poniedziałek, 14 grudnia 2015

jakie to po...

i nie będzie o obecnej sytuacji politycznej w naszym pięknym kraju. ani o tym, co się dzieje na świecie.
nie.
będzie o mojej chorej głowie.

jakby nie było, w ciąży czuję się jak ryba w wodzie. jest mi czasem ciężko, ale trudno żeby było inaczej przy Klopsiku. wiem, jakie mam szczęście, dziękuję codziennie za to, co mam.

a jednak nie potrafię w pełni cieszyć się tym stanem. moje chore myśli mi na to nie pozwalają.
to głupie.
wiem, idiotyczne wręcz.
ale taka sytuacja: zajeżdżamy w góry. podróż, ok 300 km. co myślę? tworzę sobie analogię do wyjazdu latem nad morze. też 300 km, tyle, że trwało to połowę krócej. reszta - identyczna. i chodząc do kibelka, za n-tym razem pukam sie w czoło z przerażeniem. co ja robię? no co? - sprawdzam stan bielizny - norma. nie. bo ja nie sprawdzam, ja czekam. głupia baba.

i tak ciągle. pojawiły sie braxtony-hicksy. no wiem, przecież już raz byłam w ciąży, wiem jak to jest. nie ma tak łatwo - ja wyobrażam sobie najgorsze. przy każdym jednym.

ablo musiałam ostatnio wyjść wcześnie z domu do i nie zdążyłąm na dwójeczkę (wybaczcie bezpośredniość). cały dzień mnie później cisnęło w jelitach, ale moja wyobraźnia lokowała to odczucie gdzieś indziej i podsuwała czarne scenariusze. oczywiście po zaspokojeniu podstawowej potrzeby wszystkie dolegliwości minęły.

myślałam, że po 12 tc mi przejdzie i się uspokoje, ale nic z tego. i wiem, że już nie przejdzie, bo jak dojdziemy bliżej końca będę miała czarne wizje w związku z wspomnieniem porodu  narodzin Klopsika.

nawet jak to czytam, widzę jakie to absurdalne.

trzymajcie mnie, bo oszaleje.

7 komentarzy:

  1. Znam to,przy ciąży z córeczką miałam tak samo. Ciągle sprawdzanie. Wiem jak to jest ciężko..... trzymaj się, życzę dużo sił!

    OdpowiedzUsuń
  2. Absurdalne?! Nie. Zdecydowanie nie. Nie znam Twojej historii (jeszcze), ale domyślam się, że masz powody do tych obaw. O absurd to ja się pewnie otarłam, gdzie be traumatycznych przeżyć miałam w obu ciążach jazdy niemal z kosmosu. A im dalej w las, tym lęk coraz większy. To jest właśnie ta czarna strona tego pięknego stanu, ten strach o tego Maluszka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam wprawdzie z autopsji, ale chyba umiem sobie wyobrazić. Ja, nawet nigdy nie będąc w stanie błogosławionym, wiecznie zastanawiałam się i zamartwiałam, co się w tej POTENCJALNEJ ciąży może dziecku lub mnie przydarzyć. Trzymaj się ! Na pewno będzie dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wydają mi się absurdalne Twoje obawy. Nic a nic:) Założę się, że będę miała podobne, jeśli kiedyś dojdę do tego etapu... Chyba taka kolej rzeczy po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam, dziewczyny. Czyli to nie jest kompletne szaleństwo, co mi moja wyobraźnia podsuwa... Na szczęście nie wszystkie dni są takie, że tylko te myśli nade mną panują. Ściskam Was przedświątecznie, zbiorowo - z braku czasu :-* mam nadzieję, że rozumiecie!

    OdpowiedzUsuń