Zima zima
Wszyscy trąbią o smogu. Trujenas i nasze dzieci. Jak tylko jest zimno i ładnie, nie wieje i słoneczko prześwituje - jest smog. Smog lubi ładną pogodę. Powinno sie zostać w domu. I nie wietrzyć. Zwariować.
Nie zrozumcie mnie źle, nie bagatelizuje zagrożenia. Czuję przecież, że sa dni gdy na dworze jak w wędzarni. I dobrze, że trąbią.
Ale.
Mam wrażenie, że sporo osób zachowuje się, jakby smog dopiero w tym roku sie pojawił.
A on towarzyszy naszemu pokoleniu od zawsze.
Uczyłam sie na geografi w podstawówce o kwaśnych deszczach. O smogu nie uczyli. Ale bez niego kwasnych deszczy by nie było. I kiedyś wszyscy moi znajomi palili w piecach. Mama mojego najlepszego przyjaciela palila stare buty. Pamietam, jak zastanawiałam się, dlaczego u nas tak się nie robi. Teraz wiem, że u nas było kilka zlotych więcej.
To był mój najlepszy przyjaciel w życiu. Miał niepełnosprawną siostrę - blizniaczke. Właściwie niepelnosprawna to mało powiedziane. Dziecięce porażenie mózgowe, bardzo mocne. Leżała, właściwie kontakt był z nią tylko wzrokowy. Pamiętam, że tylko ja mogłam do niego przychodzić. Wtedy zawsze siedzielismy u któregoś z nas - dzieciakow z podwórka - wszyscy, po 5 osób. Taka mała społeczność bez chodzenia do zlobka czy przedszkola. Podworko latem, po sąsiadach zimą. Ta siostra przyjaciela zmarla jak bylismy w podstawowce jeszcze. Chyba mieli wtedy 12 lat. Na pewno. Pamietam to bardzo dobrze. Byłam wtedy chora i dziwilam się, że mnie nie odwiedza. Nie bylo telefonow komorkowych, a oni nawet stacjonarnego nie mieli. Nie, żeby taka byla bieda, ale nie trwonili pieniedzy.
To był mój najlepszy przyjaciel w życiu. Brat. Przyjaciel gej w dodatku, choć w podstawówce o tym nie wiedział. Nie, żeby nie było widać. W sumie było to zawszw jasne, ale musiało do niego dotrzeć.
Po co to piszę? Tak mi się przypomniał jak rozmyslalam o tym nieszczesnym smogu. Czesto mi sie przypomina. Dlaczego sie nie przyjaznimy? Dlaczego ludzie ktorzy spędzali razem kazda wolna chwile nagle przestają sie znać? Dlaczego juz nie zadzwonie do jiego o 3 w nocy 'chodz na spacer, mam problem, nie mogę spac'? Poszło o kasę. Dostał fuche od mojego niemeza i tylko udawal, ze robi. Chodzilo o ulotki. To bylo dawno temu. Gdy sie wydalo, udal, ze nic sie niw stalo. I się urwalo. Gdy sie przypadkiem spotkamy zamienimy pare grzecznych słów.
A mi go brakuje. A wystarczyło żeby wtedy powiedział 'sorry stara, spieprzylem'. Ech...
Nie mam i nigdy juz nie bede miala takiego przyjaciela. Znalismy sie na wylot. Nikt o mnie tyle nie wiedział, co on.
Nie mam puenty do tej opowiesci. Moze tylko, że brakuje mi takiego przyjaciela/przyjaciółki od wszystkiego. On by nawet o blogu wiedzial. Tak mi sie zrobilo dziś i chcialam to z siebie wyrzucic.
Niech już zacznie wiać i rozwieje w koncu ten smog.
Czasem wystarczy mała pierdołka i z największej przyjaźni robi się wrogość. Moja koleżanka, osoba którą uważałam za przyjaciółkę tak właśnie zerwała kontakt. I nie chce mnie znać. Brakuje mi też takiej osoby, przyjaciela. Jestem sama. Zawsze sama. Oprócz męża nie mam tu nikogo. Nie ma z kim wyjść, nie ma z kim pogadać... Mąż to mąż. Mama jest daleko, rozmawiamy przez telefon, ale przeważnie nie ma czasu dla mnie. A co do smogu, jakoś nigdy nie zwracałam na niego uwagi. Mieszkałam na Śląsku, w domu paliło się w piecu prawie wszystko. Teraz już tak nie robią, ale jak byłam dzieckiem to nikt nie słyszał o segregacji śmieci. Tylko np opakowania plastikowe czy np po dezodorantach się wyrzucało ot tak. Reszta szła do pieca.. Ten smog odczułam teraz, jak jestem chora. Idąc do lekarza na autobus powolutku miałam wrażenie ze mi płuca rozerwie.. Ehh. Nigdy nie przypuszczałam, ze w Poznaniu może być "brudne"powietrze.. Niech już się skończy ta zima.
OdpowiedzUsuńCo u Was?
Pozdrawiam cieplutko.
Jak to się latwo pieprzy miedzy bliskimi sobie ludźmi. ..
UsuńA smog dusi, jakbym paczkę fajek spaliła niekiedy.
Kiedyś myślałam, że te moje szkolne przyjaźnie to będą do grobowej deski, a też jakoś rozpadły się, rozeszły nie wiadomo z jakiego powodu. Parę lat temu odezwała się do mnie moja przyjaciółka z podstawówki i liceum. Kiedyś chodziłyśmy razem na imprezy, na randki z chłopakami, a gdy ją po latach zobaczyłam, od razu poczułam, że coś się zmieniło. I rzeczywiście okazało się, że zakończyła długoletni związek z kobietą. Miałyśmy się jeszcze spotkać, odwiedzić w miastach, gdzie zamieszkałyśmy, ale nic z tego nie wyszło, żadna kolejny raz nie zadzwoniła, ale często o niej myślę i po Twoim wpisie znowu te wspomnienia wróciły.
OdpowiedzUsuńI zawsze wydawało mi się, że w dorosłym życiu to już za późno na nawiązywanie przyjaźni, a jednak spotkałam taką bratnią duszę, na której mogę polegać, której ufam i która jako jedyna prócz męża wie o moim blogu. Bardzo doceniam, że ją mam.
Też kiepski scenariusz - z tymi spotkaniami które nigdy nie dochodzą do skutku. Ale jednak jest nadzieja, że da się i 'na stare lata' znaleźć prawdziwie bratnia duszę :-)
UsuńJeśli chodzi o smog - to na naszej wsi aż tak bardzo nie daje się we znaki. Ale podobnie jak Ty mam wrażenie,że istniał już od dłuższego czasu - a dopiero teraz po prostu zaczęło się tę kwestię bardziej nagłaśniać w mediach. Nie wiem, czy będąc mieszkanką dużego miasta wytrzymałabym z dzieckiem całe dnie w domu. Myślę, że raczej zakładałabym nam na twarze chociaż te nieszczęsne maseczki - i wychodziła przynajmniej na krótki czas.
OdpowiedzUsuńA odnośnie przyjaźni - ja już od dawna nie mam przyjaciół (poza mężem) i zdążyłam się przyzwyczaić. Wolę chyba być sama dla siebie i dla swojej rodziny - niż znów się sparzyć, rozczarować i zawieść na kimś. Już nie szukam i nie wchodzę z ludźmi w bardzo głębokie relacje. Trzymam na dystans, żeby uniknąć zranienia.
No my wychodzimy mimo wszystko - zresztą tak samo dom wietrzyc trzeba i i tal wpuszcza się to 'brudne' powietrze.
UsuńA ja kurczę z jednej strony potrzebuję kogoś oprocz mojego faceta. Z drugiej strony nie potrafie o wszystkim powiedziec moim przyjaciolkom - a sa cztery osoby które moglabym tak nazwac. Jedna od dziecka, dwie od podstawowki i jedna ze studiów. No cholera to nie jest to, nie umiem sie tak otworzyć.
M. jest przyjacielem, o blogu wie, ale brakuje mu ...żeńskiego pierwiastka, mam wspaniałą relację z W., choć o blogu (chyba?) nie wie, jest D., ale po studiach nasze drogi coraz bardziej zaczęły się rozchodzić, mimo to b. ją lubię i mam do niej zaufanie i ... i to by było na tyle. Ci, o których napisałam znam od 14 do 28 lat.
OdpowiedzUsuńW dorosłym życiu, tym po studiach boję się inwestować w bliskość, szczerość. Sparzyłam się.
Zanieczyszczenie powietrza, odpady (cholera te setki pieluszek...woda i ciągłe pranie) bardziej mnie wkurzają odkąd jest Maks. Zwyczajnie boję się o niego.
Uściski
Widzę, że nie tylko ja nie mam ochoty ryzykować nowych relacji... później tylko boli.
UsuńStrach o Młodego rozumiem aż za dobrze. Wyznaję zasadę 'every little helps' i np zmniejszam temperaturę tego prania.