy.
Śnieg jest mglistym wspomnieniem.
Było go w tym roku tyle, że zdążyliśmy dwa razy się wybrać - raz na sanki, pożyczone, zrobiło się ciemno, Klopsik nie bawił się za dobrze, drugi do parku, to o wiele bardziej udana wyprawa, owocna w zdjęcia. Nowe sanki obrastają w kurz.
A teraz jakby jakieś przedwiośnie. A z nim przesilenie. I mój nastrój na karuzeli.
Jeszcze wczoraj mogłabym pisać o tym jak wspaniałym facetem jest mój ukochany, jakie mam szczęście, bla bla bla... Dziś chce mi się wyć od rana. Ot bzdura, ale wystarczyło żeby mnie rozpieprzyć na cały dzień. I jeszcze dodatkowo jestem zła na siebie, bo Klopsik nie korzysta na takiej mamie - co mogłaby krzyczeć, płakać i tupać nogami ze złości jak mała dziewczynka.
Nie dość, że i tak sił mi brak, to jeszcze marnuje je na złość... Ale czy na prawdę tak trudno zrozumieć, że jest mi ciężko i nie mogę dźwigać Klopsa góra dół góra dół na 4 piętro + zakupy?
Mam wyrzuty sumienia co do Klopsika. Nie mogę mu dawać tyle, ile bym chciała. Wszystkie nasze zajęcia są ograniczone... Jednocześnie cieszę się, że mogę być z nim w domu, nie muszę chodzić do pracy...
Ciche dni. Ciche mieszkanie. Deszcz stuka o parapet. Klopsik cicho posapuje w łóżeczku. Padam ze zmęczenia. Nie mogę zasnąć. Witajcie na karuzeli.
A., kocie, po prostu końcówka, ot co.
OdpowiedzUsuńPrzytulam Cię mocno. Wyrywaj się i klnij cichcem ile chcesz a i tak nie puszczę:)
Ciężko Ci, byle pierdoła wyprowadza z równowagi, wyrzuty sumienia względem Klopsa, które mnie samej wydają się doskonale zrozumiałe, poczucie ograniczenia, bezsenność, zmęczenie...
Za kilka miesięcy pogadamy inaczej.
Wciąż Cię przytulam.
Poddaje się przytuleniu i nie wyrywam się, bo nie mam ani siły ani ochoty :-)
UsuńKońcówka... Niech trwa, jeszcze dwa miesiące
:-*
(piszę z poczekalni gin, czas zajrzeć do Maleństwa)
I u mnie podobnie.Karuzela nastrojów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Karuzela, na szczęście bywają i lepsze dni, u nas wszystkich :-)
UsuńI u mnie podobnie.Karuzela nastrojów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Końcówka...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
PS A z tymi wyrzutami sumienia dot. czasu dla starszego dziecka... już tak będzie...
Co Wy z tą końcówką? ;-)
UsuńPs ale nie może być tak źle, skoro chce się więcej. Ja cały czas trzymam kciuki, Juti, nieprzerwanie!
To chyba ta pogoda tak na nas wpływa :( u mnie też jakoś ponuro...trzymaj się cieplutko!
OdpowiedzUsuńDziś po deszczu wyszło słońce. I niech już zostanie.
UsuńNie tylko Ty masz spadek formy, chyba ta bestia dopadła co najmniej połowę blogowiczek, w tym oczywiście mnie ;)
OdpowiedzUsuńGłowa do gór, ponoć po burzy zawsze wychodzi słońce ;)
Plaga jakaś normalnie. Damy radę, co nie?
UsuńCos w powietrzu jest, ze taki spadek formy :)
UsuńMusimy dac rade :)
Mam nadzieję, że facio się zreflektował i już jest lepiej... ściskam, trzym się!!
OdpowiedzUsuńJuż na drugi dzień, na szczęście. Zazwyczaj kończy się u nas na pytaniu, czy to drugie chce kawy rano :-) nie lubię tracić czasu na te cholerne ciche dni.
UsuńOdściskowuję z całej siły :-*
I prawidłowo! U nas też nie ma cichych dni. Głównie dlatego, że ja cierpię, a on się cieszy, że ma święty spokój :) Chcąc go ukarać, godzę się z nim pierwsza :)
UsuńHahahaha świetna strategia z tym karaniem;)
UsuńByle do wiosny ! I porodu :) Jestem pewna, że to tylko przejściowe turbulencje i spadek formy - i że wszystko się ułoży, karuzela zwolni, a burza hormonów wkrótce się wyciszy. I nie miej żadnych pretensji do siebie : Ty i maleństwo w brzuszku jesteście w tej sytuacji uprzywilejowani - mam nadzieję, że małżonek się ogarnie i zacznie ułatwiać. Buziaki :*
OdpowiedzUsuńByle do wiosny i porodu,ale koniecznie w terminie! Generalnie ukochany (my grzeszni bez ślubu ;-)) rozumie. I pomaga, bardzo! Ale są chwile, że warto by mu młotkiem przypomnieć...
UsuńBuziaki
O matko jedyna acz podwójna, nie rozumie, że Ci ciężko. Już ja bym mu wytłumaczyła....
OdpowiedzUsuńMarudzić Twoje prawo, a kto Cię lepiej zrozumie i po głowie pogłaszcze niż my :)
Isa no, uwielbiam Cię! Za tą matkę jedyną podwójną zwłaszcza.
UsuńDobrze, że Was mam. :-*
Jak tam karuzelowe przesilenie? Minęło, trwa, odchodzi powoli w zapomnienie?
OdpowiedzUsuńTak jak napisała Amelia, coś chyba wisi w powietrzu... Ja jestem w stanie zaliczyć 2 górki i 3 dołki w ciągu jednej godziny;)))
Mam nadzieję, że wraz z nowym łóżeczkiem przyszło nowe samopoczucie poprawione:) Ściskam!
Dzięki, już jest o wiele lepiej. Chociaż czasem zdarza się karuzeli zjechać w dół.
UsuńTy masz teraz prawo do karuzeli że tak powiem podwójne ;-) :-* kciukow nie puszczam!