Jest późno i padam z nóg, ale jak nie zrobię tego teraz, to boje się, że połowa mi umknie. Zresztą w tle leci Sex and the City, to i spać od razu nie pójdę. Więc podsumujmy kolejny miesiąc:
- Klops waży równą dyszke. Jest co dźwigać na czwarty hak plus zakupy.
- stoi pewnie, mama dostaje zawału gdy stojąc przy, jakby inaczej, rogu stołu kawowego podrzuca obie (!) ręce w górę, by uderzyć z hukiem w stół. Czasem się przewróci, ale dzieje się to jakby w zwolnionym tempie i raczej krzywdy sobie nie robi.
- nauczył się zamykać szufladę tak, żeby nie przytrzasnąć palców. Nauczył się doświadczeniem niestety, ale za to skutecznie.
- wędruje przy meblach i ścianach.
- bawimy się w berka - raczkuje sprintem.
- umiejętności komunikacyjne przeszły na level hard. Pokazuje 'nie ma, 'lampa', 'nosek', pokazuje palcem na różne rzeczy, a jak coś chce (najlepiej do jedzenia), to pokazuje to, a później na siebie. Jest przy tym tak przesłodki...
- zapala i gasi światło. Zabawa na wszystkie smutki.
- nie dostaje cyca koło północy. I śpi do rana. Karmie go rano i wieczorem. Poza tym w ciągu dnia je wszystko. WSZYSTKO (co mu się da oczywiście. Choć do oreo sam się dorwał, musiałam interweniować). Raz dałam mu spróbować ogórka małosolnego (sama zrobiłam:-)) i nie chciał go puścić. Przy jego śniadaniu można myć naczynia. Nie zawsze, oczywiście, ale daje rade sam. I jeszcze się nie zakrztusił ;-) (dziękuję tu Isie za wyłożenie tematu odruchu wymiotnego u niemowląt)
- myje ząbki. W końcu ma aż dwa. Lubi mielić szczoteczkę w buzi, niech się przyzwyczaja.
- mamy problem z piciem. Wkrecilo mu się picie z flachy na leżąco. Nie umie sobie wziąć i się napić, potrzebuje kogoś do pomocy.
- nie przewraca się z brzucha na plecy. No nie umie albo mu się nie chce. Zrobił to trzy razy w życiu.
- przewijanie to katastrofa. Wymyśliłyście coś na to? Of course zabawki w łapkę nie działają.
A dziś zasnął w wózku na siedząco. Z pozdrowieniami dla ciotki Leśnej. :-)
Ależ się u Was dzieje nowych rzeczy ! :) Nieustającą zabawę włącznikiem od światła też przerabialiśmy przez jakieś 2 miesiące, aż w końcu wprowadziłam limity i Bąble może pstrykać jedynie swoją lampką przy łóżeczku - zresztą teraz znalazł sobie inną pasję, czyli odkręcanie i zakręcanie kranów ;) Podczas przewijania faktycznie daję coś do łapki, ale również śpiewam, robię głupie miny, łachoczę stópki i brzuszek - i dzięki temu daje radę jakoś poleżeć spokojnie przez kilka minut ;)
OdpowiedzUsuńU Was też się dzieje! gratuluje pierwszych pieszych wędrówek Bąbla!
UsuńPrzewijanie to przegrana sprawa ;-) podobnie zresztą, jak pstrykanie światła. No i tatuś nauczył: podniosą i pójdą gdzie wskaże mały paluszek. Tzn tata podniesie i pójdzie, mama się nie daje ;-)
Pozdro dla astralnego bliźniaka! I tu oznajmię z dumą, że Młody wczoraj podniósł psią miskę do góry jak monstrancję i... pomaszerował 6 kroków do przodu! Mama moja twierdzi, że trzymając miskę w górze wydawało mu się że się nią podpiera:)
OdpowiedzUsuńAch ach, bliźniak pozdrawia! I przesyła mokre buziaki! gratulacje kroczków! Moja siostrzenica ponoć ruszyła dzierżąc w dłoni długopis. Grunt to mieć się czego chwycić! obstawiam, że jak Klops ruszy, to z porwaną matce łyżeczką od porannej kawy. ;-)
UsuńPs. Powiedz, że jeszcze nie zaczęłaś szykować roczku! Zaczyna mnie ogarniać panika, zwłaszcza, że NAJBLIŻSZA rodzina (dziadkowie i wujostwo- rodzeństwo rodziców + os towarzyszące i dzieci) to ok 30 osób...
Nie :) jakas dziwna jestem bo lajtowo podchodze :)
UsuńPs. Dzis bylo ...25 krokow!!! Z pilotem do bramy w kierunku tejże... :)
To się Koszał rozbrykał! Cudownie to musi wyglądać :-)
UsuńMelka, nie jesteś dziwna,, jesteś właśnie, thank god, normalna! Więc i ja spróbuję wrzucić na luzzzz
Cmok cmok
Przewijanie nadal u nas na nie, ale przyznaję, że już nie każde ;)
OdpowiedzUsuńSzczotka w buzi - niezmienny hit :)))
U nas też nie każde, ale marna to pociecha... Odkryła, że można to zrobić jak dzieć stoi - ale po nr 2 się nie da...
UsuńAle przynajmniej ząbki będą silne i zdrowe ;-)
Jak na stojąco, to wygodnie też z pieluchomajtkami (w tym najgorszym momencie protestu używałam, a z nrem 2 szłam pod prysznic ;) ).
UsuńHmmm nabędę takowe i będę testować :-) :-*
UsuńCiotka Leśna macha do Klopsa-Scyzoryka:)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł ze szczoteczką - faktycznie, powinien już się przyzwyczajać do dentystycznych rytuałów. Dunia mełła silikon między dziąsłami gdy zębów jeszcze nie było, teraz szykujemy się do pierwszej wizyty u zębologa.
PS. Przewijanie? Nad przewijakiem wisi zestaw muszelek podzwaniających gdy je bujnąć. Gdy me dziecko dostaje kociokwiku przy zmianie pieluchy i nie pomaga robienie pierdzioszków w brzuch ani odwracanie uwagi w inny sposób, trącam palcem dyndałki i Dunia zastyga na parę sekund. Cała sztuka to wykorzystać ten cenny mikroczas;)
Uuu poważna sprawa z tym zębologiem, daj znać jak poszło :-) my dorobiliśmy się trzeciego ząbka, tzn Klops się dorobił ;-)
UsuńDyndadełka... Cholerka przewijam go na naszym łóżku, nie ma gdzie czegokolwiek nauwieszać :-(((
Buziaki