Na szczęście nie po szczepieniu. Klops jakby wcale nie zauważył, że to miało miejsce. Za to zęby, te to zauważa. Znów jakieś idą. A mamy dopiero sześć. Myślę, że idą dolne dwójki. Przeżyjemy.
Za to ze mną dzieją się dziwne rzeczy. W niedzielę wydawało mi się, że nadwyrężyłam sobie jakieś mięśnie w stopach przez to, że nie dopięłam butów.. Ale lewa boli mnie tak, że momentami nie mogę chodzić, spuchła, jest zaczerwieniona. Druga też, ale dużo mniej. Na wysokości kostki, ale bardziej z przodu. Czy to 'wina' ciąży? Nie wiem, w piątek mam kontrolę to zapytam gin, chyba, że nie wytrzymam to pójdę do rodzinnej.
W związku z piątkową kontrolą byłam wczoraj oddać krew do badań. Nie jest to dla mnie łatwe, zdarzało mi się mdleć. Ot taki strach przed czymkolwiek związanym z żyłami. Ale do brzegu. Wyszłam, ubrałam się, poczułam dziwne ciepło w miejscu kłucia, pomyślałam 'masz schizy' i wyszłam. Prosto do apteki. Kolejki brak, pani daje mi resztę a ja jej nie widzę. Ciemno
Wyszłam, usiadłam na schodach na dworze, 10 minut i przeszło. Wróciłam do domu, zdjęłam płaszcz, a tam sweterek i bluzka zaplamione krwią. No taka plama 10x10cm była na bluzce. Wtf?
Tymczasem ZUS postanowił, że jednak mi zapłaci za l4, dzięki za kciuki! Co prawda nie wiadomo kiedy, ale czekam 2,5 miesiąca, poczekam jeszcze, a co tam, jest przecież energia kosmosu nie?
A i Klops się odstawił od piersi. Ach... Mój duży chłopak ;-)
Tak że ten, na nudę nie narzekam.
No to dzieje się, dzieje, ciągle coś :) Te nogi faktycznie mogą mieć związek z ciążą, ale wcale nie muszą, więc nie zwlekaj zbyt długo i działaj, gdyby samo nie ustąpiło. Ja z pobieraniem krwi problemów nigdy nie miałam, bo zdążyłam się przyzwyczaić do kłucia (już w dzieciństwie mnóstwo zastrzyków, ciągle jakieś badania, na o potem w trakcie naszych starań to już nawet nie wspomnę). Może pielęgniarka źle się wkłuła i stąd aż tak duży "rozlew krwi" u Ciebie - a może masz ją za mocno rozrzedzoną i są jakieś problemy z krzepnięciem (w takich sytuacjach robi się chyba wynik APTT, który zlecają np. przed każdym zabiegiem operacyjnym). Że ZUS skapitulował - to super ! Oby tylko pospieszyli się z wypłatą, bo znając ich opieszałość możesz sobie jeszcze dość długo poczekać...Pozdrawiam serdecznie :*
OdpowiedzUsuńZ nogami juz dużo lepiej, ale wczoraj zaczęłam przeglądać dr google i wyczytałam, że umieram ;-) masakra, przez moment na serio się wystraszyłam, ale rozsądek wziął górę. Z tą krwią obstawiam błąd pielęgniarki, no zdarza się.
UsuńA na ZUS czekam i czekam i czekam ;-) ściskamy jesiennie
Ah te ZUSy...:/ epopeja by powstała. Zrobią wszystko by broń Boże nie wypłacić pieniędzy..
OdpowiedzUsuńA z tą nogą to kiepsko.. Uważaj na siebie :) na Was :))
Mi pobieranie krwi nie przeszkadza, ale zawsze potem mam mega siniola :/
www.swiat-wg-anuli.blogspot.com
Odstawił się...
OdpowiedzUsuńA jak TY to przeszłaś? OK?
Rosną te dzieci...
Ano, trochę smutno mi było, ale tylko jak ja chciałam mu dać a on się wyrywał :-) a poza tym to poczułam ulgę, że tak to bezboleśnie poszło i w punkt czasowo. Rosną, strasznie szybko.
Usuń:-*