There is nothing more I have to say about it
czwartek, 28 listopada 2013
piątek, 8 listopada 2013
zdumiewająco optymistycznie
parę dni temu przypętał się do mnie ogrooomny optymizm. nie wiem skąd, patrząc przez okno w pracy, którą znielubiłam (choć lubiłam kiedyś bardzo), za którym to oknem leją się szare strugiu deszczu (na który raz na jakiś czas muszę wyjść...) i mimo pewnego przedmiotu który czeka na właściciela i który miesiąc temu wprowadziłby mnie w stan... no cóż prawie depresyjny. mimo tego wszystkiego moje myśli są różowe.
i zamierzam się ich trzymać i nie myśleć o tym, że mogę spaść z tej chmurki, choć w tyle głowy wiem, że upadek będzie bolesny... ale przecież optymistycznie wmawiam sobie, że go nie będzie!
dostałam wczoraj zaskakujący prezent - bardzo kolorowy. zaskakujący prezent, autor prezentu również a motywy kompletnie nieznane... tym bardziej cudny choć bardzo prosty: kredki! zwykłe kredki bambino. od 5ciolatka. :-)
made my day.
week even!