piątek, 18 lipca 2014

to prawda, co mówią

ciężko uwierzyć jak mówią: nie myśl, zajmij się czymś innym, nie spinaj się tak.

w grudniu przyszły zmiany. przede wszystkim - w pracy. rezygnowałam z jednego - tego stresującego, tego, które tak kiedyś kochałam, a w listopadzie już niemal nienawidziłam - zrezygnowałam z tego miejsca pracy, bo udało się więcej robić gdzie indziej. zmiana, nowe obowiązki, mniej stresu, mniej czasu! przede wszystkim mniej czasu!
przyszły też problemy innych... problemy ciążowe zupełnie innej barwy niż te moje, moje - o których nikt nie wiedział. S. wpadła z drugim. no i później okazało się, że kiedy latałam jej po test, po którym płakała, że sobie z drugim nie poradzi, kiedy jeździłam z nią po szpitalach bo podejrzewali u niej pozamaciczną i kiedy zaraz potem przyszło Boże Narodzenie - w moim brzuszku już gniazdko wił sobie mały mieszkaniec.

tak po cichutku to zrobił, nic nie podejrzewałam. ani kiedy rybka w occie tak strasznie pyszna była, ani kiedy sukienka przyciasna w biuście jakoś bardziej niż na okres, ani kiedy po świętach ten jeden jedyny gripex takie mdłości wywołał i przespać trzeba było całe popołudnie. i tylko wizja ostrej - w końcu odstresować miała! - imprezy sylwestrowej pchnęła mnie do wyciągnięcia z szafy leżącego tam już jakiś czas testa i olania go.

'tak sobie ostatnio właśnie myślałem - czy ty nie jesteś w ciąży' - powiedział mój drugi połówek i tak się zaczęło to, co teraz tak wierzga gdzieś między pęcherzem a żołądkiem. tylko czasu nie było, by to wszystko opisać...

1 komentarz:

  1. Specjały w occie faktycznie są niezłym ciążowym barometrem;))

    Fajnie, że odchwaściłaś wreszcie to swoje blogowe pole. Mam nadzieję, że nie odezwiesz się po raz kolejny dopiero przy okazji osiemnastych urodzin swej dzieciny;)

    OdpowiedzUsuń